niedziela, 01 sierpień 2010 11:50

Jałta z dzisiejszej perspektywy

Napisane przez

W dniach 4-11 lutego 1945 r. odbyła się na Krymie konferencja trzech liderów tzw. wielkiej koalicji antyhitlerowskiej w II wojnie światowej, Winstona S. Churchilla, Józefa W. Stalina i Franklina D. Roosevelta. Anglia, Sowiety i USA pokroiły Stary Kontynent na dwie strefy wpływów: zachodnią i sowiecką, mniej więcej wzdłuż linii rzeki Łaby (Elbe). Stan taki utrzymał się przez lat 45, ale długodystansowe konsekwencje są widoczne do dziś dnia. Także w początkach 2006 roku, 17 lat po obaleniu "muru berlińskiego", Europa środkowa i wschodnia jest ekonomicznie opóźniona w stosunku do Europy zachodniej; gdzieniegdzie egzystują tam nawet kłopotliwe relikty komunizmu. Czasem (Ukraina, Rumunia) mieliśmy jeszcze całkiem niedawno do czynienia z kłopotami z utrzymaniem naturalnych standardów demokracji i praw człowieka.

Historia tylko z pozoru jest czymś przebrzmiałym, odległym i abstrakcyjnym z naszego punktu widzenia. W rzeczywistości gros obecnych zjawisk politycznych, ekonomicznych i kulturowo-cywilizacyjnych ma swoje bezpośrednie korzenie historyczne. Najbardziej tragicznym współczesnym tego przejawem była niedawna wojna domowa w byłej Jugosławii... . Doszło tam do kumulacji szeregu zastarzałych konfliktów etnicznych między głównymi nacjami regionu: Chorwatami (Kroatami), Serbami, Słoweńcami, Albańczykami (Kosovo) i Bośniakami wyznania muzułmańskiego. Okazało się, że nie można sztucznie "jednoczyć" (Jugosławia 1918-1991) narodów o zupełnie różnych tradycjach politycznych i kulturowych. Wróćmy wszak do zasadniczego toku narracji.
Pakt jałtański podzielił strefy wpływów w Europie, choć konferencja była poświęcona sprawom całego świata powojennego. III Rzesza Hitlera, Goeringa, Goebbelsa i Himmlera, która trwać miała 1000 lat, dogorywała po latach 12. Wyłaniał się nowy świat, znaczony dominacją dwóch supermocarstw ? USA i ZSRS, przy próbach demonstracji siły ze strony Wielkiej Brytanii. W Europie faktycznym zwycięzcą był Stalin, ze względu nie tylko na przewagę militarną (to Rosja faktycznie rozgromiła Hitlera), lecz niesłychany spryt sowieckiej dyplomacji, która wyprowadziła w pole Waszyngton i Londyn.
W pierwszej dekadzie lutego 1945 r. sytuacja militarna w Europie Środkowej była tego rodzaju, że Sowieci zajęli ok. 20% terytorium III Rzeszy (w granicach z 1937 r.) i stanęli na linii rzeki Odry, 70 km od Berlina. Tymczasem zachodni alianci nie dotarli nawet do Renu, przeto zdobyć serca Niemiec w żadnym razie już nie mogli. W rękach bolszewickich były nie tylko cała Polska, lecz Słowacja, Morawy, Węgry i północne Bałkany. W Jugosławii sytuację opanowała komunistyczna partyzantka Josipa Broz Tity. Stalin uważał, że wpływy Kremla muszą sięgać tak daleko, jak działała Armia Czerwona. Spolegliwość Amerykanów w Jałcie i po niej spowodowała, że wpływy owe sięgnęły znacznie dalej (Austria, Czechy, Turyngia).
Przyjrzyjmy się teraz głównym dramatis personae jałtańskiego pokera. Najprzebieglejszy był mroczny Gruzin, lat 66, polityk doświadczony i pozbawiony jakichkolwiek skrupułów. Nie dotrzymał nieformalnych ustaleń z Churchillem z października 1944 r. o "procentowym" podziale wpływów w Europie Wschodniej (m.in. kondominium angielsko-sowieckie w Jugosławii i na Węgrzech), genialnie rozgrywał anse brytyjsko-amerykańskie oraz nieufność na linii Churchill-Roosevelt. Premier rządu JKM był równie jak Stalin doświadczonym (70 lat) i szczwanym graczem, lecz brakowało mu siły przebicia. Anglia była już dla ZSRS i USA partnerem drugorzędnym. Churchill pragnął ocalić demokrację i wpływy brytyjsko-amerykańskie w Polsce i Czechosłowacji, krajach dlań sojuszniczych.
Głównym partnerem Stalina i faktycznym "autorem" politycznego dramatu krajów wschodnioeuropejskich był prezydent USA. Choć był najmłodszy (63 lata) spośród "trzech mocarzy", to wyniszczała go ciężka choroba i stał de facto nad grobem. Umarł w dwa miesiące po Jałcie. Nie znał się kompletnie na realiach Europy środkowo-wschodniej i faktycznie znać się nie chciał, lekceważąc Polaków, Czechów i inne ? jak zwykł był mawiać ? "małe narody". Liczył się tylko z Rosją i pragnął zaangażować ją w wojnę z Japonią na Dalekim Wschodzie, gdzie Stany nie mogły sobie same poradzić, aż do wyprodukowania przez Amerykanów bomby atomowej. Roosevelt udzielał Stalinowi aż nazbyt wielkiego kredytu zaufania. Tę szkodliwą robotę miał naprawić dopiero jego następca, prezydent Harry Truman.
Na mocy ustaleń jałtańskich Niemcy i Austria miały zostać zaraz po wojnie podzielone na cztery strefy okupacyjne (trzy mocarstwa plus Francja), przy czym największą część z łupu dostać mieli Rosjanie. Gdy idzie o sprawy polskie, to całkowicie zlekceważono legalne władze RP w Londynie z prezydentem Władysławem Raczkiewiczem i premierem Tomaszem Arciszewskim na czele. Ujawnił się tu totalny cynizm władz brytyjskich, które przez cztery lata gościły i popierały nasz rząd emigracyjny. USA i Anglia uznały natomiast za "poważnych" partnerów komunistyczny tzw. Rząd Tymczasowy (sukcesora PKWN i pupila Kremla) oraz mniejszościową na emigracji grupę ex-premiera Stanisława Mikołajczyka oraz prof. Stanisława Grabskiego. Te dwa czynniki miały starać się ? pod patronatem "komisji dobrych usług" Mołotowa, Harrimana i Clark-Kerra ? o utworzenie całkiem nowego Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej w Polsce.
(?)
Tomasz Serwatka
Wyświetlony 3696 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.