niedziela, 29 sierpień 2010 11:17

Od redakcji

Napisane przez

Wakacyjne rozleniwienie przerwały w tym roku eksplozje w Londynie.

Niestety, terroryzm powoli staje się częścią naszej codzienności. Niektórzy powiadają, że więcej osób ginie w wypadkach samochodowych niż w tych zamachach, a cały wokół tego hałas jest nadmierny i niepotrzebny. Tyle że wypadki są po prostu zdarzeniem losowym, są statystyczną koniecznością, a podkładanie bomb w celu zabijania przypadkowych osób to świadome szkodzenie ludziom. Śmierć i kalectwo wielu ludzi wynika tu z czyjejś złej woli. Nie można tego porównywać do skutków katastrof. Samobójczych szaleńców i ich inspiratorów nie sposób zaś traktować inaczej jak zbrodniarzy, niezależnie od motywów, którymi się kierują. Szczęśliwie Brytyjczycy, podobnie jak wcześniej Amerykanie, nie zamierzają poddawać się dyktatowi terrorystów, jak uczynili to Hiszpanie. Być może powtarzające się zamachy skłonią wreszcie rządy do zdecydowanego powstrzymania masowej migracji z krajów muzułmańskich. Swobodę podróżowania oraz wolności krajów zachodnich muzułmańscy terroryści obracają bowiem przeciw nim. Wymóg złożenia deklaracji lojalności przy wjeździe, obowiązek meldowania się i inne restrykcje przynajmniej ograniczyłyby zaplecze terroryzmu. Przy okazji odsunęłyby w czasie moment zdominowania Europy przez islam, co zdaniem wielu jest nieuchronne, i co oznacza kres naszej cywilizacji.
Oczywiście, wszystkich nas interesuje, czy i ewentualnie kiedy światowy terror dotrze do nas. Optymistycznie można zakładać, że nasze zacofanie w kontaktach ze światem (50 lat pod kloszem) utrudni zamachowcom życie - pewnych nawyków i przyzwyczajeń trudno się szybko oduczyć, a nowych nabyć. Typowe stroje czy twarze arabskie wciąż jeszcze kontrastowo odróżniają się od polskiego tła, podczas gdy na Zachodzie wrosły już w krajobraz. Trud zatem zorganizowania zamachu u nas byłby wielokrotnie większy, a rozgłos medialny nie tak wielki. Swoista ekonomia terroryzmu przemawia zatem za umiarkowanym optymizmem. Do końca jednak spokojni być nie możemy, bardzo łatwo bowiem wyobrazić sobie choćby samobójcę nie uzbrojonego w bomby, a zarażonego dobrowolnie groźną śmiertelną chorobą i przybywającego do nas samolotem... Na razie to tylko fantazja, ale świat zagrożony globalnym terroryzmem do niedawna też był domeną powieści science-fiction.

Ten numer "Opcji" ukazuje się z niewielkim opóźnieniem, za to w zwiększonej objętości i w zmienionej, odświeżonej formie. Liczymy, że spodoba się ona naszym Czytelnikom. Przyjemnej lektury!

Redakcja
Wyświetlony 5559 razy

Więcej w tej kategorii: Wiadomości nieparlamentarne »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.