niedziela, 01 sierpień 2010 20:30

Wywiad "na żywo"

Napisane przez

? Witamy Pana w naszym programie i cieszymy się, że przyjął Pan zaproszenie. Telewidzom przypominamy o sondzie esemeowej, w której możemy głosować "Tak" lub "Nie", za programem naszego gościa. Pozwoli Pan, że zadam pierwsze pytanie, czy to, co Pan proponuje jest realizowalne? Eksperci twierdzą, że to czysta demagogia.

 

? Pokój wszystkim w studiu i przed telewizorami, i dziękuję za zaproszenie, i że mogę do was mówić. Mój program jest jedynym rozwiązaniem, które pozwoli człowiekowi prowadzić pełną sensu egzystencję, nie skupiającą się na własnym egoizmie, tylko nakierowaną na miłość i...
? Właśnie, miłość... Twierdzi Pan, że miłość jest najważniejsza, ale rozumie Pan to specyficznie, jako zanegowanie własnych potrzeb i szans rozwoju.
? Człowiek przez dawanie siebie innym rozwija się najpełniej. Skupianie się na sobie nie prowadzi do niczego dobrego w dłuższym okresie...
? Tak, a z drugiej strony proponuje Pan, aby samego siebie wręcz kochać tak samo, jak innych. Nie widzi Pan w tym sprzeczności? Wszystko dawać innym i jednocześnie kochać siebie ? to niekonsekwencja.
? Ofiarowanie siebie innym i jednocześnie znajomość swoich zalet i ograniczeń, czyli pokora oraz samoakceptacja (nawet, jeśli nie jesteśmy tak niedoskonali), wcale się nie wykluczają, ale z siebie wynikają. Metaforycznie mówiąc... ? Właśnie, pokora. Czy znajdzie Pan kogoś, kto zamieni pełny rozwój na zanegowanie własnych szans życiowych? Często rozmawia Pan z młodzieżą...
? Pokora to patrzenie na siebie w prawdzie, a nie negowanie szans życiowych, i jest podstawową szansą dla dobrego samorozwoju, a co do młodzieży, to chętnych ? wbrew pozorom ? nie brakuje...
? Ale proponuje Pan im wyrzeczenie się wszystkich przyjemności, wszystkich materialnych wartości i życie w nędzy, zgodnie z Pana ? niech się Pan nie obrazi ? utopijnymi założeniami.
? Świat jest człowiekowi dany i nie wymagam umartwiania się dla umartwienia, ale zrozumienia hierarchii wartości dla spraw. Wszystko, z czym mamy do czynienia na świecie, przemija, a Bóg nie przemija i jest jedyną wartością, która trwa i która JEST, dlatego nie można działać tak, aby sprawy materialne i doczesne przesłaniały cel nadrzędny. Świat jest piękny i dany cały człowiekowi...
? Przyzna pan, że głoszenie tak radykalnych poglądów jak Pańskie powoduje konflikty z władzami, które nie ukrywają, że obawiają się zamieszek i niepokojów społecznych sprowokowanych przez Pańskie wypowiedzi.
? Wszystko mówię otwarcie i każdy miał możliwość wysłuchania tego, co mówiłem. Nie dążę do osiągnięcia władzy. Powtarzałem to bardzo często.
? Tak, ale nie raz publicznie twierdził Pan, że jest pan Królem?
? Publicznie nie, zresztą chodzi o inne Królestwo...
? Pan wybaczy, ale jak mamy to rozumieć?
? Transcendentnie. Trudno mi wytłumaczyć sprawy dotyczące porządku innego niż ten, który znacie, bo nawet, kiedy mówię o tym, jak macie postępować tu i teraz, nie dajecie wiary moim słowom.
? Bo Pańskie poglądy są nadmiernie radykalne i proszę mi wybaczyć ? "nieżyciowe"; na przykład koncepcja z nadstawianiem drugiego policzka jest mało realna.
? To porównanie oznacza imperatyw, aby zwyciężać zło dobrem, ponieważ jest to jedyne rozwiązanie kreujące dobro, dosłownie mówiąc: pokój pomiędzy ludźmi.
? Ale kupców ze Świątyni wygnał Pan za pomocą bata i nie dbał Pan wtedy o pokój.
? Ich zachowanie wymagało kary i jednocześnie dobitnego przypomnienia, że nie jest to miejsce do handlu.
? No dobrze, a na przykład to, co Pan proponuje, aby nie dbać o dobra materialne i traktować je z kompletną pogardą ? pamięta Pan opowieść o liliach, które nic nie robią, a są ubrane lepiej, niż sam Salomon. Było to w wielu kręgach odebrane jako zachęta do pasywności, braku aktywności. Czy to nie jest doktryna antyrozwojowa w sensie społecznym? Co jest złego w tym, że ludzie chcą zarobić pieniądze i kupić sobie dom czy samochód?
? Ja przestrzegam, żeby przesadnie nie zajmować się dobrami materialnymi, bo OJCIEC ? jeśli taka będzie jego wola ? da nam wszystko, o co go poprosimy, często zanim będziemy wiedzieć, co nam jest potrzebne... ale to w niczym nie zwalnia nas od uczciwej pracy zgodnie z twierdzeniem: "czyńcie sobie ziemię poddaną".
? Mówi Pan tak, jakby Pan Go znał.
? Bo Go znam.
? Jak my Panu mamy wierzyć?
? Moje czyny świadczą o mnie. Ja wiem, co robię i skąd przychodzę.
? Mówi Pan: czyny. Przypisuje się Panu wiele rzeczy, w które ? proszę mi wybaczyć ? trudno uwierzyć: uzdrowienia, panowanie nad zjawiskami atmosferycznymi, nawet ?? przywrócenie do życia. Czy może pan to skomentować? Potwierdzić albo zaprzeczyć?
? Wszyscy widzieli, co robiłem. Jest wielu świadków.
? Cóż... Jednak przyzna pan, że to ludzie prości i niewykształceni. Jak możemy polegać na ich opinii? Tłum, histeria, sprzeczne zdania. Pan Łazarz, niestety, nie chciał przyjść do naszego studia, a szkoda. Czy mógłby Pan tutaj nam, telewidzom zademonstrować coś ze swoich umiejętności?
? Wolę tych, co nie widzieli, a uwierzyli w to, co mówię...
? Ale telewizja daje duże możliwości i może jest niepowtarzalna okazja, aby raz na zawsze przeciąć wszystkie wątpliwości.
? ...
? Cóż, szkoda, że nie ma Pan ochoty. Czy może Pan powiedzieć, co to jest prawda?
? Ja jestem Prawdą.
? Jak mamy to rozumieć? Cóż to jest prawda?
? Powtarzam: ja jestem Prawdą. Ten, kto zrozumie moje przesłanie i uwierzy we mnie, zna Prawdę, i to ona go wyzwoli i uczyni wolnym. Prawdziwie wolnym. Każdego, kto po nią sięgnie i się na nią otworzy.
? A jeśli tego nie zrobi?
? Pozostanie w ciemności.
? Nic innego nie robię w swojej pracy, jak tylko szukam prawdy, ale często wcale się nie czuję wyzwolony, bo na swojej drodze napotykam wiele rożnych prawd. Nie ma jednej prawdy. Jest tyle prawd, co ludzi. Nie jest Pan człowiekiem wykształconym, kim pan jest z zawodu?
? Stolarzem.
? Stolarzem. Znany jest Pan z tego, że bardzo niechętnie wyraża się Pan o ludziach wykształconych, ludziach, którzy czasem całe życie poświęcili na studiowanie i poszukiwanie prawdy. Mam na myśli faryzeuszy.
(?)
Marek Warecki
Wojciech Warecki

Wyświetlony 3464 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.