wtorek, 31 sierpień 2010 19:12

Prezydent uciekł przez okno

Napisane przez

Z posłami Januszem Dobroszem i Antonim Macierewiczem rozmawia Janusz Dariusz Telejko (Radio Rodzina, Wrocław)

 

Janusz Dariusz Telejko ? Główny prokurator wojskowy Rosji, pan generał Aleksander Sawienkow stwierdził: Mord katyński nie był zbrodnią ludobójstwa popełnioną na narodzie polskim. Śledztwo zostało umorzone, ponieważ nie ma żadnych podstaw do zmiany kwalifikacji prawnej. Jak panowie oceniają to stanowisko generała?

Janusz Dobrosz ? To jest niewiarygodna decyzja, choć pewna ciągłość sowieckiego myślenia w tej sprawie jest. To, co robią spadkobiercy tych, którzy pomordowali Polaków, i to w liczbie niebywałej ? bo przecież ponad 20 tysięcy polskich oficerów, żołnierzy, policjantów ? kwiat polskiej inteligencji naszych kresów wschodnich ? decyzją państwową, nie jakąś tam wyimaginowaną, tylko decyzją sowieckiego państwa ? to jeszcze trzeba do tego dołożyć, że to jest jakby naigrywanie się z ofiar. Po tylu latach, kiedy dowody są jednoznaczne, kiedy trzeba przypomnieć, że sami przedstawiciele państwa radzieckiego w Norymberdze, kiedy tę zbrodnię zarzucano Niemcom, zakwalifikowali ją jako ludobójstwo. Do tego dodajmy jeszcze jeden smaczek fatalny, zachodni, że tak jak w tamtym czasie Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, żeby trwać dalej w koalicji antyhitlerowskiej z sowietami i żeby przypodobać się Stalinowi, zarzucali tę zbrodnię Niemcom, a Polakom, którzy protestowali, starali się ograniczać głos ? tak samo dzisiaj, w Parlamencie Europejskim nasi zachodni partnerzy uznają, że zamordowanie tylu Polaków nie jest godne tego, żeby przynajmniej minutą ciszy uczcić pamięć tych ofiar. To jest rzecz absolutnie niebywała, ciążąca moralnie i dziś na stosunkach polsko-rosyjskich.

Antoni Macierewicz ? Przede wszystkim chcę zwrócić uwagę na ten aspekt prawno-międzynarodowy. Trybunał Norymberski uznał to za zbrodnię ludobójstwa, za zbrodnię, która została osądzona jako jedna ze zbrodni wojennych, w związku z tym ta decyzja, to stanowisko rosyjskie dzisiaj ma też pewien aspekt próby rewizji ówczesnego, ustalonego stanu rzeczy. To oznacza, że to jest pewien rodzaj agresji prawnej, nie tylko wobec Polski, ale także wobec prawnego ładu międzynarodowego, bo Trybunał Norymberski jest uznanym fundamentem ładu międzynarodowego. Drugi aspekt ? trzeba na to patrzeć jako na zwieńczenie ciągu dyplomatyczno-prawnej agresji rosyjskiej wobec Polski. Zaczęło się od tego, że powiedziano nam, iż to "Jałta" wyznacza najlepszy sposób relacji między Polską a Rosją, czy Rosją i całą Europą Środkową, następnie było stwierdzenie, że pakt Ribbentrop-Mołotow ? czyli krótko mówiąc akt rozbiorczy, likwidujący Polskę ? to jest akt, który jest dla Rosji nadal, po dzień dzisiejszy, ważny, potem przyszła odmowa wydania dokumentów dotyczących Katynia, co sam Putin wcześniej przyrzekł zrobić, a teraz to oświadczenie... Na tle tego ciągu wydarzeń trzeba jasno powiedzieć: pan Aleksander Kwaśniewski nie ma prawa jechać do Moskwy, wyjazd do Moskwy byłby ? powiedziałbym ? lizaniem butów kogoś, kto chce nas upokorzyć, a w wymiarze prawnym ? zgodą na taką interpretację historii. Zgadzam się z tymi wszystkimi, którzy mówią, że jeśli w takich warunkach pan Aleksander Kwaśniewski podtrzymuje decyzję wyjazdu do Moskwy, to znaczy, że są inne czynniki, które go zmuszają do postępowania tak, jak pan Putin, jak Rosjanie tego sobie życzą.

J.D.T. ? Apropos tych czynników ? prezes poważnej partii politycznej ? Prawa i Sprawiedliwości, na łamach prasy oskarża prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, że jest niesuwerenny w swoich decyzjach, jest zależny od Moskwy, ponieważ ma swoją teczkę w Moskwie.

J.D. ? Trudno mi powiedzieć czy ma, czy nie ma. Jest duże prawdopodobieństwo, że ma, dlatego, że był funkcjonariuszem wysokiej rangi PZPR, a jeszcze podczas i po Okrągłym Stole "załapał" się na funkcję ministra sportu ? no i też jest aspekt sprawy związany z jego rodziną, z jego ojcem prawdopodobnie również ? także to się w jedną całość składa. Ale mnie się wydaje, że Aleksander Kwaśniewski nie jest suwerenny nie tylko, jeśli chodzi o stronę rosyjską. Problem z obecnym prezydentem polega na tym, że uzyskał mandat zaufania dużej części naszego narodu na zasadzie niewiedzy czy określonych kampanii politycznych, prowadzonych w zasadzie od samego początku, kiedy ta postać na arenie politycznej się pojawiła jako kandydat na prezydenta. Ale problem Aleksandra Kwaśniewskiego jest znacznie głębszy i nie sprowadza się tylko do kierunku wschodniego, ale, niestety, dotyczy również stosunków z Niemcami, stosunków z Unią Europejską, no i nawet ze Stanami Zjednoczonymi.

A.M. ? Można powiedzieć, że to jest postać, która jest taką kwintesencją niesuwerenności w podejmowaniu decyzji. To jest taka "formacja", która wyrosła w PRL-u ? formacja usługowa, niewolnicza, która jest gotowa podporządkowywać się silniejszemu, bez względu na to, skąd wiatr wieje ? wystarczy, że jest silny.

J.D.T. ? Nawiązując do mojego pierwszego pytania ? może Rosja nie chce, żeby Polska uczestniczyła w uroczystościach zakończenia II wojny światowej, bo jak Polski nie będzie ? to... Polski nie ma.

J.D. ? Obawiam się, że przy tych wszystkich prowokacjach ? bo to wszystko eskaluje w ostatnim okresie ? jakkolwiek by się Polska zachowała, będzie źle. Nie mówię o prezydencie, bo myśmy, nawet nie biorąc pod uwagę tego ostatniego oświadczenia związanego z Katyniem, uważali, że w jakiś sposób obecność Polski w Rosji powinna być zaakcentowana, ale nie przez prezydenta Kwaśniewskiego, tylko, na przykład, prezydenta Kaczorowskiego. Na znak ciągłości państwa, jeszcze z okresu prowadzenia wojny i zaraz po wojnie, jako ten mandatariusz tamtego okresu, i ten, który protestował przeciwko paktowi Ribbentrop-Mołotow, Katyniowi i temu, co się stało po 1945 roku. Ale sytuacja coraz bardziej się zmienia, uplastycznia. Niestety, beneficjentem tego "nieuczestniczenia" Polski na pewno będą Niemcy. Teraz Niemcy się cywilizują, nie mówi się o tym, że oni byli głównym motorem tej wojny ? oczywiście razem ze Związkiem Sowieckim, bo bez sowieckiej zgody na atak na Polskę Hitler pewnie tak szybko by tej wojny nie wywołał.
Gdybyśmy mieli normalnie funkcjonujący rząd, a nie wasalny, to ? jak wielokrotnie proponowałem ? zorganizowalibyśmy w Polsce uroczystości, nawet we Wrocławiu ? ale nie sześćdziesięciolecia zakończenia wojny, tylko powrotu ziem zachodnich do macierzy... Zrobić wokół tego odpowiednią atmosferę, zapewnić odpowiedni poziom tej uroczystości i wszystko by pasowało. Wtedy nie wchodzimy w uwikłania historyczne pomiędzy Polską a Rosją, a pokazujemy, że mimo straszliwych doświadczeń wojny, mimo różnych interpretacji, to my tutaj, na tych ziemiach, znaleźliśmy się nie tylko dzięki temu, że był taki wynik wojny, takie przesunięcie granic, ale mamy do tego moralne, w pełni historyczne prawo.

(?)
rozmawiał Janusz Dariusz Telejko
Wyświetlony 7700 razy
Więcej w tej kategorii: « Jakie państwo, taka głowa Krótko »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.