wtorek, 31 sierpień 2010 18:51

Piekło Korei - E-mail Justyny

Napisane przez

Część z Was wie, że ostatnich 10 dni spędziłam w Korei Południowej na międzynarodowej konferencji na temat praw człowieka i uchodźców w Korei Północnej. Chciałabym podzielić się z Wami tym, co usłyszałam, bo to są rzeczy, o których nie wolno milczeć.

Większość z Was rok temu usłyszała o tym, co się dzieje w Korei, jak reżim głodzi i zabija ludzi, jak torturuje w obozach pracy, bądź poddaje ich eksperymentom biologicznym w obozach koncentracyjnych. Niestety, tegoroczna konferencja nie przyniosła wielu dobrych wieści. Mija rok, a dla pewnych osób nadal jedynym pożywieniem jest obdarta z drzew kora, nazbierane szyszki, woda wypita z kałuży. Dla niektórych nadal próba ucieczki do Chin przez porywistą rzekę Tumen z narażeniem życia jest lepszą perspektywą przeżycia kolejnego dnia, niż poszukiwanie jedzenia na śmietnikach, bazarach czy sprzedawanie WSZYSTKIEGO, co się posiada, by własne dziecko mogło zjeść choć jeden ciepły posiłek W ROKU, o ile tego momentu dożyje. Nie chcę Was poruszyć w tani sposób, ale TAKA JEST RZECZYWISTOŚĆ. Nie na innej planecie, tylko w miejscu oddalonym o 12 godzin podróży samolotem.
Byłam w obozie dla tych, którzy mieli "szczęście" zostać w Korei Południowej jako uchodźcy, gdyż status ten ratuje ich od pewnej śmierci w Korei Północnej. Był to obóz dla uchodźców położony około 10 kilometrów od Seulu. Napisałam, że mieli "szczęście", bowiem jeśli zbiegowie z Korei Północnej nie otrzymają w Chinach statusu uchodźcy, to władze chińskie, po zazwyczaj torturach i poniżającym traktowaniu we własnych więzieniach, odsyłają uchodźców z powrotem do Korei Północnej, gdzie czeka ich:
1. natychmiastowa śmierć przez egzekucję w obozach politycznych (uznaje się ich bowiem za zdrajców i szpiegów),
2. śmierć przez tortury i eksperymenty biologiczne i chemiczne dokonywane w obozach koncentracyjnych, których istnienie jest faktem UDOKUMENTOWANYM (co oczywiście nie zmienia faktu, że stosunki z Rosją, Chinami i Koreą Północną w kontekście kryzysu nuklearnego, w jakim jest Półwysep Koreański i Azja, są podtrzymywane na zasadzie politycznej poprawności: "nie drażnić lwa"),
3. śmierć z głodu i wycieńczenia w obozach pracy, wszystko to zaś odbywa się w XXI wieku, pełnym wzniosłych idei (niczym "wojna o pokój" G.W. Bush'a), humanitarnej bufonady i pięknych słów politycznych demagogów.
Obecność w obozie dla uchodźców była dla mnie bardzo trudnym przeżyciem, było tam ponad 1100 osób. Każda ubrana w ten sam uniform, z tym samym smutkiem, strachem, samotnością i zagubieniem w oczach. Nigdy, nawet w Bośni, nie odczułam tyle żalu, smutku i cierpienia zgromadzonego w sercach ludzi na jednej, małej powierzchni stołówki, gdzie wspólnie jedliśmy. To naprawdę inaczej, gdy czytamy o tym na lekcjach historii, a inaczej, gdy siedzimy obok człowieka, którego cała rodzina zginęła topiąc się w rzece w trakcie ucieczki z Korei Północnej, on zaś zostaje sam, bez żadnej bliskiej osoby, rzeczy, bez zdjęcia tych, którzy odeszli, bez paszportu, ubrania, godności.
W Korei Północnej dzieci nie wiedzą, co to jest Boże Narodzenie, co to jest pomarańcza, co to jest opieka i troska, jeśli doświadczają jej, to tylko ze strony rodziców, o ile ci nie zostali internowani do jednego z powyższych obozów, co NIE jest INCYDENTALNE, lecz stanowi regułę podtrzymywania reżimu metodą strachu, przemocy i deprywacji poczucia bezpieczeństwa społecznego.
Oglądałam nagrany w ukryciu dokument pokazujący "dzień z życia" w Phenianie. Kilkuletnia dziewczynka szła do przedszkola z mamą, podśpiewując piosenkę o "zaciekłych wrogach, amerykańskich psach i potworach". Potem dziewczynka w przedszkolu uczyła się na pamięć historii o tym, jak wspaniały i dobry wódz Kim Ir Sen, będąc małym chłopcem, znalazł w lesie parę tenisówek, założył je, ale widząc, że jego towarzysze byli boso, zdjął je, by razem z nimi ranić stopy o kamienie, gdyż już wtedy kochał swój lud (sic!). Każde dziecko, które myliło się, opowiadając te historie, pozostawało tak długo, dopóki nie nauczyło się jej perfekt.

(?)

E-mail Justyny

Wyświetlony 4894 razy

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.