Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 30 sierpień 2010 08:35

Prymas Polski August Hlond

Napisane przez

Prymas Polski, a obecnie Sługa Boży (od 1992 r. trwa jego proces beatyfikacyjny) August Hlond urodził się 5 lipca 1881 r. niedaleko Mysłowic na Górnym Śląsku, stąd problematykę Ziem Zachodnich i polsko-niemieckiego pogranicza znał niemal od dziecka. Po ukończeniu szkół salezjańskich we Włoszech, obronił doktorat na papieskim rzymskim Uniwersytecie Gregoriańskim; dopiero potem (1905-1909) studiował w kraju, na uniwersytetach w Krakowie i we Lwowie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1905 r. Okazał się młodzieńcem nader inteligentnym, pojętnym, pracowitym i pobożnym, toteż karierę w Kościele robił szybką. Znał języki francuski, niemiecki i włoski, miał dobrą opinię w Watykanie. Na początku został dyrektorem salezjanów w Przemyślu (1907-1909), a od 1909 r. w Wiedniu. Zaraz po I wojnie światowej, gdy miał zaledwie 38 lat, mianowano go dyrektorem generalnym salezjańskiej prowincji zakonnej na Niemcy, Austrię i Węgry, z siedzibą w Wiedniu.

Ks. dr Hlond był głębokim patriotą, nastawionym zarówno antykomunistycznie, jak i antynazistowsko. Niemców niezbyt lubił (i vice versa), cenił za to kulturę francuską i włoską. Politycznie sympatyzował z chadecją, choć wysoko poważał marszałka Piłsudskiego. W wolnej Polsce został w 1922 r. administratorem apostolskim Górnego Śląska, a w 1925 r. pierwszym w dziejach biskupem katowickim. Po zgonie kard. prymasa Dalbora w kwietniu 1926 r., Ojciec Św. Pius XI mianuje bp. Hlonda prymasem Polski oraz arcybiskupem gnieźnieńskim, z siedzibą w Poznaniu. W rok później Hlond uzyskuje kapelusz kardynalski. Ma 46 lat.
Jego sytuacja była jednocześnie i dobra, i trudna. Dobra ? bo miał powagę w kręgach watykańskich (jak żaden bodaj polski kardynał przed nim) oraz poparcie rządu sanacyjnego. Trudna ? bo położenie wewnętrzne Polski było zaraz po przewrocie majowym pełne komplikacji, a kardynał Kakowski z Warszawy (1862-1938) uważał się prestiżowo za niemal równego Hlondowi (przed I wojną nosił tytuł "prymasa Królestwa Polskiego"). Hlond musiał sobie dopiero wyrabiać autorytet. Zabrał się energicznie do pracy. Już w 1929 r. powołał do życia Akcję Katolicką, mającą na celu uaktywnienie się katolików świeckich. Wydał liczne listy pasterskie, książki i broszury, patronował Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu.
Wobec rozprawy Piłsudskiego z centrolewicową opozycją (Witos, Kiernik, Lieberman, Pragier, Korfanty) we wrześniu 1930 r. i potem, prymas zajął postawę wyważoną, spokojną i pełną rezerwy. Wbrew głosom większości biskupów (z abp. Sapiehą z Krakowa, abp. Teodorowiczem ze Lwowa i abp. Jałbrzykowskim z Wilna na czele) nie potępił piłsudczyków i ich metod. Sapieha nazwał przesadnie te metody "niemal bolszewickimi" (więzienie brzeskie, bicie posłów przez żołdaków Kostka-Biernackiego). Prymas optował za jednością narodową, solidaryzmem klasowym i spokojną pracą państwową. Miał dobry układ z Zamkiem, skoro już w 1927 r. serdecznie powitał w Poznaniu prezydenta RP Ignacego Mościckiego...
Już w latach trzydziestych Hlond wyrósł na główny duchowy autorytet Polski. Liczyli się z nim, po zgonie Piłsudskiego, prezydent Mościcki, marszałek Śmigły-Rydz i minister Beck. W lutym 1939 r. ? na konklawe po śmierci Piusa XI ? mówiło się nawet w Rzymie o jego kandydaturze na papieża. Przypomnijmy, że rola prymasów w dziejach Polski jest wyjątkowa; w dawnej Rzeczypospolitej szlacheckiej zastępowali głowę państwa w wypadku śmierci króla (interrex), zwoływali wolne elekcje, w Senacie zasiadali na pierwszym miejscu.
Wobec klęski wrześniowej, władze RP poprosiły zatem Hlonda o opuszczenie Poznania i udanie się na wschód. Podczas ucieczki Niemcy ostrzelali jego samochód, a samego prymasa zranili. Jest więcej niż pewne, że w wypadku pozostania w Poznaniu (który wcielono do Rzeszy w ramach tzw. Warthelandu) Hlond zostałby przez hitlerowców uwięziony, poddany torturom, a nawet zabity (jak choćby bp Michał Kozal z Włocławka).
Wedle koncepcji prezydenta i Becka, Prymas miał stać się adwokatem sprawy polskiej nad Tybrem. Już 14 września 1939 r. wiceminister Jan Szembek wyrobił mu wizy i wyjechał ? via Rumunia ? do Rzymu. Jak wiemy, Pius XII miał skłonności germanofilskie, a propaganda III Rzeszy kłamliwie oskarżała Polskę i samego Hlonda o wszystko, co najgorsze. Wyjazd prymasa z kraju spotkał się wszak z negatywnymi odczuciami części społeczeństwa, a nawet niektórych dostojników watykańskich, którzy uważali, że arcypasterz nie ma prawa opuszczać swych wiernych nawet w najgorszej klęsce. Te wyrzuty stały się chyba powodem pewnego kompleksu Hlonda, który potem często się z tego tłumaczył oraz jak najszybciej chciał wrócić do Polski.
Wedle relacji niektórych świadków, wylądowawszy na dworcu rzymskim, 58-letni prymas był cały we łzach, załamany. A przecież wyrósł z twardej, śląskiej gleby! Nie dziwmy się wszak zbytnio, bo wielu silniejszych psychicznie ludzi przetrąciło sobie w 1939 r. duchowy kręgosłup. Nie udało mu się do końca spełnić nadziei rządowych. Spośród prałatury rzymskiej mało kto chciał z nim poważnie rozmawiać, a papież przyjął go tylko dwa razy. Mowa Ojca Św. do uciekinierów z powalonej przez Niemców i Sowietów Polski wypadła sucho i blado. Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej ponura, niż przewidywali Mościcki, Sikorski, Sosnkowski, Hlond czy Beck.
Pod koniec września wymieniano nawet kandydaturę kardynała na emigracyjnego prezydenta (w innej wersji ? premiera). Szybko okazało się wszak, że jego pozycja wygląda dosyć słabo. Pisane przezeń memoriały o prześladowaniu przez hitlerowców (oraz bolszewików na Kresach) księży i ludności w okupowanej Polsce, w językach angielskim i francuskim, pozostały na Zachodzie bez większego echa. Prymas Hlond kilkakrotnie prosił papieża o możność załatwienia mu powrotu do Poznania. Berlin jednakże kategorycznie odmówił. Nienawidzono tam kardynała z całej duszy. Po klęsce Francji i przystąpieniu Włoch do wojny po stronie III Rzeszy, Prymas Polski został uznany w Italii za persona non grata i faktycznie wyproszony. Był to czerwiec 1940 r.

(?)
Tomasz Serwatka



 
Wyświetlony 6020 razy
Tomasz Serwatka

Najnowsze od Tomasz Serwatka

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.