poniedziałek, 30 sierpień 2010 08:21

Józef Piłsudski i epigoni

Napisał

12 maja br. minęło 70 lat od śmierci Józefa Piłsudskiego. Mimo że w chwilach irytacji, które, zwłaszcza u schyłku życia, zdarzały mu się dość często, nazywał Polaków "narodem idiotów", większość nie tylko go szanowała, ale nawet ubóstwiała, przypisując mu zasługi trochę na wyrost. Dotyczy to zwłaszcza opinii, jakoby był "twórcą" polskiej niepodległości oraz jej "obrońcą"1 w roku 1920. Opinie te zostały jednak utrwalone dzięki sprawnej propagandzie, jaką potrafił rozwinąć obóz piłsudczykowski, a która trwa do dnia dzisiejszego w postaci tzw. legendy Marszałka.

Ta legenda w okresie przedwojennym pełniła te same funkcje polityczne, co w latach 80. legenda Lecha Wałęsy. Były prezydent lubi porównywać się do Piłsudskiego, co jest uzasadnione o tyle, że jest jego karykaturą, głównie jeśli chodzi o wysokie mniemanie o sobie i swoich dokonaniach. Stefan Żeromski opowiadał Adamowi Grzymale-Siedleckiemu, jak to pewnego dnia odwiedził Piłsudskiego w Zakopanem, kiedy ten siedział w kalesonach, bo jedyne spodnie oddał właśnie krawcowi do zacerowania. Akurat układał pasjansa i na próby nawiązania rozmowy przez Żeromskiego reagował z roztargnieniem. ? Czy sobie coś założyłeś z tym pasjansem? ? zapytał wreszcie Żeromski. ? Jeśli mi wyjdzie, to będę dyktatorem Polski ? usłyszał w odpowiedzi. Sen o dyktaturze w sytuacji bez portek wstrząsnął pisarzem, który pierwszy raz zetknął się z taką wiarą w wielkość własnych przeznaczeń. Ale Piłsudski rzeczywiście został dyktatorem Polski, podczas gdy prezydent Wałęsa raczej był pociągany za sznurki i ? jak się wydaje ? niestety, jest nadal.
Ciekawa jest podatność Polaków na legendę Piłsudskiego. Uważamy, że nie jesteśmy podobni do Rosjan i raczej nie lubimy, gdy ktoś doszukuje się takich podobieństw. Rosjanie, na przykład, nie ukrywają swego upodobania do "gierojów". Kiedyś pewien młody Rosjanin powiedział mi, że nie chciałby mieszkać w Polsce ani tym bardziej ? być Polakiem, bo u nas nie ma "gierojów". W Rosji jest ich może nawet trochę za dużo, ale niewątpliwie ten nadmiar wychodzi naprzeciw rosyjskim upodobaniom. Można się było o tym przekonać choćby oglądając defiladę z okazji 60. rocznicy zakończenia wojny. Widać było, że Putin dał Rosjanom to, czego potrzebowali, za czym się stęsknili i że są mu za to autentycznie wdzięczni.
Piłsudski, w odróżnieniu od takiego np. Romana Dmowskiego, nie był ideologiem. Wydaje się, że do końca życia zachował sentyment do socjalizmu. Przywykł do niego w młodości, kiedy za pomocą socjalistycznej agitacji próbował walczyć z "caratem", czyli tak naprawdę ? ze znienawidzoną Rosją. Była to okoliczność dla Polski nawet korzystna, bo jako Naczelnik Państwa, zdając sobie sprawę z wywrotowej siły socjalistycznej ideologii, nawrócił PPS na patriotyzm, będący wykastrowaną wersją nacjonalizmu. Przypuszczam, że to właśnie najbardziej irytowało "prawdziwych" nacjonalistów, czyli endeków, którzy tego podszywania się nigdy Piłsudskiemu nie wybaczyli. Jednak zwalczanie nacjonalistów za pomocą patriotyzmu zrodziło tzw. państwowców, czyli po prostu bezideowych karierowiczów, popierających "państwo" po prostu, jako swego pracodawcę i gwaranta kariery. Dlatego też rządy piłsudczyków miały charakter etatystyczny, a swoją bezideowość albo maskowały frazesami mocarstwowymi, albo próbowały flirtować z faszystami.
Wydaje się, że w spadku po Józefie Piłsudskim to właśnie okazało się najtrwalsze. Dlatego tak duża część polskiej inteligencji, ukształtowana w duchu "państwowym", stosunkowo łatwo przyzwyczaiła się do komunistów, a obecnie skwapliwie garnie się do biurokratycznej międzynarodówki w ramach Unii Europejskiej, która gwarantuje zachowanie etatyzmu ze wszystkimi jego atrakcjami w postaci posad i związanej z nimi władzy bez odpowiedzialności. Obecny Sejm jest dla tego kierunku politycznego niezwykle reprezentatywny, najbardziej zaś typowym typem współczesnego "państwowca" jest pan Roman Jagieliński. Wydaje się, że państwowcy dominują również wśród pretendentów do mandatów w następnym Sejmie, co dowodzi, że ? jeśli można tak powiedzieć ? dziedzictwo ideowe piłsudczyzny jest u nas mocno zakorzenione. Mówię o piłsudczyźnie, a nie o Józefie Piłsudskim, który akurat pod względem pieniężnym i karierowym był człowiekiem wzorowo bezinteresownym, ponieważ nie tylko należał do pokolenia romantycznego, ale romantykiem po prostu był.
(...)

Stanisław Michalkiewicz

______________
1 Przy całej sympatii dla naszego Autora pozostaniemy wierni tej "legendzie", która mówi o Józefie Piłsudskim jako obrońcy (bez cudzysłowu) niepodległości Polski w roku 1920 ? dowodził polskimi armiami, które odparły bolszewików, bliskich całkowitej likwidacji naszego państwa. Był też jedną z najważniejszych osób, które wbrew wszystkiemu całą swoją działalność poświęciły sprawie wskrzeszenia Polski po rozbiorach. Z "czerwonego tramwaju" wysiadł zaś na najwłaściwszym przystanku. (Red.)
Wyświetlony 5344 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.