poniedziałek, 30 sierpień 2010 08:42

Mali wielcy (Cz. IV) Watykan

Napisane przez

Status Civitatis Vaticanae

Tak brzmi oficjalna nazwa w urzędowym, łacińskim języku.


Najmniejsze państwo świata, zaledwie 0,44 km kw., 1.000 mieszkańców, z czego zaledwie 400 (słownie: czterystu) ma watykańskie obywatelstwo. Monarchia teokratyczna, z władcą wybieranym przez elitę elit, czyli kolegium kardynalskie. Wbrew powszechnemu mniemaniu jest to państwo składające się z "wysp", tj. z enklaw: Plac Świętego Piotra, Wzgórze Vaticanusa, Castell Gandolfo, Bazylika Laterańska za Murami.
Watykan jest mocarstwem, mocarstwem ducha, mocarstwem bez czołgów i rakiet.
Pierwsze Państwo Kościelne powstało w 756 roku. Upadło w 1870 roku.
Nie miejsce tu na opisywanie 1114-letniej historii władzy ziemskiej namiestnika Króla, którego Królestwo nie jest z tego świata...
Kilka lat temu na łamach "Najwyższego Czasu" Stanisław Michalkiewicz napisał był, że Pan Bóg wiedział co robił, zabierając papieżom ziemskie królestwo. Tylko pomyśleć: Państwo Ziemskie Pana Boga. Brzmi to wspaniale, ale... stopa podatkowa, kara śmierci, demonstracje demokratów domagających się wyboru papieża spośród liderów partii, radary katolickiej policji na drodze, składka na katolicki ZUS, emigranci muzułmańscy w katolickim państwie, sojusze wojskowe, katolickie czołgi i bagnety, inwestycje i korupcja... Boże Wielki, Boże Mądry, jak dobrze, że zabrałeś ten garb swoim Namiestnikom...
Państwo Kościelne funkcjonowało do roku 1870. Wcześniej na Półwyspie Apenińskim pojawiła się dziwaczna idea powołania czegoś, czego nigdy nie było, sztucznego tworu zwanego Państwem Włoskim. Idea ta zyskała sobie rzesze zwolenników. Pojawił się jednak problem. Mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego są katolikami, mogą bić się w szeregach Garibaldiego, nosić czarne koszule Duce, głosować na komunistów, strzelać luparą w ramach Cosa Nostra, demolować stadion AS Roma, ale nie przestają być katolikami. Tu powstał po 1870 roku problem, nie tylko polityczny, ale i moralny dla wielu milionów Włochów. Nowo powstałe Królestwo Włoch powstało na gruzach wielu państewek funkcjonujących, często od wieluset lat, na obszarze Półwyspu Apenińskiego. Jednym z nich było Państwo Kościelne, monarchia kierowana przez papieża ze stolicą w Rzymie. Pius XI nie uznał zjednoczonych Włoch i nazwał się "więźniem Watykanu". Miliony Włochów znalazło się na rozdrożu: z jednej strony przywiązanie do wiary przodków, do Kościoła i Jego głowy z drugiej zaś rodzący się ogólnowłoski patriotyzm i utożsamianie się z państwem i dynastią sabaudzką. W jednym mieście, w Rzymie, funkcjonowało obok siebie dwóch monarchów, król Włoch i papież.
W 1929 roku były naczelny redaktor socjalistycznej gazety "Avanri!", ateusz i dyktator Mussolini zawarł z papiestwem tzw. traktaty laterańskie. Na ich mocy Królestwo Włoch zrzekło się suwerenności nad 0,44 ha swojego terytorium i uznało nad tym terenem suwerenną władzę papieża. Tak powstało nowoczesne Państwo Kościelne, podmiot prawa międzynarodowego utrzymujący stosunki dyplomatyczne ze 174 państwami. Dzisiaj na placu Św. Piotra niewłoski papież w noworocznym orędziu pozdrawia prezydenta Republiki Włoskiej, a kompanie reprezentacyjne wszystkich rodzajów sił zbrojnych Republiki Włoch defilują przed Ojcem Świętym. Patrząc na to, trudno uwierzyć, że zaledwie kilkadziesiąt lat temu papież Włoch nie uznawał włoskiego króla i jego monarchii, a katolicki król odmawiał głowie Kościoła katolickiego prawa do świeckiej władzy nawet nad skrawkiem Rzymu, w którym na każdym kroku widnieją ślady dawnej, ziemskiej władzy następcy Św. Piotra...
Po II wojnie światowej Włosi w referendum niewielką ilością głosów wybrali ustrój republikański. Czytałem gdzieś, że inicjatywa zmiany ustroju, mimo że wyszła z kręgów lewicy, znalazła zaskakująco spokojne przyjęcie ze strony włoskiego kleru, w tym wiejskich proboszczów, mających sporo do powiedzenia zwłaszcza na południu. W wyniku referendum w Rzymie znowu zasiadł tylko jeden król, na jedynym tronie stojącym w centrum jedynego dworu. Rezydujący w Kwirynale, w dawnym pałacu króla Włoch urzędnik, noszący tytuł Prezydenta Republiki, nie może tu być żadną konkurencją...
Watykan to przede wszystkim ogromny Plac Świętego Piotra, otoczony imponującą kolumnadą Berliniego, symbolizującą otwarte ramiona Kościoła. W centralnym punkcie Placu stoi starożytny, egipski obelisk, a w okresie Bożego Narodzenia ogromna choinka i szopka wielkości domu. Dalej jest kościół kościołów, największa budowla sakralna chrześcijańskiego świata, Bazylika Świętego Piotra. Wszelkie przymiotniki, typu ogromna, potężna, wielka, piękna czy wspaniała, są... za małe, aby oddać wrażenie, jakie robi ta budowla. Stojąc u stóp papieskiego ołtarza zbudowanego na grobie Św. Piotra, patrząc na Pietę, na malowidła ścienne chciałoby się westchnąć: ? Jak dobrze być katolikiem...
Na prawo od Bazyliki mieszczą się koszary Papieskiej Gwardii Szwajcarskiej i słynna spiżowa brama, wejście do tej części Watykanu, która jest niedostępna dla zwykłych śmiertelników. Kilka lat temu dowódca gwardii popełnił samobójstwo, mówiło się, że był agentem NRD... Wzdłuż murów biegnących od bramy spiżowej stoją przeważnie megakolejki do Muzeów Watykańskich. Same muzea to bezmiar dzieł sztuki. Wśród nich słynna Kaplica Sykstyńska i sala Jana III Sobieskiego z wielkim obrazem Matejki "Sobieski pod Wiedniem". Jest też fresk ścienny przedstawiający audiencję papieża dla polskiej szlachty w kontuszach po wiedeńskiej bitwie. W muzeum i na placu żółte skrzynki pocztowe z napisem POSTE VATICANO i automaty telefoniczne na karty stanowiące obiekt pożądania kolekcjonerów na całym świecie. Watykan jest tak mały, że oczywiście, nie może pomieścić siedzib ambasad, jakie są w tym państwie akredytowane. W Rzymie, tym włoskim, republikańskim, funkcjonują więc po dwie ambasady tego samego państwa: przy prezydencie Republiki i przy dworze papieskim. W dniu 1 stycznia na uroczystej noworocznej mszy świętej, środkowa część bazyliki była zarezerwowana dla korpusu dyplomatycznego. Po mszy dyplomaci dostojnie przeszli przez boczną nawę. Powiało starym, dobrym, eleganckim światem, tym klasowym, reakcyjnym, elitarnym i tylko wielorasowy skład ekscelencji ambasadorów przypominał, że postępowe pomysły XX wieku dotarły też do papieskiego tronu...
Polska ambasada przy Stolicy Piotrowej ma własną, niemal całkowicie nieznaną i wręcz sensacyjną historię. Tuż przed II wojną światową minister spraw zagranicznych RP Józef Beck poczuł się dotknięty odmową przyjęcia go na audiencji (Beck był rozwodnikiem) przez papieża. Chcąc wyrazić swoje oburzenie odwołał dotychczasowego ambasadora i na jego miejsce wyznaczył charge d'affaires. W języku dyplomacji obniżenie rangi przedstawiciela jest czymś w rodzaju żółtej, ostrzegawczej kartki. Nowym przedstawicielem Polski w Watykanie został profesor Kazimierz Papee, dotychczasowy szef Komisariatu RP w Wolnym Mieście Gdańsk. Obejmując nowe stanowisko profesor Papee nie mógł wiedzieć, że kierowana przez niego niewielka i skromna ambasada stanie się, na gruncie prawa międzynarodowego publicznego, Polską, tzn. ostatnią wyspą wolnej Polski na morzu dyplomacji.. Wkrótce wybuchła wojna, Włochy, sojusznik Hitlera, zrywają stosunki dyplomatyczne z rządem RP. Zalany przez czerwonych i brunatnych socjalistów kraj reprezentuje na zewnątrz rząd emigracyjny, który utrzymuje ambasady na całym świecie, tzn. w krajach koalicji i neutralnych. Ambasada w Watykanie jest jedną z wielu polskich ambasad. Jej osobliwość jest taka sama, jak np. ambasady brytyjskiej czy belgijskiej: mieszczą się one de facto we Włoszech, a więc na wrogim terytorium.

(?)

 

Jerzy Burliński

Wyświetlony 3694 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.