wtorek, 03 sierpień 2010 11:38

O II RP krytycznie

Napisał

Wiele środowisk politycznych w Polsce podkreśla mocno ciągłość Drugiej i Trzeciej Rzeczypospolitej (obecnie już Czwartej), uważając, że takie podkreślenie będzie miało zbawienny wpływ na dzisiejsze stosunki polityczne. Zamysł to chwalebny, lecz niepozbawiony pewnych pułapek. Trzeba bowiem usilnie zważać na to, aby ta ciągłość nie objęła zjawisk i obyczajów, które trudno uznać za godne naśladowania. Dlatego warto przytoczyć trochę opinii krytycznych na temat tamtej epoki.

 

W połowie lat trzydziestych ukazała się książka F. Müllera Błędy gospodarki polskiej (tłum. M. Iwanowski, Gdynia 1935). Niemiecki autor poddał w niej krytycznej analizie niektóre negatywne zjawiska występujące w polskiej gospodarce. Jego uwagę zwróciły np. niezliczone przepisy i zakazy stojące kością w gardle obywatelom polskim. Müller cytuje "Echo Morskie" (1934 nr 75), które pisało: Niepokojące jest atoli zbiurokratyzowanie naszej państwowości. Biurokracja ujęła wszystko w swoje ręce. Nastąpił przerost kompetencji biurokracji, a przytłaczająca lawina formalistyki, nakazy i zakazy depopularyzują samą istotę państwowości. Niezrozumiałe jest, pisał Müller, umieszczenie w nowym preliminarzu budżetowym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na rok 1935/36 pozycji 40000 zł na zorganizowanie VI Kongresu Nauk Administracyjnych, podczas gdy nie wykonano dotąd rezolucji poprzedniego kongresu "O potrzebie usunięcia labiryntu ustaw i rozporządzeń".

Jednym z tych rozporządzeń było to z 9 grudnia 1932 roku o dozorze nad mlekiem i jego przetworami, na mocy którego trzeba by zamknąć wszystkie obory i zlikwidować cały handel mlekiem w Polsce. Aby zapobiec psuciu nawierzchni dróg bitych, wydano rozporządzenie o tym, jakiej wysokości hacele mogą być stosowane w danym miesiącu. Na targowiskach, zauważał Müller, więcej jest nadzorujących niż kupujących. Przepisy meldunkowe są tak uciążliwe, że się ich po prostu nie przestrzega. Inne zjawisko to mania organizowania konferencji: W ostatnich latach napadła biurokrację polską jakaś psychoza konferencyjna na wszystkich szczeblach drabiny urzędniczej. Nie tylko odbywają się konferencje w ministerstwach (znaną jest cyfra konferencji, bo aż 130, które odbyły się w celu ustalenia punktacji handlowej umowy angielsko-polskiej), ale cała brać urzędnicza wciąż po Polsce jeździ od miasta do miasta na konferencje. Inny problem to prowadzona na bardzo szeroką skalę we wszystkich powiatach tzw. akcja popierania rolnictwa. Ważną rolę odgrywają w niej inspektorzy rolni. O tym, co robią ci inspektorzy, poinformował "Ilustrowany Kurier Codzienny" (1935 nr 90): Piszą! Zestawiają wykazy, zbierają różne daty dla tych wykazów, sporządzają raporty, sprawozdania, układają programy prac itd. W ramach akcji popierania rolnictwa przeprowadzano zakup owiec za granicą. Koszt takiego zakupu w jednym powiecie wyniósł 2000 zł. Odbywa się to w ten sposób, że za granicę wyjeżdża kilka osób: inspektor rolniczy, lekarz-weterynarz, delegat Izby Rolniczej i właściwy referent z ministerstwa. Ten ostatni bawi za granicą dłuższy czas. Koszt całej wyprawy okazał się wyższy niż cena owiec. Wiele negatywnych zjawisk występuje również w gospodarce, np. zawarty przez władze polskie w 1931 roku kontrakt z "Fiatem" okazał się kontraktem fatalnym, do którego społeczeństwo polskie dopłaca wiele milionów złotych.
Po opisaniu wszystkich negatywnych zjawisk z polskiego życia społeczno-gospodarczego, autor, aby podnieść Polaków na duchu i natchnąć do wzmożonego wysiłku, stwierdza: Trzeba iść pod hasłem, które wygłosił Marszałek Józef Piłsudski, pod hasłem "Wyścig pracy" (w PRL-u hasło Marszałka znane było jako "współzawodnictwo pracy").
Ktoś mógłby powiedzieć, że F. Müller, jako Niemiec, miał uprzedzenia do Polaków i dlatego tak czarno przedstawił stan niektórych dziedzin naszego życia państwowego w tamtym okresie. Sięgnijmy więc po Książkę moich rozczarowań Stanisława Cata-Mackiewicza, opublikowaną w Warszawie w 1939 roku. Również Mackiewicz przypomina "piękny aforyzm o wyścigu pracy" wypowiedziany przez Marszałka Piłsudskiego i losy tegoż aforyzmu. Umieszczono go mianowicie w poczekalniach starostw. I słusznie, gdyż "Wyścig pracy" był często wyścigiem o pracę na państwowej posadzie. Pisał Mackiewicz, że od momentu odzyskania przez Polskę niepodległości trwa mobilizacja całej polskiej klasy oświeconej do armii urzędniczej. Naród urzędniczy, biurokracja polska jest dziś tak liczna i tak "rozbudowana", że można ją porównać do rusztowań, które obległy zewsząd gmach wznoszony". Stąd wiadomo jak duża jest u nas ilość ludzi żyjących z podatków w stosunku do ilości ludzi płacących podatki. Mackiewicz zwracał też uwagę na inne zjawisko: Oto jedna z knajp w mieście prowincjonalnym, o dwie godziny autem od Warszawy; jest modna. Przed nią stoją szeregi aut... nie prywatnych, a należących do przedsiębiorstw, zakładów, przynależnych różnym dygnitarzom z tytułu zajmowanego stanowiska. Mackiewicz krytykował też nadmierną ilość zniżkowych biletów kolejowych, które stanowiły 86% wszystkich sprzedawanych biletów. W innym miejscu pisał: Jeśli dziś ktoś zabierze dzieci, aby pokazać im Włochy, zapłaci za paszport ile się należy, opłaci bilety kolejowe w 100%, to będzie się to nazywało, że jest burżuj i wywozi pieniądze zagranicę. Ale jeśli ten sam ktoś wsiądzie do pociągu "Słońce łączy narody" i pojedzie na Riwierę, albo okrętem Batory na wycieczkę do Maroka, a zwłaszcza jeśli będzie to połączone ze wspólnym położeniem wieńca na grobie Nieznanego Żołnierza w Senegalu, to będzie się to nazywało "reprezentacją Polonii za granicą", "imprezą o charakterze kulturalnym" czy jakim innym frazesem ze słownika ministra Świętosławskiego i wtedy otrzyma się darmowy paszport, zniżkę na kolejach, błogosławieństwo patriotyczne, a przy minimum energii nawet stypendium na wyjazd. Na przykładzie ministra Świętosławskiego Mackiewicz wyśmiewał ówczesną nowomowę, którą posługiwała się klasa polityczna. Minister Świętosławski powiedział np.: O ile chodzi o szkolnictwo mniejszościowe, zaznacza się ostatnio poprawa w kierunku urealnienia możliwości znalezienia wspólnej płaszczyzny porozumienia. Cytował też premiera: I dlatego między innymi na tych dwóch wielkich płaszczyznach, na płaszczyźnie walki o podniesienie i poprawienie stanu gospodarczego i na płaszczyźnie zdecydowanej akcji o podniesienie i rozszerzenie pracy kulturalnej, widzę naturalne ujście dla energii i ambicji całego społeczeństwa i dla aktualnych prac rządu.
(?)
Tomasz Gabiś

Wyświetlony 4894 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.