niedziela, 29 sierpień 2010 06:13

Torba na żółwia

Napisane przez

Wiele kilometrów stąd, w turkusowych falach Morza Karaibskiego śliczny żółw szylkretowy podpływa właśnie do plastikowej torebki, którą jakiś człowiek bezmyślnie cisnął do wody.

 

Dla żółwia półprzezroczysta torebka unoszona odpływem wygląda, jak smakowita meduza. Szkoda, że żółw nie ma przyzwoitego zmysłu smaku, pożre bowiem tę torebkę, a potem leniwie popłynie szukać kolejnych meduz.

Na razie nic mu nie będzie, bo to bardzo odporne zwierzę, ale po tygodniach bezskutecznego trawienia folii, żółw w końcu zdechnie. Powolnymi zakosami opadnie na dno. Uderzy o nie lekko, wznosząc chmurkę złotego piasku ? coś jak ostatnie podwodne tchnienie.
Wkrótce potem kraby i małe rybki-ścierwojady, wyjedzą mu ze skorupy wszystko co miękkie i organiczne. Zrobią to metodycznie, ale bezrefleksyjnie ? nie będą się dziwić, skąd w trzewiach żółwia wziął się otorbiony czop z resztkami wymiętoszonej torebki. Tak, jak kilka dni wcześniej nie były zaskoczone, gdy inny żółw się utopił!
Człowiek pewnie, by się zastanawiał, jak to możliwe, że żółw morski zostaje topielcem. Niestety, świadkami takich scen są tylko bezmyślne małe stworzonka. A one nam nie opowiedzą, że można się tak zaplątać w plastikową torbę po zakupach, że już nie da się z niej wyleźć, by zaczerpnąć powietrza.
***
Na dnie tropikalnego lasu odpoczywa grupka spoconych wycieczkowiczów. W biurze turystycznym na innym kontynencie wykupili bilety i przyjechali tu spędzić egzotyczne wakacje nad Amazonką. Teraz gaszą pragnienie z plastikowej butelki z napojem gazowanym. Dźwigali go tyle godzin, ponieważ smakuje lepiej niż tutejsza woda. Butelka krąży z rąk do rąk ? trzeba wypić wszystko, bo ktoś zapodział zakrętkę. Uspokajają oddechy, ocierają lepkie karki i czoła. Niedługo znów ruszą w drogę.
Ich agresywny, perfumowany zapach skrzywi kilka zwierzęcych nosów, ale dosyć prędko utonie w gnijącym powietrzu dżungli. Ślady ich stóp wkrótce podejdą wodą i rozpłyną się w błocie. Taka wizyta obcych jest w skali dżungli niezauważalna. Chyba, że ktoś wypatrzy zakrętkę.
***
Plastikowa zakrętka od butelki Pepsi-Coli ma rozmiar i kolor identyczny jak twarde owoce pewnego gatunku palmy. Z tego powodu zostaje połknięta przez tukana. Potem ptak zjada jeszcze to i owo, a następnie syty i zadowolony odlatuje na swoją ulubioną gałąź.
Tam, zamiast zwyczajnego trawienia, przeżywa kilka godzin straszliwych męczarni, kiedy zakrętka przedziera się przez jego wnętrzności prując je na krwawe szmaty.
W końcu tukan odbywa swój ostatni lot ? spada z gałęzi na gnijące dno dżungli. Uderza o nie miękko, wydając ostatnie tchnienie. Prawie natychmiast jego ciało opadają różnorakie ścierwojady, w przeważającej liczbie robaki i mrówki.
W ciągu kilku dni zostaje objedzony do szkieletu i zapomniany. O tym, że żył tu kiedyś piękny tukan, świadczy już tylko ogromny wielobarwny dziób porzucony w kupce pomiętych piór. Obok, pośrodku garstki białych kostek, leży nakrętka Pepsi-Coli w kolorze owocu pewnej palmy. Następne zwierzę, które ją znajdzie i pożre, wyznaczy swoim truchłem kolejny punkt, do którego dotarła cywilizacja plastikowych torebek.
Wojciech Cejrowski
www.ccc.art.pl

Wyświetlony 2696 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.