niedziela, 01 sierpień 2010 20:43

Globalizacja na poziomie meta

Napisane przez

Czy globalizacja to naprawdę nowe zjawisko? Czy globalnej konkurencji grozi degeneracja? Czy globalizacja szkodzi kulturze i religii?

 

Jak zmienia się pojęcie czasu w warunkach globalizacji? Czy konieczna jest komercjalizacja nauki? Czy katolik może akceptować niedzielny handel? I wreszcie: jak brzmi dekalog chrześcijanina w zglobalizowanej rzeczywistości? Na te wszystkie pytania próbuje odpowiedzieć Aniela Dylus w książce Globalizacja. Refleksje etyczne.

Profesor Aniela Dylus jest w polskiej nauce osobą w pewnym sensie wyjątkową, interesuje się bowiem dziedziną od lat lekceważoną i spychaną na margines, a którą przecież zajmował się sam Adam Smith. Chodzi o styk ekonomii i etyki, a więc miejsce niezwykle wrażliwe, gdyż wiążą się z nim duże emocje i wciąż na nowo pojawiające się problemy badawcze.
Książka Globalizacja. Refleksje etyczne wpisuje się idealnie w ciąg poprzednich publikacji prof. Dylus (m.in.: Moralność krańcowa jako problem dla katolickiej nauki społecznej, Gospodarka, moralność, chrześcijaństwo czy też dwie książki wydane przez Centrum im. A. Smitha: Zmienność i ciągłość: polskie transformacje etyczne w horyzoncie etycznym i Globalny rynek i jego granice) obracających się wokół tematyki gospodarki, globalnego rynku, etyki i chrześcijaństwa.
Choć tytuł wskazuje na monotematyczność tej publikacji, znajdziemy w jej drugiej części rozważania na temat roli Kościoła w nowej, globalizującej się rzeczywistości oraz na temat roli etyki w biznesie. Ale po kolei.
W pierwszej, najobszerniejszej części, Dylus dotyka niezwykle skomplikowanej ? jak się okazuje ? materii, jaką jest etyczny wymiar globalizacji. Już na samym początku książki przedstawia szereg problemów, z którymi zmierzyć się musi każdy, kto choć trochę interesuje się ekonomią czy etyką. Wskazuje na ekonomiczne dylematy globalizacji, takie jak wykluczenie maksymalizacji sprzedaży na skutek minimalizacji kosztów własnych (w wyniku czego maleje globalny popyt), tworzenie się naturalnych monopoli na skutek rywalizacji pomiędzy koncernami czy też permanentne słabnięcie welfare state (Peter Drucker: Państwo jest głodzone podatkowo przez globalne firmy).
Więcej miejsca poświęca dwóm dylematom, które nie są stricte ekonomiczne, lecz wiele wspólnego z ekonomią mają: dylematowi politycznemu sprzeczności globalnych nierówności rynkowych i egalitarnej demokracji oraz zagadnieniu zagubienia egzystencjalnego współczesnych ludzi sukcesu, co związane jest także z przemianą czasu (konkretniej: z zanikiem podziału czasu na prywatny i służbowy). Szczególnie interesująco wypada analiza tego drugiego problemu. Dylus przekonuje, że wraz z podarciem starej "mapy czasu" (dychotomia czasu wolnego i czasu pracy) wraca tayloryzm (racjonalizacja czasu pracy) i wyłania się globalne "społeczeństwo całodobowe" (jak mówią niemieccy uczeni: Rund-um-die-Uhr-Gesselschaft). Wieszczy, że czas obywatelski, czas pracy, nauki i prywatny zleją się w końcu w jednolitą całość, nie oddzieloną żadnymi przerwami (czy przypadkiem nie dzieje się to już wśród przedstawicieli wolnych zawodów w wielkich miastach?).
"Społeczeństwo całodobowe" to społeczeństwo konsumujące (Dylus porusza też problem potępianego przez Kościół konsumizmu i kreacji sztucznych potrzeb) bez przerwy, a więc i w niedzielę. Tu dochodzimy do kolejnego zagadnienia omówionego szerzej: pracy i handlu w niedzielę. Autorka daje się poznać jako zwolenniczka zachowania tradycyjnego, sakralnego charakteru niedzieli. Przywołuje cytat ze "Wspólnego Słowa" protestantów i katolików: Niedziela musi pozostać pod ochroną, jest bowiem niezastąpionym dobrem kultury społecznej. Powołuje się też na teologa Slenczka: Praca w niedzielę jest nie do pogodzenia ani z tradycją chrześcijańską, ani z zasadami świeckimi. Brakuje jednak w analizie pani profesor wyjaśnienia problemu katolików, którzy pracują w święto po to, by po prostu funkcjonowało państwo czy miasto (choćby policjanci ? służą pewnemu dobru wspólnemu, ale jednak dostają za to wynagrodzenie, czyli pracują...).
Sporo miejsca zajmuje też na stronicach Globalizacji kwestia komercjalizacji edukacji. Dylus zwraca uwagę, że na skutek postępującej prywatyzacji nauki zmienia się jej paradygmat funkcjonowania (z poszukiwania prawdy dla niej samej na zysk), a dalsze zmiany mogą za sobą pociągnąć wymarcie nauk humanistycznych (po prostu niedochodowych). W tym miejscu profesor UKSW jawi się jako przeciwniczka sprywatyzowania uczelni wyższych.
Po przeanalizowaniu wszystkich problemów etycznych związanych z globalizacją Dylus zastanawia się nad rolą, miejscem i wizerunkiem Kościoła katolickiego w "globalnej wiosce", prezentując możliwe sposoby jego postrzegania na globalnej arenie, a także zastanawia się nad jego przyszłością, widząc dla niego miejsce w metapolityce i kształtowaniu "globalizacji solidarności", czyli dobroczynności na skalę ogólnoświatową.
W ostatniej części książki odnajdujemy ciekawe refleksje na temat etyki w gospodarce, także w polskiej gospodarce posttransformacyjnej. Dylus zwraca uwagę, że państwo powinno prowadzić swoją politykę fiskalną tak, by nie obciążać sumienia podatników i pracodawców, tymczasem jest na odwrót: Niebagatelny zasięg szarej strefy w Polsce [...] trzeba złożyć na karb błędnych rozwiązań systemowych: nadmiernego fiskalizmu [...], braku bezpieczeństwa prawnego [...], zbiurokratyzowania i niesprawności infrastruktury prawnej oraz związanej z tym słabej egzekucji prawa.
Całość okraszona jest autorskim "dekalogiem rynkowym chrześcijanina", który nakazuje m.in.: Po czwarte: dąż do sukcesu rynkowego, ale nie za wszelką cenę czy też Po dziesiąte: bądź mobilny, ale zakorzeniony (chodzi o poczucie więzi z pewną ojczyzną, małą lub większą, które może zostać podmyte przez wymuszającą zmiany miejsca zamieszkania globalizację).
Mimo że Dylus jest zwolenniczką integracji europejskiej, nie pociąga jej wizja dalszego rozprzestrzeniania demokracji za pomocą ponadnarodowych instytucji takich, jak rząd światowy (Projekty kosmopolitycznej demokracji, federalnej republiki światowej [...] są utopijnymi mrzonkami), krytykuje też socjalny model państw opiekuńczych (powinien ewoluować w kierunku modelu innowacyjnego), a także niektóre działania UE (jak np. sieciowe programy badawcze UE, stawiające na kolektywną pracę naukowców i preferujące zespoły mające w składzie kobiety). Zwraca też uwagę, że problemy pojawiające się w regionach „starego przemysłu” są konsekwencją absurdalnej socjalistycznej industrializacji i urbanizacji. Z nieukrywanym zażenowaniem zwraca też uwagę na dokument O właściwy kształt mundializacji, wydany przez komisję Iustitia et Pax Episkopatu Francji, który zawiera zdanie: Odpowiedź [na szkody wywołane globalizacją] mogą dać też nowe formy socjalizmu, także te nawiązujące do idei Marksa. Autorka jest więc zdecydowanie wrogo usposobiona do socjalizmu w czystej postaci, lecz nie odrzuca zupełnie (tak jak Kościół) państwa opiekuńczego.

Globalizacja. Refleksje etyczne to z pewnością lektura ciekawa, mogąca stanowić punkt wyjścia do indywidualnych przemyśleń na temat globalizacji i poruszająca trudne tematy, mogące stanowić przedmiot sporu pomiędzy np. libertarianami a konserwatystami (vide handlowa niedziela!). Do tego napisana łatwo przyswajalnym językiem, który daje możliwość szybkiego przeczytania tej pozycji komuś, kto ma deficyt czasu w tworzącym się także w Polsce "społeczeństwie całodobowym".

Piotr Rosik

 
Aniela Dylus, Globalizacja. Refleksje etyczne, Zakład Narodowy im. Ossolińskich ?Wydawnictwo, Wrocław 2005, s. 272.

Wyświetlony 6098 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.