sobota, 31 lipiec 2010 15:07

Nie potrafimy być mocarstwem?

Napisane przez

Jerzy Giedroyc stwierdził kiedyś, że niepowodzenia w budowie pozycji Polski wynikały z braku koncepcji jej rozwoju.

Nie umiała ona wykorzystać szansy przeobrażenia się w imperium ani też nie była skłonna do podążenia drogą, którą dla twórcy Kultury symbolizuje historia Czech. Czyli ? zadowolenia się mniej ambitnym politycznie, lecz bardziej stabilnym programem państwowego wzrostu. Wyborem szlaków owocujących ekonomiczną tężyzną i zdolnością ocalania narodowego dorobku w czasach dziejowych katastrof. Jeśli nawet stawała przed Polakami, narzucona korzystnymi okolicznościami, wizja państwa na miarę dużych marzeń, a także rzeczywistych możliwości ? brakowało konsekwencji. Następstwem takich zaniechań bywał czasem gorzki rachunek do zapłaty. Nie raz okazywało się, że jeśli nie pochylamy się nad niepowtarzalnymi szansami ? sięga po nie ktoś inny. Czasem na naszą szkodę, a nawet zgubę.

Marek Arpad Kowalski, w wydanej niedawno książce pt. "Kolonie Rzeczypospolitej" zauważa, że od XVI do XVIII stulecia, często uwieńczone sukcesem starania o pozyskanie zamorskich posiadłości, podjęła większość państw Europy. Nawet niewielkie kraje potrafiły uzależnić od siebie znaczne połacie nowo odkrytych kontynentów. Anglia tworzyła imperium, w którym miało nie zachodzić słońce, a Rosja rozpychała się we wszystkich kierunkach, opierając się o kolejne morza i przesuwając swoje granice poza krawędź wschodniej Azji, by dzierżąc Alaskę graniczyć z Kanadą. Czy rzeczywiście nasi rodacy tamtego czasu mogliby się podpisać pod myślą zawartą w Psalmodii Polskiej Wespazjana Kochowskiego? W czasie, gdy Kompania Wschodnioindyjska zakładała Kalkutę, a oszołomieni odkryciem złóż diamentów Portugalczycy rozszarpywali Brazylię ? nasz piewca cnót ziemiańskich pisał: Inni niech mają nawet złoto Meksyku. Mnie wystarczy substancyjka ? mająteczek po ojcu. Czy postawa taka była przejawem braku ambicji, czy opiewanego w naszej literaturze poprzestawania na małym, trzymania się moralnej zasady, według której nie godzi się wyciągać ręki po cudze?
Warto przeczytać Kolonie Rzeczypospolitej Marka Arpada Kowalskiego, gdyż książka ta rzuca dużo światła na polską politykę morską ? od odzyskania Pomorza Gdańskiego w roku 1466 po kres Drugiej Rzeczpospolitej. Znaczenie posiadania własnej floty doceniał dopiero ostatni z Jagiellonów. Jego starania nie były kontynuowane, w wyniku czego późniejsze o kilkadziesiąt lat zabiegi Władysława IV oznaczały start z tego samego punktu. W czasach, gdy państwa o potencjałach mniejszych od naszego budowały kolonialne imperia ? my niemal nie posiadaliśmy własnej żeglugi handlowej ani marynarki wojennej. I to w czasach, gdy nasz kurlandzki lennik budował okręty lepsze od holenderskich, a Polska była eksporterem nie tylko zboża, lecz i dużych ilości materiałów, służących do budowy statków właśnie. Do Hiszpanii, Portugalii, a nawet Włoch docierały drogą morską odpowiednie odcinki konarów drzew, wycinanych w polskich puszczach. Już w XV w. naszym "przebojem eksportowym" były potężne fragmenty gałęzi o kształcie wielkiej litery "U". Służyły one jako wręgi ? zasadnicze części kadłubów. Niektórzy historycy domniemują, że nawet flotylla Krzysztofa Kolumba zbudowana była z nadwiślańskich surowców. W zachodniej Europie coraz trudniej było o materiał na wręgi, gdyż lasy w pobliżu rzek były tam już w dużej mierze wytrzebione. Zachodziły więc okoliczności, które sprzyjały naszemu udziałowi w "kolonialnym wyścigu". Silniejsze okazały się jednak przeciwności. Przed Rzecząpospolitą piętrzyły się zagrożenia, zmuszające do odpierania coraz bardziej zaciekłych agresji tureckich, szwedzkich czy rosyjskich. Dla wielu krajów Zachodu pozyskanie kolonii mogło też być sposobem rozwiązania problemu przeludnienia. My borykaliśmy się z trudnością wręcz odwrotną ? zagospodarowaniem niemal bezludnych połaci Kresów. Państwa pełne silnych miast, eksportujące wyroby rzemiosła, a potem przemysłu, gorączkowo poszukiwały też nowych rynków zbytu. Polacy sprzedawali głównie płody rolne, do tego pozostawiając problem znalezienia odbiorców ? pośrednikom z cieszącego się autonomią Gdańska.
Z książki Marka Arpada Kowalskiego dowiadujemy się, że w minionych wiekach polskie dążenia do pozyskania kolonii jednak miały miejsce. Prowadziło je np. Księstwo Kurlandii, będące wiernym lennikiem Rzeczpospolitej. Ich pamiątką są polskie nazwy geograficzne, do dziś używane np. w zakątkach Małych Antyli. Przez jakiś czas obiecująco wyglądały też przyczółki opanowywane w zachodniej Afryce. Zabrakło jednak zaangażowania na miarę rywali, budujących swą potęgę konsekwentnie i bez pardonu. Wobec braku oparcia w państwie dysponującym orężem skazane na niepowodzenie były też dość liczne inicjatywy kolonialne, podejmowane przez Polaków w stuleciu narodowej niewoli. Przyniosły jednak istotne owoce, choćby w znaczących osiągnięciach badawczych. Szczyt polskiego zainteresowania posiadłościami zamorskimi przypadł na czas, w którym w zasadzie wszystkie lądy globu miały już swoich właścicieli. Międzywojenna Liga Morska i Kolonialna skupiła w swoich szeregach blisko milion członków! Jej cele nie zostały osiągnięte, ale wiele przemawia za tym, że nie były one jedynie fantasmagorią. Tylekroć wyśmiewane w czasach PRL-u imperialne zapędy Sanacji w rzeczywistości budziły niekłamane zaniepokojenie mocarstw Zachodu, bacznie monitorujących rodzące się nad Wisłą ambicje i podejmujących konkretne kroki zapobiegawcze.
Kolonie Rzeczypospolitej to fascynująca synteza jednego z mniej znanych wątków polskiej historii. Zarazem ? cenna refleksja nad naszymi aspiracjami, szansami i zaniechaniami. Czy rzeczywiście mieliśmy coś do zyskania? Czy rezygnując z morskich podbojów uniknęliśmy kolejnych strat i zagrożeń? A może ? przyjmując kierowane pod naszym adresem oferty kolonialnych ekspansji ? mogliśmy zmienić bieg narodowych dziejów? Książka Marka Arpada Kowalskiego ułatwia znalezienie odpowiedzi na takie pytania.
Artur Adamski

Wyświetlony 3223 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.