niedziela, 01 sierpień 2010 11:55

Jak dyskutować z etatowymi etatystami

Napisane przez
W artykule Etatowy guru lewicy ("Opcja" nr 49) Konrad Rajca zrecenzował życie i twórczość Jeremy'ego Rifkina. Z tezą artykułu zgadzam się. Rifkin jest lewicowym demagogiem i naukowym hochsztaplerem. Nie zgadzam się jednak z prezentowanym przez autora sposobem traktowania takich zjawisk jak Rifkin.
Jak pisze Rajca, Rifkin to wpływowy amerykański ekonomista, politolog (...), uważany za jednego z najważniejszych współczesnych intelektualistów. Jeśli tak, jeśli Rifkin ma wpływ na ludzi (a wiem, że ma), to trzeba go traktować poważnie ? nie dlatego, że wygłasza poważne tezy, ale dlatego, że stanowi poważne zagrożenie. Nie wystarczy prześmiewczy ton (a więc zwroty: "guru", "postępowy życiorys", "nasz bohater" itp.). Nie wystarczy prześliznąć się po kilku tezach Rifkina i zaprzeczyć przywoływanym przez niego faktom. To już zresztą zrobił Rafał Ziemkiewicz w felietonie w "Newsweeku" z 27 listopada ub.r. Rifkina (i jemu podobnych) trzeba obnażać, mozolnie obierać z pancerza pięknych słówek, wskazując raczej na wewnętrzne sprzeczności tkwiące w jego teoriach niż na ogólną obcość jego przemyśleń dla naszego ucha, na sprzeczność z naszym światopoglądem.
Ostatnia książka Rifkina Europejskie marzenie jest wyjątkowo słaba i wyjątkowo dobrze nadaje się do tego typu analizy. Wystarczy, na przykład, wskazać, że przez kilka rozdziałów Rifkin zajmuje się wyliczeniami mającymi dowieść, o ile wyższe jest PKB krajów europejskich od PKB poszczególnych stanów USA (lub jak mało kraje europejskie ustępują pod tym względem USA). W dalszej części książki autor stwierdza jednak, że PKB jest właściwie wskaźnikiem nieistotnym, niedającym rzetelnej informacji o stanie gospodarki, a przede wszystkim o "jakości życia". Właśnie: "jakość życia" ? termin, który należałoby po prostu zdemaskować jako pusty slogan i dętą propagandę nieróbstwa. Cóż to bowiem jest jakość życia przeciwstawiana "ilości", "materii" itd.? Jak można mieć jakość życia, kiedy nie ma się butów, pięciu złotych na bułkę, dachu nad głową?
Dorzucam kilka innych wdzięcznych tematów do rozbioru logicznego. Rifkin twierdzi, że rynek jest przeżytkiem, nie radzi sobie z wyzwaniami nowych technologii i globalizacji. Handel powinien być ? powiada ? nie rynkowy, lecz "sieciowy", a własność należy zastąpić uczestniczeniem (belonging vs. belongings). I podaje przykład takiej uczestniczącej sieciowości: prywatną firmę fonograficzną, sprzedającą dostęp do utworów muzycznych! Rifkin twierdzi, że trzeba ustawowo skracać tydzień pracy. Podaje dane, z których wynika, że dzięki wprowadzeniu trzydziestopięciogodzinnego tygodnia pracy we Francji nie tylko przybyło miejsc pracy, lecz także wzrosła wydajność! Na pierwszy rzut oka czytelnik powinien się zachwycić i przytaknąć. Tymczasem z tych danych nie wynika nic: jeśli wzrosła wydajność, to "ubyło" pracy dla bezrobotnych i wcale nie wiadomo, czy ten ubytek został zrekompensowany przez zwiększenie liczby miejsc pracy spowodowane skróceniem czasu pracy. Nie wiadomo, czy nie zadziałał jakiś trzeci czynnik (poprawa koniunktury?), nie wiadomo, dlaczego prywatni pracodawcy nie wpadli sami na tak wspaniały sposób podwyższenia wydajności pracy.
(?)
Witold Falkowski
Wyświetlony 3899 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.