wtorek, 31 sierpień 2010 21:07

Spór o Grotowskiego

Napisane przez

W ostatnim czasie odżyła dyskusja o dokonaniach najbardziej znanego na świecie polskiego teatru. Umykają w niej znaczące fakty. Jakimś trafem nie pojawiają się też argumenty, które w ocenie "Laboratorium" należy chyba uznać za przesądzające.

Być może Grotowski był szarlatanem, ale mającym rzetelne, artystyczne i naukowe przygotowanie. Ukończył i wydział aktorski, i reżyserski krakowskiej PWST oraz moskiewski Instytut Sztuki Teatralnej. Mimo że studia w rosyjskiej uczelni odbywały się krótko po epoce stalinowskiej ? kontynuowała ona tradycję Stanisławskiego. A to jedna z najważniejszych postaci w dziejach aktorskiego rzemiosła.
Eksperymentalny zespół działał pod różnymi nazwami od roku 1959 do 1984. Pierwsze sześć lat pracował w Opolu, gdzie teatr nosił nazwę "Trzynastu Rzędów" (bo tyle miała jego mała widownia). Grupa aktorów przypominała nieco "Redutę" Juliusza Osterwy. Jej lider wymagał podobnego, nieograniczonego oddania sztuce. Artyści tworzyli wręcz coś w rodzaju klasztornej wspólnoty. Sprzyjały temu spartańskie warunki bytowe. Nie posiadając mieszkań, aktorzy przez szereg lat zamieszkiwali w niewielkim budynku teatru ? w zasadzie nie mając innego życia poza związanym ściśle ze sztuką.
Grotowski kontynuował próby budowy nowatorskiej przestrzeni scenicznej, zaczęte m.in. przez Wyspiańskiego. Np. wystawił "Kordiana", którego akcję umiejscowił w domu wariatów, widzów sytuując jak pacjentów ? na łóżkach. W kolejnych inscenizacjach zmierzał do aktywnego włączenia publiczności w bieg sztuki. W Gomułkowskim PRL-u nie były to pomysły dobrze widziane. Teatr wielokrotnie ledwie unikał likwidacji. W 1962 r. władze komunistyczne wydelegowały do Opola wyjątkowego eksperta, licząc na to, że jego ocena ostatecznie zakończy "ekscesy Grotowskiego". Był nim Władysław Broniewski.
Warto zatrzymać się nad postacią tego poety, gdyż odegrała rolę zasadniczą, a jest równie złożona, jak sam Grotowski. Znany głównie jako sztandarowy komunista, będąc nastolatkiem uciekł z rodzinnego Płocka, by bohatersko zasłużyć się w Legionach Piłsudskiego. Na wojnie z bolszewikami też musiał walczyć jak lew, skoro wrócił z niej z pięcioma Krzyżami Walecznych i Virtuti Militari. Agresję sowiecką w 1939 oceniał jednoznacznie. W okupowanym Lwowie niemal publicznie czytał swoje wiersze w rodzaju:
I byłby nowy Grunwald i byłyby drugie Płowce,
Gdyby nie te bombowce i te czołgi ? znad Wołgi.

Cudem uniknął śmierci z rąk NKWD, w1942 r. wyszedł z ZSRS wraz z Andersem, a po powrocie do Polski jego rewolucyjny entuzjazm szybko przeobraził się w rozpacz przykrywaną ciężką chorobą alkoholową. Krótko przed śmiercią, jako partyjny autorytet, został wysłany do Opola z misją likwidacji artystycznej trupy kultywującej indywidualizm i wynaturzoną, zapewne burżuazyjną i zwyrodniałą, bardzo odległą od proletariackiej sztukę sceniczną. Okazało się, że była to ostatnia misja w życiu Broniewskiego, a opinia wydana po powrocie do Warszawy bardzo zawiodła towarzyszy z KC. Broniewski stwierdził, że Polska ma w Opolu geniusza, który wraz ze świetnym zespołem wyprzedza swoją epokę. Taką recenzją uratował życie "Laboratorium" Grotowskiego.
W latach sześćdziesiątych zaczął się proces nazwany przez Kazimierza Brauna drugą reformą teatru. Zanim świat poznał działalność opolskiego zespołu, za kreatorów przemian sztuki aktorskiej uchodził przede wszystkim nowojorski "Living Theater" Becka i Maliny oraz "Bread and Puppet" Petera Schumanna. Perspektywa ta uległa zmianie, gdy Eugenio Barba (twórca sławnego Odin Teatret z Oslo) z prowincjonalnego miasta w kraju spętanym przez rządy ciemniaków przywiózł relacje wręcz sensacyjne. Wkrótce sam Peter Brook, jeden z pierwszych autorytetów dla większości artystów sceny, stwierdził, że osiągnięcia "Laboratorium" dystansują dokonania najwybitniejszych twórców Europy Zachodniej i Ameryki. Od 1965 roku siedzibą zespołu został Wrocław, stając się natychmiast Mekką ludzi teatru z całego świata, a "Laboratorium" zaczęło "triumfalny marsz" po międzynarodowych centrach sztuki i najznaczniejszych festiwalach. Jedno z największych wydarzeń teatralnych XX wieku miało jednak miejsce w 1975 r. właśnie we Wrocławiu, gdzie powstał Uniwersytet Poszukiwań Teatru Narodów. Jego wielkim akordem był tzw. Festiwal Festiwali Teatralnych z udziałem wszystkich najwybitniejszych twórców i zespołów. "Laboratorium" stało się inspiracją dla mnóstwa teatrów z obydwu stron Atlantyku. Stałym wątkiem recenzji ze spektakli nowatorskich trup Nowego Jorku, Paryża czy Londynu była odpowiedź na pytanie ? ile w danym przedstawieniu zostało zaczerpnięte z Grotowskiego.

(?)

 

Artur Adamski
Wyświetlony 3971 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.