wtorek, 03 sierpień 2010 11:45

W chmurach i w piwnicach

Napisane przez

Niemal w chmurach, bo na XII piętrze Pałacu Kultury i Nauki, odbył się II Ogólnopolski Zjazd Środowisk Wolnościowych. Ale uczestnicy bynajmniej w chmurach nie bujali. Prelegenci mówili ciekawie, ale bez zaślepienia ideologicznego. Goście uważnie zaś słuchali. No i w końcu potwierdzono polityczną śmierć UPR i JKM-a.

 

Ogólnopolski zjazd środowisk koliberalnych, wolnościowych i konserwatywnych to inicjatywa coraz lepiej funkcjonującej Fundacji Odpowiedzialność Obywatelska, działającej pod batutą byłego prezesa Kolibra Przemysława Wiplera. Tym razem na miejsce zjazdu wybrano budynek będący symbolem socrealizmu i minionej już przyjaźni polsko-radzieckiej, potocznie zwany Pekinem, a dokładniej prywatną szkołę wyższą Collegium Civitas. Organizatorzy potwierdzili, że w zeszłym roku frekwencja była o kilkadziesiąt osób niższa, co może napawać umiarkowanym optymizmem (teraz na sali było ok. 60 osób).

Zjazd podzielono na dwie części: oficjalną i nieoficjalną. W części oficjalnej zaplanowano udział kilku ciekawych gości, m.in. redaktora "Najwyższego Czasu!" Tomasza Sommera, Roberta Gwiazdowskiego, eksperta CAS-u, czy też Mateusza Machaja z Instytutu Misesa. Czy rzeczywiście było ciekawie?

Zamrożona IV RP
Tomasz Sommer otwierał konferencję, a temat jego wystąpienia był gorący jak świeże bułeczki: "Co z IV RP?". Zarówno wystąpienie redaktora "Najwyższego Czasu!", jak i dyskusja, która wywiązała się po jego zakończeniu, nie były tak ciekawe, jak można było się tego spodziewać. Sommer wyraźnie lepiej wypada z piórem w ręku niż z mikrofonem. Do tego nie pokusił się o naprawdę głęboką analizę aktualnej sytuacji politycznej w Polsce.
Z jego wystąpienia warto odnotować cztery tezy. Po pierwsze, wskutek braku koalicji PO-PiS idea IV RP (którą, jak przypomniał Sommer, pierwszy wymyślił... Marian Krzaklewski!) została nie tylko chwilowo zawieszona, ale, być może, nawet zahibernowana. Tym samym musi poczekać na pojawienie się sprzyjających warunków politycznych, gdyż przy istniejącej de facto koalicji PiS-LPR-Samoobrona, nie ma ona racji bytu (z tezą Sommera polemizował jeden z fundatorów FOO Jan Abgarowicz, według którego o "moherowej koalicji" można będzie mówić dopiero w chwili, gdy dojdzie do wspólnego głosowania nad kluczową ustawą, np. nad absolutorium dla budżetu). Po trzecie, według Sommera możliwa jest jeszcze koalicja Platformy i partii Kaczyńskich, lecz jeśli do tego dojdzie, nie będzie już entuzjazmu odnowy. Idea IV RP wydaje mu się więc niemożliwa do realizacji w ciągu najbliższych kilku lat.
Ostatnia ciekawa teza Sommera dotyczyła Unii Europejskiej. Otóż nie opowiada się za jej opuszczaniem, lecz raczej za zmienianiem jej od wewnątrz i za skierowaniem jej na właściwe tory, co mogłoby po prostu oznaczać powrót do koncepcji EWG, czyli unii gospodarczej o wspólnym, wolnym (naprawdę wolnym) rynku.

Ekonomia dzieckiem polityki
Następnym punktem programu była debata na temat podobieństw i różnic pomiędzy szkołą austriacką (reprezentantem był Mateusz Machaj z Instytutu Misesa), szkołą podażową (Tomasz Stępień z Instytutu Tertio Millenio) a katolicką nauką społeczną w sferze ekonomii (jej obrony podjął się Przemysław Wipler). I była ona dość gorąca.
Na początku Mateusz Machaj zaprezentował w skrócie główne założenia szkoły austriackiej, które odróżniają ją od innych szkół ekonomicznych. Według członka Instytutu Misesa ma ona dwie cechy, które decydują o jej oryginalności (i słuszności): zakłada, że nie ma dogmatów w ekonomii (tymczasem istnieją dogmaty szkoły chicagowskiej w mikroekonomii i dogmaty keynesistowskie w makroekonomii), oraz prezentuje metodologiczny indywidualizm, czyli sprowadza ilości ekonomiczne i problematykę wyboru do poziomu działania jednostek.
Tomasz Stępień, co ciekawe, zakwestionował istnienie szkoły podażowej, wskazując, że można prezentować najróżniejsze odmiany stanowisk w tej kwestii (Marks był socjalistą podażowym, Milion Friedman jest wolnorynkowcem popytowym, a Mises był wolnorynkowcem podażowym). Zaproponował zaś związanie waluty ze złotem poprzez ustalenie stałej wartości waluty w relacji do wagi złota (rodzaj jednostki metrycznej, niczym metr w fizyce). Jest to rozwiązanie zalecane przez ekonomistę Jude'a Waninsky'ego, które mogłoby przyczynić się, poprzez wysyłanie pewnych sygnałów, do kontrolowania trendów na rynku pieniężnym i tym samym do "ręcznego" przeciwdziałania niekorzystnym zjawiskom.
Przemysław Wipler przedstawił główne różnice pomiędzy "świeckimi" szkołami ekonomicznymi a tą katolicką, wskazując na podstawową różnicę, czyli na brak świętego prawa własności w nauce Kościoła. Własność prywatna jest lepsza i bardziej sprzyja człowiekowi niż kolektywna, jednak musi pełnić pewne funkcje społeczne ? mówi katolicka nauka społeczna. Wynika to z faktu, że Bóg dał nam świat na użytkowanie, a nie na własność, a tym samym nie ma tu reguł nabycia pierwotnego (jak w "świeckich" szkołach). Wipler podał też inne zasady KNS-u, jak np. powszechne przeznaczenie dóbr czy też preferencyjna opcja na rzecz ubogich (która sprawia, że Kościół nie może zgodzić się na zupełne porzucenie redystrybucyjnych funkcji państwa).
Następnie wywiązała się polemika pomiędzy Machajem i Stępniem na temat możliwości regulowania rynku pieniężnego i pieniądza przez państwo lub inne organy instytucjonalne (bank centralny). Machaj był, oczywiście, za powrotem do standardu złota, co znalazło poparcie u publiki. Poza tym Machaj zwrócił uwagę, że własność zawsze pełni funkcję społeczną (bo pojęcie własności nie ma sensu, gdy nie ma drugiego człowieka) oraz na to, że ekonomia to faktycznie nauka będąca wynikiem istnienia państwa i polityki (gdyby istniał zupełnie wolny rynek bez państwa, badanie jego zachowań byłoby bez sensu). "Branże strategiczne" do lamusa
Na prelekcję kolejnego gościa powinno się przyprowadzić za ucho wszystkich członków LPR-u, Młodzieży Wszechpolskiej i środowisk powiązanych z Młodymi Konserwatystami i PIS-em, którzy biadolą ustawicznie nad zagrożeniem dla Polski płynącym z prywatyzacji tzw. branż strategicznych i firm strategicznych. Robert Gwiazdowski, bardzo medialny ekspert Centrum im. Adama Smitha, zaczął swój wykład od sarkastycznej uwagi, że stosując logikę myślenia charakterystyczną dla obrońców "branż strategicznych" powinno się natychmiast znacjonalizować piekarnie, gdyż wyrabiają towar niezbędny do życia, czyli chleb! Gwiazdowski dodał, że nie przemawia do niego argument typu: "jeśli sprzedamy branże i firmy strategiczne, w czasie wojny odetną nam źródła energii". Dlaczego? Dlatego, że wszelkie obiekty o znaczeniu strategicznym, takie jak np. rafinerie, zostaną zniszczone rakietami w kilka minut od rozpoczęcia konfliktu zbrojnego (tu rozbawił całą salę opowiadając dowcip: Kiedy w Rosji pojawią się najnowsze technologie? Jakieś piętnaście minut po starcie).
Ekspert CAS-u zwrócił jednak uwagę na to, że Adam Smith miał rację, umieszczając wśród trzech głównych zadań państwa, obok obrony przed przemocą z zewnątrz i pilnowania porządku wewnątrz, także działania gospodarcze państwa w sferze nieopłacalnej dla prywatnych inwestorów. Stwierdził więc, że można uznać za strategiczne inwestycje przede wszystkim infrastrukturę (drogi, rurociągi, gazociągi), ale także w ośrodki myśli technicznej, politycznej i wojskowej, które mają umiejętność analizy i przewidywania.
Pojawił się także motyw istniejącego w III RP "kapitalizmu politycznego", czyli terminu oznaczającego właściwie łagodniejszą formę socjalizmu, którym wywijają na lewo i prawo politycy, dziennikarze i naukowcy (używa go nawet tak ambitny naukowiec, jakim jest Jadwiga Staniszkis), zniechęcając ludzi do prawdziwego kapitalizmu... Robert Gwiazdowski jest przekonany, że za nazywanie socjalizmu kapitalizmem odpowiedzialna jest po prostu ludzka głupota.
(?)
Piotr Rosik

Wyświetlony 7034 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.