niedziela, 01 sierpień 2010 19:48

Wolność w myśli Alexisa de Tocqueville'a

Napisane przez

Alexis de Tocqueville (1805&-59), francuski polityk i historyk, uważany jest za jednego z najwybitniejszych pisarzy politycznych XIX wieku. Jego idee pozostają aktualne także dzisiaj.

 

Tocqueville jest myślicielem trudnym do jednoznacznej klasyfikacji. W swoich tekstach łączył wątki liberalne i konserwatywne. Uznawany jest często za ojca tzw. konserwatywnego liberalizmu. Stałym elementem rozważań Tocqueville'a było poszukiwanie kompromisu między dwiema fundamentalnymi wartościami: wolnością jednostki i dobrem wspólnoty. Wierzył, że ich pogodzenie prowadzić będzie do utrzymania ładu społecznego.
Według Tocqueville'a prawo do swobodnego rozwoju stanowiło podstawowy przywilej każdej osoby. Człowiek ? pisał ? jest najlepszym sędzią swoich własnych praw i społeczeństwo nie ma prawa wtrącać się do jego postępowania, chyba że musi bronić dobra ogółu przed zakusami jednostki lub potrzebuje współdziałania. Obawiał się wszelkiego absolutyzmu dławiącego wolność jednostki. Uznając demokrację za ustrój służący dobru ogółu, ostrzegał jednocześnie, że mogła prowadzić do nowego rodzaju despotyzmu, wynikającego z dominacji społeczeństwa nad jednostką. Obawiał się tyranii mas: Kiedy czuję na ramieniu ciężką rękę władzy, mało mnie obchodzi, kto mnie gnębi, i wcale nie bardziej kwapię się włożyć głowę w jarzmo, kiedy podaje mi je milion rąk.
Autor wskazywał, że demokracja, zapewniając obywatelom równość, mogła ograniczyć ich wolność. Pisał, że obok szlachetnej namiętności równości, służącej podnoszeniu małych ludzi ku wielkim, istnieje także w ludzkim sercu skażone zamiłowanie do równości, które sprawia, że słabi starają się ściągnąć silnych do swego poziomu i które doprowadza ludzi do tego, że zaczynają przedkładać równość w niewoli nad nierówność w wolności.
Należy podkreślić, że Tocqueville nie rozumiał wolności jako prawa do robienia czegokolwiek. Odrzucał permisywizm. Wolność człowieka miała być ograniczona potrzebą utrzymania ładu społecznego. We Wspomnieniach pisał: Stworzyłem sobie ideę wolności umiarkowanej, statecznej i powściąganej wierzeniami, obyczajami i prawami, zachwyciłem się powabami tej wolności i stała się ona namiętnością mojego życia. W rozprawie O demokracji w Ameryce z uznaniem wypowiadał się o definicji wolności autorstwa jednego z amerykańskich gubernatorów: Istnieje bowiem rodzaj moralności zepsutej, która jest właściwa zarówno ludziom, jak i zwierzętom, i która polega na robieniu wszystkiego, co się nam podoba. Wolność ta jest wrogiem wszelkiej władzy i w swej niecierpliwości gotowa jest naruszyć wszelkie zasady. Ona sprawia, że stajemy się niegodni samych siebie. Jest wrogiem prawdy i pokoju i Bóg postanowił się jej sprzeciwić. Lecz istnieje wolność społeczna i moralna, która czerpie siły z jedności i którą winna ochraniać władza. Jest to wolność czynienia bez lęku wszystkiego, co jest dobre i sprawiedliwe. Tej świętej wolności winniśmy bronić we wszystkich okolicznościach; dla niej, jeśli zajdzie potrzeba, winniśmy poświęcić nasze życie.
Pisarz uważał, że dla dobra społeczeństwa konieczne było istnienie jakiegoś wspólnego fundamentu ideowego, by umysły obywateli łączyło i spajało ze sobą kilka zasadniczych idei. Podstawowym czynnikiem regulującym swobodę działań jednostki powinny być przepisy prawa. Ich istnienie odróżniało wolność od samowoli. Dzięki prawom jednostka mogła zachować niezależność nie popadając w sobiepaństwo, i podporządkować się unikając upodlenia.
Korzystanie z wolności nie powinno sprowadzać się do dbania jedynie o własne interesy. Taka sytuacja groziła ideową i intelektualną degeneracją społeczeństwa. Obawiam się ? pisał Tocqueville ? by umysły nie zasklepiły się w jałowej kontemplacji własnych drobnych problemów, zaprzestając tworzenia idei nowych, by człowiek nie wyczerpał się w małych samotnych i jałowych poczynaniach, wreszcie by ludzkość, pozostając w stanie stałej ruchliwości, nie zatrzymała się w miejscu. Autor O demokracji w Ameryce ostrzegał, że koncentracja jednostki wyłącznie na zaspokajaniu partykularnych mogła prowadzić do tryumfu egoizmu, a w konsekwencji do atomizacji wspólnoty, do wyobcowania jednostek.
Co więcej, sytuacja w której obywatele zajęci byli jedynie swymi prywatnymi sprawami, pozostawiając społeczeństwo swoim własnym losom groziła zawłaszczeniem sfery publicznej przez rządzących. Prowadziła do wykształcenia się potężnej, opiekuńczej władzy, która sama chciała zaspokoić wszystkie ludzkie potrzeby, czuwać nad losem obywateli, uwięzić ich w stanie dzieciństwa. Lubi, gdy obywatelom dzieje się dobrze pod warunkiem wszakże, by myśleli wyłącznie o własnym dobrobycie, chętnie przyczynia się do ich szczęścia, lecz chce dostarczać je i oceniać samodzielnie. (...) W ten sposób wolną wolę ludzką czyni z każdym dniem coraz bardziej nieużyteczną i sprawia, że przestaje się ona objawiać. Ogranicza jej teren działania, stopniowo pozbawiając człowieka nawet samego siebie. Tegorodzaju władza oplątywała społeczeństwo siecią małych, zawiłych, drobiazgowych i jednolitych reguł, której zerwać nie potrafią nawet najoryginalniejsze umysły i najżywotniejsze duchy, chcąc wznieść się ponad tłum. Nie łamie woli, lecz ją osłabia, nagina i opanowuje. Rzadko zmusza do działania, lecz zawsze stoi na przeszkodzie wszelkiemu działaniu. Nie niszczy, lecz dba, by nic się nie rodziło. Nie tyranizuje ? krępuje, ogranicza, osłabia, gasi, ogłupia i zamienia w końcu cały naród w stado onieśmielonych i pracowitych zwierząt, których pasterzem jest rząd.
(?)
Tomasz Tokarz
Wyświetlony 6909 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.