wtorek, 31 sierpień 2010 20:09

Lustracja środowiska akademickiego?

Napisane przez

Gorąca atmosfera lustracyjna udziela się również naukowcom i nauczycielom akademickim. Wiele nazwisk akademickich jest na liście Wildsteina. To podgrzewa atmosferę i skłania do składania wyjaśnień. Sam prezes IPN mówi, że szczególnym trądem były dotknięte uczelnie.

Zrozumiałe jest zatem, że na fali lustracyjnej pojawiają się propozycje lustrowania także decydentów akademickich, co zakłada projekt prof. Rzeplińskiego. Te założenia częściowo zostały przyjęte w projekcie zmian ustawy lustracyjnej, przygotowanym przez Platformę Obywatelską, która za osoby pełniące funkcje publiczne (czyli podlegające lustracji) uważa: rektora, prorektora, dziekana i prodziekana, dyrektora i wicedyrektora instytutu w wyższej szkole publicznej lub niepublicznej, a także prezesa, wiceprezesa, sekretarza naukowego Polskiej Akademii Nauk oraz Polskiej Akademii Umiejętności. Bardziej ograniczony charakter ma projekt ustawy PiS, w którym wymienia się rektora, prorektora, dziekana w publicznej i niepublicznej szkole wyższej. Widać w tym pewien chaos spowodowany pośpiechem i brakiem dyskusji w środowisku akademickim i politycznym na ten temat. Czemu nie ma w tych projektach szefa Rady Nauki, Państwowej Komisji Akredytacyjnej, Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego?
Nie czekając na zmiany ustawy, na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika powołano komisję dla prześwietlenia środowiska, a Solidarność UJ postuluje dobrowolną lustrację kandydatów na rektora przed zbliżającymi się wyborami. Na Niezależnym Forum Akademickim prowadzona jest otwarta dyskusja nad koniecznością lustracji także środowiska akademickiego.
Mimo wielu skandali na uczelniach zawód profesora (są nawet związki zawodowe profesorów!) jest zawodem zaufania publicznego i cieszy się niezmiennie dużym prestiżem w społeczeństwie. Wielu profesorów uważa się nie tylko za autorytety intelektualne, ale i moralne. W mediach jest wielu dyżurnych profesorów, którzy wypowiadają się jako eksperci na różne tematy i mają szeroki zakres oddziaływania. Wśród takich ekspertów medialnych, jak i wśród autorytetów moralnych nie powinno być kapusiów.
W Polsce tytuł profesora "belwederskiego" nadaje prezydent, chociaż nie zawsze magister. Jest to unikat w skali światowej, ale tak ma nadal pozostać, bo profesorowie nie mają zaufania do samych siebie i wolą, aby o tym kto z nich zostanie profesorem, decydował ostatecznie jednak polityk ? tak jak to było w PRL-u. Taki stan rzeczy w sposób jasny narzuca konieczność lustracji wszystkich profesorów i kandydatów na profesorów, chociaż takiego postulatu żadna partia do tej pory nie wysunęła.
W Polsce, mimo ogromnego zwiększenia liczby uczelni i liczby studentów, profesorowie należą do kategorii wymierającej, bo na ogół liczą ponad 60 lat, a często trzymają się na posadach także w zaawansowanym wieku emerytalnym. Kariery robili jako młodzi naukowcy w czasach PRL-u i spora ich część wykazywała się koniecznym dla zrobienia kariery konformizmem, a nierzadko przynależnością do wiodącej siły ludu miast i wsi, bo takie czynniki pozamerytoryczne były wówczas preferowane. TW na uczelniach nie należeli do rzadkości. Wielu szeregowych naukowców decydowało się coś podpisać przed wyjazdem na intratny wyjazd zagraniczny. Nierzadko podawali np. nazwisko kolegi i, mimo trudności paszportowych, za ocean jechali nawet w stanie wojennym. I są po powrocie autorytetami moralnymi i intelektualnymi ? inaczej niż ci, których "zapodali". Takimi drobiazgami nikt się nie zajmuje. Sądzi się, że ci, którzy wyjeżdżali, byli dobrzy i im się należało. Kto awansował ? to geniusz, kogo wylali ? to zero. A bywało z tym bardzo różnie, oj bardzo różnie. Niestety, nie ma woli, aby prawda została zbadana. Oczywiście, są zamiary, aby poznać stopień inwigilacji środowisk intelektualnych, ale każde środowisko ma samo badać, jak się zachowywało. Np. poznanie zachowania środowiska UJ mogą, oczywiście, badać tylko doświadczeni profesorowie UJ, bo oni wiedzą najlepiej, jak to badać, aby prawda była taka, jaka ma być, a nie taka, jaka była. Ktoś z zewnątrz nie ma szans na poznanie tej prawdy. Prawda niezależna miałaby bowiem nikłą nośność naukową i na jej poznanie nie warto wydawać publicznych pieniędzy! Taka jest strategia wyznawców poznawania jedynie słusznej prawdy.

(?)

 

 

Józef Wieczorek
Wyświetlony 6482 razy
Więcej w tej kategorii: « Krótko Krótko »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.