wtorek, 03 sierpień 2010 13:42

Baba z wozu - koniom lżej

Napisane przez

Mamy za sobą jesienne wybory parlamentarne i prezydenckie, a w nich niespodziewane dubeltowe zwycięstwo partii braci Kaczyńskich -Prawa i Sprawiedliwości. Wielki przegrany podwójnych wyborów - Platforma Obywatelska zachowała się jak rozhisteryzowana baba, obrażona na swojego chłopa, który postanawia, że weźmie z nią ślub, da jej nawet połowę domu – 9 salonów z fotelami - ale stawia jeden warunek: w domu będzie rządził chłop, czyli on sam. Po odrzuceniu przez narzeczoną tej propozycji oraz oferty życia na "kocią łapę", niedoszły małżonek zdecydował się pozostać w stanie wolnym, a wściekłą pannę pogonił z wozu. I tak, zamiast rządu wielkiej koalicji PO-PIS-u, mamy mniejszościowy rząd premiera Kazimierza Marcinkiewicza.

 

Większość mediów oraz zawiedzeni wyborcy PO twierdzą, że za brak koalicji rządowej PIS-u z PO winę ponosi zwycięska partia. Czy można mówić o czyjejkolwiek winie, a tym bardziej o winie PIS-u? A może, jak mówił Kubuś Fatalista Diderota, widać tak to w górze było już zapisane!

Przez długi czas PO i PIS mówiły zgodnym głosem: stworzymy koalicję do naprawy państwa. Czy, mówiąc o naprawie państwa, obydwie partie miały na myśli to samo? Czy chodziło o zbudowanie IV RP, jak od wielu lat zapowiada PIS, czy o dokonanie przez PO powierzchownych zmian nie naruszających istniejącego patologicznego układu w państwie, jak o PO w swoim wystąpieniu sejmowym powiedział Jarosław Kaczyński? Wiele wskazuje na to, że tutaj tkwi główna przyczyna braku koalicji. Ponieważ problem ten poróżnił prawdopodobnie obydwie partie, warto więc "kość niezgody" poznać trochę bliżej.

Naprawa państwa
Mimo że hasło "naprawy państwa" jest intuicyjnie zrozumiałe, proponuję sięgnąć do wydanej w br. książki Budowa państwa amerykańskiego filozofa i politologa Francisa Fukuyamy, której myślą wiodącą jest przekonanie, że nadrzędnym celem jest konieczność budowania silnego państwa przy jednoczesnym ograniczaniu zakresu jego funkcji w życiu publicznym. Lektura tej interesującej pracy pozwala wskazać podstawowe różnice między zwolennikami państwa liberalnego (PO) a zwolennikami państwa solidarnego (PIS). Autor, pisząc o dwuwymiarowości współczesnego państwa, zwraca uwagę na częste mylenie jego zakresu z siłą: Państwo powinno zapewnić niezbędne minimum: ład, bezpieczeństwo, prawo, poszanowanie własności, swobodny rozwój gospodarczy... Państwo ma dwa wymiary: zakres i siła państwa. Zakres państwa to: obrona kraju, prawo i porządek, prawo własności, zarządzanie makroekonomiczne, system opieki zdrowotnej, ochrona biednych, pomoc w wypadku klęsk żywiołowych, edukacja, ochrona środowiska... Siła państwa, nazywana też siłą potencjału instytucjonalnego państwa, jest to zdolność do formułowania i wdrażania polityki oraz stanowienia prawa, administrowania w sposób efektywny i przy pomocy minimalnej biurokracji, walka z przekupstwem i korupcją, dbałość o przejrzystość i odpowiedzialność instytucji rządowych oraz, co najważniejsze, egzekwowanie prawa... Należy dążyć do zmniejszania zakresu państwa przy równoczesnym zwiększaniu jego siły. Autor zaznacza, że jego pogląd może zaskakiwać, gdyż ostatnie dziesięciolecia polityki światowej zdominowały trendy myślowe krytyczne wobec "dużego rządu" i aktywne próby scedowania niektórych jego funkcji na sektor prywatny lub społeczeństwo obywatelskie. Na pytanie, co jest ważniejsze z punktu widzenie rozwoju gospodarczego państwa: siła państwa czy jego zakres, Fukuyama odpowiada: Ścisła odpowiedź nie jest możliwa, gdyż zależy to od bardzo wielu czynników. Istnieją jednak przesłanki, że siła państwa jest generalnie ważniejsza od jego zakresu. Interesująca może być opinia autora o braku w państwie niektórych rozwiązań instytucjonalnych: W krajach wychodzących z komunizmu sektor państwowy stanowił hamulec rozwoju i można było temu zaradzić tylko poprzez liberalizację gospodarki. Jednym z jej elementów była prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych. Ograniczając wpływ państwa na pewne obszary jego funkcjonowania, należało go jednak wzmocnić gdzie indziej. Wiedza o konieczności takich działań była znana, problem w tym, że świadomie tę konieczność pomijano. W niektórych krajach, z powodu braku właściwych ram instytucjonalnych, liberalizacja przyniosła więcej szkody niż pożytku. Przy tym odnosi się wrażenie, że byłoby lepiej, gdyby liberalizacji w ogóle nie przeprowadzono.
Fukuyama przytacza wypowiedź z 2002 r. Miltona Friedmana, guru radykalnych zwolenników wolnego rynku: Dziesięć lat wcześniej krajom odchodzącym od socjalizmu doradzałbym trzy rzeczy: prywatyzować, prywatyzować i prywatyzować. Myliłem się jednak. Okazuje się, że rządy prawa ważniejsze są od prywatyzacji.
Wracając na polskie podwórko ? powszechna jest opinia, wyrażona także wynikami wyborów, że istnieje konieczność naprawy RP, że w ostatnich latach nasze życie publiczne przypominało ? delikatnie rzecz ujmując ? szambo: demontaż instytucji państwowych, powszechna korupcja, niewydolność wymiaru sprawiedliwości, wielu przedstawicieli najwyższych władz państwowych i samorządowych powiązanych ze światem przestępczym, tendencyjność mediów publicznych, handel bezpieczeństwem kraju, bandytyzm na każdym kroku, współpracę policji z mafią, zapaść w służbie zdrowia, monstrualnie rozbudowaną biurokrację itd. Zakończenie jesiennych wyborów nie oznacza, że problem nie istnieje. To, że większość mediów tym się obecnie nie zajmuje, oznacza tylko jedno ? zajęte są zwalczaniem PIS-u.

Kto może naprawić państwo?
Nie wystarczy głosić hasło naprawimy państwo. Do tego potrzebna jest jeszcze wola dokonania takich zmian, a przede wszystkim posiadanie do tego zadania kompetentnych ludzi. Deklarację woli naprawy państwa przez Prawo i Sprawiedliwość złożył w swoim expose premier Marcinkiewicz: Polacy potrzebują państwa, które nie będzie stolikiem do brydża dla partii rozgrywanych między politykami, ludźmi biznesu, aktualnymi i byłymi funkcjonariuszami służb specjalnych i pospolitymi gangsterami. Stolik ten zostanie przewrócony. Ponieważ Platforma Obywatelska zapowiedziała "twardą opozycję" wobec rządu Kazimierza Marcinkiewicza, na barkach PIS-u spoczywa dzisiaj "wywrócenie stolika do brydża". Czy PIS jest do tego przygotowane?
Prawo i Sprawiedliwość przygotowywało się od dawna do naprawy państwa. Już kilka lat temu, w czasie wyborów samorządowych w 2001 r., Lech Kaczyński mówił: w Warszawie chcemy pokazać, że Polską da się rządzić inaczej niż dotychczas, a po jego wyborze na prezydenta Warszawy PIS planował przekuć warszawskie zwycięstwo na sukces ogólnopolski.
(?)
Edward Leszczyński

 

Wyświetlony 5979 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.