wtorek, 03 sierpień 2010 11:30

Z podziwem - i bez różowych okularów

Napisane przez

Dla tych z nas, którzy na swoją miarę jakoś starali się pomóc w narodzinach i przetrwaniu Pierwszej (= prawdziwej) "Solidarności", historia tego niezwykłego ruchu pozostaje niedokończona przynajmniej w jednym sensie: wciąż czekamy na jej dokładny, naukowy opis.

 

Na temat tego wielkiego pokojowe go powstania narodowego istnieje w języku polskim zaledwie kilka godnych wzmianki opracowań. Największym z nich jest napisana w 1991 r. i wydana dzięki amerykańskiej fundacji książka Breaking the Barrier Lawrence'a Goodwyna (polski tytuł: Jak to zrobiliście? Powstanie Solidarności w Polsce). Lawrence Goodwyn jest profesorem historii i dyrektorem Centrum Historii Najnowszej na uniwersytecie w Durham w Płn. Karolinie. W swoim życiu był nie tylko uczonym; w latach 60., choć mieszkał na Południu USA, przystąpił do ruchu praw obywatelskich na rzecz Murzynów. Jego 600 stron wnikliwej analizy socjologicznej przeszło jednak u nas bez echa ? i nie przypadkiem1. Ale dziś można i warto do niej wrócić dzięki katowickiemu wydawnictwu "Solidarni", które wznowiło ją z okazji 25 rocznicy Sierpnia.

To rzeczywiście zdumiewające jak mało wciąż wiemy o wojnie polsko-pezetpeerowskiej, która wybuchła 14 sierpnia 1980 r. w Gdańsku ? i skończyła się kulawym rozejmem dopiero w kwietniu 1989 r.
Po 25 latach możemy już chyba bez narażania się na ataki pseudopatriotów zadać sobie pytanie, jak to było możliwe, że wiedząc, iż w Polsce każda podwyżka cen mięsa doprowadza do strajków i mając za sobą dekadę wypełnioną nimi (choć były one w 99% kilkugodzinne i dotyczyły tylko podwyżek stawki lub obniżenia norm) ? SB nie była na nie przygotowana. Strajki trwały już od pierwszych dni lipca (zaczęły się w Lublinie) i każdy, kto miał trochę politycznego wyczucia, wiedział, że dotrą na Wybrzeże ? i że tam może być gorąco.
Przyczyny, dla których Stanisław Kania nie zdecydował się na zgniecenie siłowe wystąpień robotniczych ? choć 28 sierpnia Gierek zaproponował takie wyjście ? nie są znane; choć jego wyniesienie na stanowisko I Sekretarza tydzień później nasuwa oczywiste podejrzenia. Ważniejsze chyba są powody, dla których w tym dniu strajkowało już co najmniej milion ludzi. Przyczyny nie dadzą się sprowadzić do pieniędzy i zaopatrzenia sklepów mięsnych. Były znacznie głębsze. Żeby je nazwać, trzeba przywołać refleksje prof. Hanny Świdy-Ziemby, opublikowane w "Rzeczpospolitej" 10 VIII '96:
W latach 70. zasada sitw i układów, które decydowały praktycznie o wszystkim, została jeszcze rozszerzona. Wytworzyła się, wg bardzo trafnej teorii prof. Adama Podgóreckiego, zjawisko tak zwanej brudnej wspólnoty. Zjawisko to polegało na wzajemnym i nielegalnym świadczeniu usług deficytowych, a jednocześnie na tym, jakie nadużycia popełnili inni członkowie wspólnoty. Wspólnota wymagała absolutnej lojalności wewnętrznej. Jej członkowie popierali się na przykład w awansach, w stopniach naukowych. (...) Ruch "Solidarności" był w moim przekonaniu w pierwszej kolejności właśnie ruchem występującym przeciw "brudnym wspólnotom". (...)
Te wartości kultury zachodniej, które przynależały też do przedwojennej Polski, raz wyartykułowane, mimo stanu wojennego w pewnych środowiskach trwały. (...) W stosunku do tego okresu rok 1989 stał się przełomem negatywnym. (...) Drugim czynnikiem wpływającym na pogłębiającą się demoralizację zawodową był jawny kult pieniądza, w czym swój udział miały środki masowego przekazu. Wyraźnie mówiono i pisano, że o wartości człowieka, a nawet o tym, że nie jest homo sovieticus, świadczy to, że umie wziąć sprawy w swoje ręce. I nic więcej! Nikt nie pisał, że są pewne granice i zastrzeżenia, w jaki sposób ma się brać swoje sprawy w swoje ręce.
Dlatego właśnie dziennikarz brytyjski Timothy Garton Ash mógł napisać: Nie można dobrze opisać zachowania robotników w Stoczni Lenina (a potem w "Solidarności") bez odwołania się do słowa "godność". Godność była wartością, którą głosili i realizowali ? ? i którą demonstrowali pod wizerunkiem Papieża, którego pielgrzymka była wielką jej lekcją.
Profesor amerykański dostarcza nam tego, czego polska socjologia dostarczyć nie umiała i nie umie nadal: dokładny opis i głęboką analizę tego niezwykłego ruchu. Dlaczego nie zyskał więc odpowiedniej recepcji? Odpowiedź jest prosta ? podważył bowiem mit, który od samego początku towarzyszył "Solidarności": mit o tym, że to KOR był jej prawdziwym twórcą. Towarzyszyła temu odpowiednia interpretacja najnowszej historii: Podczas odczytu w Warszawie jesienią 1980 r. Michnik mówił obszernie o powojennej historii Polski. (...) Lecz w analizie Polskiego Października 1956 r. nie uwzględnił długotrwałych konfliktów zakładowych w całej Polsce ani zmiażdżenia rad robotniczych. Błędnie interpretował też ruchy polityczne lat 1968-1970 r., przypisując studentom ze swojego pokolenia rolę inspirującą dla "wydarzeń grudniowych" na Wybrzeżu; zakończył ten fragment swojego popisu zdaniem: "1970 był niewątpliwie konsekwencją 1968 roku". To oczywiście było bzdurą; mógłby o tym coś powiedzieć J.J. Lipski, który daremnie próbował wtedy namówić intelektualistów do poparcia robotników.
Mit o awangardzie inteligentów prowadzących ciemne masy był szerzony zwłaszcza przez Adama Michnika. Jeszcze w 2000 r. z okazji otrzymania nagrody im. Erazma powtórzył on po raz kolejny utrwalony już w inteligenckiej świadomości mit o Jacku Kuroniu jako o założycielu wolnych związków zawodowych, który miał pouczać robotników: Zamiast palić komitety, zakładajcie własne. Niestety, nie ma świadków momentu kiedy Kuroń miał to rzekomo powiedzieć; Goodwyn zaś ukazuje, że jest to legenda, która raz opisana w zachodnich mediach, powiela się już własnym rozpędem2. Nieważne, że Kuroń nie rozmawiał z robotnikami Wybrzeża, kiedy tamtejszy ruch rodził się sam. Nieważne, że nie miał on żadnej empirycznej wiedzy na temat przygotowań organizacyjnych niezbędnych dla podjęcia strajku okupacyjnego. Nieważne, że nie wiedział nic ? ani z doświadczenia, ani z teorii ? o politycznej roli międzyzakładowego komitetu strajkowego. Nieważne, że był wtedy rzecznikiem różnych form lokalnych "rad robotniczych", a także wchodzenia do oficjalnych związków, choć polska klasa robotnicza przeszło 30 lat doświadczała dobrodziejstw takich zakładowych rad...
Były to fakty elementarne; ruch, który stworzył "Solidarność", wyrastał z doświadczeń organizacyjnych, jakich nie mieli polscy intelektualiści z KOR-u, i dlatego nie mogli ich od razu uchwycić3.
Niemniej, wyjaśnienia oferowane zachodnim dziennikarzom i badaczom przez intelektualistów warszawskich, zgodnie z którymi to KOR pobudził ruch Sierpnia można, w tej czy innej wersji, odnaleźć w całej literaturze o "Solidarności" ? tak, że sposób, w jaki ludzie na całym świecie rozumieją jej początki, nie ma wielkiego związku z tym, co zdarzyło się rzeczywiście. (...)
Szeroko akceptowane twierdzenie KOR-u, że to oni przygotowali "świadomość robotników do strajków", można uważać za fantazję intelektualną nie mającą odpowiednika w instytucjach społecznych4.

Jacek Kuroń nie wierzył w możliwość powstania niezależnych związków i tak formułował informacje dla dziennikarzy zagranicznych, że nie było wśród nich pierwszego postulatu. 18 VIII 1980 r. "Wolna Europa" podała informacje (...) opierające się niemal wyłącznie na wiadomościach przekazanych dziennikarzom zachodnim przez Kuronia. (...) Wśród nich (...) postulatu dotyczącego wolnych związków zawodowych nie było w ogóle. (...) Ludziom mieszkającym daleko od Wybrzeża, którzy nie wiedzieli czym był MKS i jak się z nim połączyć, ani Wolna Europa, ani Kuroń nie dostarczali takiej wiedzy. Wiedzieli, że coś się dzieje, lecz kluczowe dla pobudzenia ich do działania ? ? żądanie niezależnych od partii związków ? zostało w tym przekazie pominięte.

(?)
___________
1 Została ona w Polsce praktycznie przemilczana także dlatego, że samą ilością włożonej w nią pracy i sumienności kompromituje pośrednio brak porządnych, interdyscyplinarnych polskich opracowań tego fenomenu.
2 Dotyczy to także roli Adama Michnika, który do ostatniej chwili sprzeciwiał się żądaniu wolnych związków zawodowych, optując za zakładowymi komisjami robotniczymi, gdzie mogliby też działać członkowie państwowej CRZZ. Miałem tam dobrych przyjaciół ? powiedział po latach ? i mógłbym niektórych przekonać. Na szczęście aresztowali mnie.
3 Świadectwa wskazujące na główne cele strategiczne, do których zmierzał KOR, ujawniają, że błędna ocena dotyczyła nie tylko tego problemu taktycznego. Przedstawione skrupulatnie w pracy Lipskiego pełne sprawozdanie z wydatków KOR-u w latach 1976-80 potwierdza, że grupa koncentrowała się na środowisku intelektualnym, na periodykach dla intelektualistów, zbieranych przez nich materiałach, na publikacjach z zakresu prozy, poezji i krytyki literackiej, pracach badawczych z dziedziny polityki i nauk społecznych. Wydatki na adresowanego do załóg fabrycznych "Robotnika" stanowiły niewielką cząstkę budżetu KOR-u. Podobnie wszystkie teksty Adama Michnika, publikowane w tych latach, a także jego późniejsze analizy, pisane w więzieniu, ujawniają to samo ukierunkowanie na inteligencję; jego skutkiem było zasadnicze i uporczywe nierozumienie procesu organizacyjnego, który doprowadził do Polskiego Sierpnia.
Piotr Skórzyński


 

Wyświetlony 3548 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.