wtorek, 31 sierpień 2010 18:55

Józef Mackiewicz czyli po 20 latach znów kij w mrowisko

Napisane przez

Mija przemilczana z premedytacją rocznica – 20 lat temu, 31 stycznia 1985 r. zmarł w Monachium Józef Mackiewicz. Kim był? Coś już o nim wolno wiedzieć, najlepiej widziane: oficjalna definicja według A. Michnika, w krótkich żołnierskich słowach ludzi honoru takich jak Kiszczak i Jaruzelski streszczona: zoologiczny antykomunista, kolaborant (jeśli już, to nie na tę słuszniejszą stronę1 – TZ), buńczuczny ideolog prolitewskiego prądu lokajskiego, zapiekły reakcjonista. I cios dobijający: antysemita, ogólne demoniczny typ.

A tak naprawdę kim był ten Józef Ponury? ? że się tak odważę zapytać. Postacią wieloznaczną, zgadzam się, że nie wszystko, co wyszło spod jego pióra, było do końca trafne, może nawet i nie było sprawiedliwe, ale na pewno było szczere i niekoniunkturalne. Tym niemniej był jednym z największych polskich prozaików XX wieku, tym bardziej cennym, że w niedostępnym dla nas stylu gigantów prozy rosyjskiej, urodzonym, a nie wykreowanym pisarzem, i przynajmniej ważkim publicystą, a na pewno wielką osobowością, niezależną i nieprzekupną, nigdy nie był wazeliniarzem.
Nie otrąbiono roku 2005 rokiem Mackiewicza, nie ma w tym procederze zaniechania elementu zaskoczenia, to dziś obowiązująca norma. Józef Mackiewicz jest dziś równie znienawidzony jak za czasów pierwszego PRL2. Co prawda nie jest już anonimem, ale jest bardziej obecny jako sprawa Mackiewicza, niż jako twórca. Jakaż to niesprawiedliwość, ale i jaka czytelnicza strata! Ileż zła z głupoty różni mali ludzie, zapiekli w swej nienawiści, uczynili temu twórcy i człowiekowi, jakie nikczemności nie były mu oszczędzone, przecież to przynajmniej jeden z niewielu rasowych polskich prozaików w XX wieku i najszczerszy publicysta, w tym znaczeniu, że nieprzekupny, Robbespierre polskiej myśli, ale bez jakobińskiej żądzy mordu, Katon w juchtowych butach.
Głosił, że tylko prawda jest ciekawa. Tak, ale upieranie się przy tej tezie, a tym bardziej trwanie po stronie prawdy, piękna, dobra nie jest u nas ani lukratywne, ani zdrowe, a na pewno nie jest trampoliną ku karierze. W Polsce ceni się i hołubi ulizany standard, przypisanie się do grupy, obecność w konsumpcyjnym stadzie, żwawy redyk, gromkie pohukiwanie i rącze podążanie za sezonowym guru, w myśl zawołania kupą, mości panowie. Bo kupy się czysta ręka nie ima! Znowu bez zaskoczenia, wiadomo na kresach nie od dzisiaj, że pieszy konnemu nie towarzysz. Mackiewicz do dziś dnia niezmiennie zbiera te same cięgi, nastąpiła podmiana biczujących, nie tylko za siebie, lecz i na zapas, aby inni się nie odważyli: za samodzielność, za odwagę w propagowaniu wolności myślenia, za niezależność sądów, za gorzkie osądy naszych jakże rozlicznych małości.
Szlachciura, spieszony kontuszowiec ? pisarz i człowiek trunkowy i cokolwiek trudny, bywał nieprzyjemny, szlagon, kąśliwy, zdarzało się, że ponad miarę, swarliwy ironista, ale zawsze niezależny ? marzyciel i idealista, rasowy beletrysta. Józef Mackiewicz zdeklarował swoje pisarskie motto: tylko nauka porównawcza jest nauką ścisłą, tylko przez porównania dochodzi się do wiedzy obiektywnej. Czy w chwili obecnej Mackiewicz jest pisarzem użytkowym? Poniekąd dla establishmentu, jako béte noire3, funkcjonuje znakomicie. Dziś dla Mackiewicza nie byłoby miejsca w szerszym obiegu, podobnie jak dla wielu tych pozaukładowych.
Ostatnio żaliła się pewna zdolna osoba z prowincji (już nie literat, a jeszcze nie pisarz, ale rokująca uzasadnione nadzieje), że jej wizyta w lukratywnym wydawnictwie miała zadziwiający przebieg. Otóż pierwsze i rozstrzygające pytanie, jakie padło z ust czujnej pani redaktor, która zbiła kapitał i kasę na styku z telewizją tak zwaną publiczną, brzmiało tak: kto ją przysyła i kto za nią stoi? Czyli w aktualnie obowiązującej staro-nowo-mowie: kto daną osobę promuje, jakie środowisko, jaka koteria ? talent to zdecydowanie za mało. Można zaryzykować tezę, że gdyby Mackiewicz spędził swoje pierwsze twórcze lata np. w Warszawie, byłby literatem uładzonym, oswojonym, takim, który wie, co jest be, a co jest cacy i trendy. Może, ale wtedy nie stałby się znakomitym pisarzem, tylko letnim ledwo, co nie daj nam Panie Boże, tuzinkowym oborowym literatem, takim, jakich kopy i tysiące ponad miarę i przyzwoitość wyhołubionych przez kawiarnię, np Kazimierz Brandys. Do dziś Mackiewicz pozostał pisarzem niejako z podwójnej konspiracji, z soczystego marginesu, tym, do którego adoracji, a tym bardziej poglądów, przyznają się nieliczni, i to z wypiekami na twarzy, konspiracyjnie na korytarzach i na ucho.
Samodzielne myślenie zawsze było u nas de mode, a przynajmniej od czasów Stanisława Brzozowskiego i jego utyskiwań na towarzyskość, dziś pewnie by się przywołany oszołom Brzozowski z pasją i swadą mocował z syndromem toczącym jak rak ? warszawką sprzężoną z krakówkiem, tymi splotami współzależności i grzeczności, towarzysko-familijno-uczuciowo-biznesowymi ? który rodzi mizerię naszego publicznego życia myślowego. Nie jest tak źle, to nie czasy stalinowskie, owszem, oczywiście w wąskim gronie, prywatnie bardzo, kameralnie na łamach niskonakładowych pism można: szargać i podważać autorytety i priorytety, a nawet nastawać na wytyczne wychodzące z centrali monstrum poprawności politycznej, ale wszystko do czasu, gdy to jest tylko zabawa najlepiej zdeklarowanych frustratów.
Dziś, po 15 latach z okładem dyktatury żwawych kardynałów "etyki bez dogmatów", Mackiewicz jest programowo i trwale spychany. Są powody: Mackiewicz na pewno nie schlebiałby ani osobie pierwszego guru Michtrix-u, ani nie płaszczyłby się przed sezonowymi wielkościami, pewnie z mety podpadłby w syndrom odrzucenia, zgorzkniałby, odsunął się. Nie jest łatwo zdobyć się na luksus własnego zdania.
(...)
____________
1 Rozstrzygające rozróżnienie: otóż według Michnika, gdyby Mackiewicz pisywał do sowieckiej "Prawdy Wileńskiej", to by nie kolaborował, ale tylko by się uwikłał.
2 Dla jasności: obecny reżim, czy tak zwana III Rzeczpospolita, to PRL bis.
3 Czarna bestia, ktoś, kogo kochamy nienawidzić i czerpiemy z tego rozliczne pożytki.

Wyświetlony 3466 razy

Najnowsze od Tadeusz Zubiński

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.