sobota, 31 lipiec 2010 11:19

Wiosna - zimniejszy wieje wiatr...

Napisane przez

Coś ta nasza IV Rzeczpospolita wykluwa się w ciężkich bólach porodowych, tym bardziej że od dłuższego czasu wieją znajome smrody z zachodu i południa.

Zaczęło się tradycyjnie: starzy wyjadacze ? specjaliści od holokaustowego bussiness-planu, po długich miesiącach milczenia (Polska była potrzebna w Iraku), uprzejmie przypomnieli p. premierowi Marcinkiewiczowi, że Polska "wisi" im grube miliardy dolarów. Pan premier zwinął się jak kocię w kołysce i miałknął, jak to ma ostatnio w zwyczaju, "yes, yes, yes". Rzecz całą całkowicie słusznie oprotestował i ? jak zawsze znakomicie ? obśmiał p. redaktor Stanisław Michalkiewicz na falach "Radia Maryja". Za chwilę został przywalcowany przez całą "niezależną" telewizornię, niezniszczalne autorytety z poprzednich epok oraz " bojowych patriotów" (od: bać się). Pan Stanisław już urasta do rangi wroga publicznego nr 1, już staje się Johnem Dillingerem polskiej publicystyki. Rzecz jasna, materią zajęła się prokuratura popiskująca o wszetecznym "kłamstwie oświęcimskim". Cóż, ja już to osobiście przerabiałem (za rządów p. Buzka i p. Suchockiej w charakterze ministerki od, tej, no, sprawiedliwości), ale żeby teraz, w dobie budowy podobno krystalicznej i autentycznej Polski, zrywającej PRL-owską pępowinę, wyjeżdżać z takim draństwem?!

Podobnie zresztą sprawy się mają z rzeczonym "Radiem Maryja". Poziom agresji w stosunku do Ojca Rydzyka przekracza wszelkie granice, nawet za millerowego SLD było ładniej, bo grzeczniej. Teraz byle cham może wylać na "faszystowskie moherowe berety" wiadro pomyj. Szczególnie, jeżeli dadzą mu głos w podpaskowych telewizjach Platformy Obywatelskiej: TVN i jeszcze bardziej prymitywnym "Polsacie". Stacje te zresztą komentowały wizytę Benedykta XVI w Polsce niemal wyłącznie pod kątem Ojca Tadeusza. Potępi Papież "RM" czy też nie? Da zielone światło "kościelnym siłom postępu" ? oczywiście minus ks. prof. Michał Czajkowski, który "zadialogował się" ? czy zachowa neutralność? Wot, katoliki!
Ale to nie wszystko. Wcześniej, ożywiona wiosennym powietrzem nieoceniona telewizornia wmawiała jak zawsze skołowanej opinii publicznej, że młody Polak zakłuł w Brukseli obywatela Belgii.
Tymczasem okazuje się, że naćpany morderca nie jest bynajmniej Lechitą, a przedstawicielem zwyczajowo uciskanej cygańskiej mniejszości narodowej. Świadomie używam tej formy, gdyż sami Cyganie wyśmiewają powstałą na salonach koncepcję "romskości". Co to w ogóle znaczy "Rom"? Potomek Rzymian?
Mój Boże, co by to się działo, gdyby nieszczęsnego brukselczyka zabił, dajmy na to, ogolony na zero pseudokibic piłkarski z Krakowa. Od razu znalibyśmy jego curriculum vitae, rasistowskie poglądy polityczne (wyssane na koncertach jakiejś czarnosecinnej kapeli rockowej spod znaku "White Power") "et cetera". Aliści jest, jak jest, i gęba w kubeł, no bo przecież nie ma Cyganów-skinheadów, oni zawsze niewinni, tradycyjne ofiary pogromów (w pamięci świtają mi "antycygańskie rozruchy" w Koninie za nieboszczki komuny, gdy młodzi ludzie po prostu dali sobie po facjatach, gdyż podobały im się te same dziewuchy), słowem: niebożątka.
Nawiasem mówiąc, poznałem takie jedno tłuste niewiniątko kilka lat temu w Londynie, gdy jeszcze mogłem wykonywać zawód pilota wycieczek zagranicznych (od dawna pozbawiono mnie nawet tej możliwości). Otóż grubas ze złotym łańcuchem na byczym karku przyznał się, że wziął Angoli na litość, stwierdzając: "Polacy prześladują mnie w Przemyślu". Poskutkowało, dostał "socjał" i parał się skupem papierosów przywożonych na Wyspy przez... polskich kierowców autokarów turystycznych. Bezwstydnik prosił o podwiezienie do portu w Dover, bo czekał na kolejną dostawę towaru. "Wont, ale już" ? usłyszał od piszącego te słowa, niepoprawnego palacza zresztą.
Oczywiście, trudno dziwić się reakcji przeciętnych Belgów, którzy w typowej dla zachodnich Europejczyków ignorancji nie odróżniliby Buszmena od Norwega. Aliści można chyba było delikatnie im przekazać poprzez dyplomatów lub telewizornię właśnie, że ciężko harujący na chleb Polacy (inna sprawa: dlaczego w Belgii, a nie w Polsce?!) nie mają z mordem nic wspólnego. Tak po cichu, po koleżeńsku z jedną jeszcze radą: "może byście, szanowni Flamandowie i Walonowie nie wpuszczali byle kogo do własnego kraju; cóż, mści się wasza politycznie poprawna polityka imigracyjna ? zaczynacie i będziecie za nią płacić".
Osobiście nic nie mam przeciwko Cyganom (o ile płacą podatki lub siadają za kółkiem po legalnym zdaniu egzaminu na prawo jazdy, a z tym chyba różnie bywało), jednak absolutnie nie mam zamiaru nadstawiać za nich karku, a co najmniej rumienić się. Zaprawdę Polacy mają zbyt wiele okazji, by bić się w piersi za cudze przewiny. Oszczędźmy sobie kolejnej "okazji". Tymczasem "Cygan zawinił ? powiesili Polaka".
Co tam jednak brukselski mord, skoro na początku maja opuścił rząd p. minister spraw zagranicznych Stefan Meller, bo brzydził się dotknąć p. Leppera. Pana Mellera, syna przedwojennego komunisty i PRL-owskiego dyplomaty z Ustrzyk Dolnych rodem, ojca redaktora naczelnego cyckowego miesięcznika "Playboy", historyka ? chwalcy barbarzyńskiej Rewolucji Francuskiej (raczej rewolucji we Francji), żegnały żałobne zawodzenia "elit-menów". Taki był dobry, taki ładny, taki wygadany i... niedopasowany do wiejskich gburów. W rzeczywistości jako ambasador RP we Francji głównie organizował spotkania towarzyskie, jego ambasadorowanie w Rosji było katastrofą, a obecnie skupiał się na noszeniu prążkowanych krawatów i sępieniu papierosów od dziennikarzy. Za to mniemanie ma o sobie ogromne ? jak na marnego polityka i dyplomatę przystało. Już czuję, jak mi ręka usycha, wszak piszę o wychowanku i nominacie samego p. Bronisława Geremka!!!
A propos gburów: jestem gotów założyć się o skrzynkę burgunda, że wspomniany Lepper, bynajmniej nie bohater mojego romansu, będzie całkiem dobrym ministrem. Coś tam już jednak "ugrał" w Brukseli... Prowadzenie dużego gospodarstwa rolnego jednak procentuje.
(?)
Dariusz Ratajczak

Wyświetlony 2734 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.