wtorek, 31 sierpień 2010 21:33

Tradycja i nowoczesność

Napisane przez

Kiedyś zwrócono się do mnie z prośbą o wypowiedź na temat: "Szanse tradycyjnych form w warunkach nowoczesnego warsztatu dziennikarskiego". Coś tam napisałem. Właściwie kwestia powinna zostać sformułowane inaczej. Zamiast słowa "szanse", słowo "konieczność". Po drugie, tradycja i nowoczesność nie są w tym przypadku pojęciami wykluczającymi się czy choćby przeciwstawnymi. Są pojęciami uzupełniającymi się.

Zgoda, że zmienia się warsztat dziennikarski. Ale on zmieniał się nieustannie od dziesięcioleci. Kiedyś pisano ołówkami, piórami nurzanymi w atramencie, piórami wiecznymi, długopisami. Jeszcze za pamięci niekoniecznie zgrzybiałych starców ? na maszynach do pisania. Dziś używa się komputerów. Ale nie zmieniają się formy dziennikarskie. Nadal są te same: publicystyka, reportaż, felieton, recenzja itd. No i sposoby zbierania informacji.
Zmieniał się także styl wypowiedzi dziennikarskich i język. Lecz język i tak zmienia się. Nie tylko w dziennikarstwie. Również w życiu codziennym i literaturze pięknej. A wraz z nim styl. Teksty dziennikarskie, pisane trzydzieści, sześćdziesiąt, dziewięćdziesiąt lat temu, mogą obecnie dziwić albo i śmieszyć. Jednak nie śmieszy język literatury (dobrej) sprzed lat trzydziestu, sześćdziesięciu, dziewięćdziesięciu. Podobnie rzecz się ma ze stylem.
Kiedyś był to styl, który można nazwać literackim. Mianowicie poprawna polszczyzna będąca wzorem dla potocznego języka polskiego, acz i wtedy narzekano, że dziennikarze psują język. Z biegiem czasu język dziennikarski stawał się coraz bardziej potoczny, aż, jak w tej chwili, zszedł w wielu przypadkach do poziomu wulgaryzmów i żargonu. Warto w tym miejscu zauważyć, że wśród czytelników dalece nie wszyscy akceptują ten styl napastliwy i agresywny; wielu go odrzuca.

Biblioteka nowoczesnego dziennikarza
Nie ma biblioteki nowoczesnego dziennikarza. Nie ma nawet biblioteki dziennikarza. Jest po prostu biblioteka człowieka kulturalnego. A zawsze powinna być w niej klasyka. Pod pojęciem klasyki rozumiem utwory nie tylko XIX-wieczne i wcześniejsze, lecz i niektóre sprzed, powiedzmy, dziesięciu lat. Naturalnie do tej biblioteki trafią obecnie pozycje w rodzaju "Z komputerem na ty". Ale poprzednio trzeba było czytać obsługę maszyny do pisania. No i to cała różnica. Oprócz instrukcji używania współczesnych narzędzi, inne tytuły tej biblioteki pozostają niezmienione. Dziennikarz trafia bowiem do masy czytelników o rozmaitym wykształceniu i kulturze osobistej. W tym celu musi używać słów i zwrotów zrozumiałych dla każdego. Czyli wykorzystuje kod kulturowy (literacki, językowy) zrozumiały dla wszystkich osób danego narodu czy obszaru językowego.
Ten kod kulturowy tworzy się na podstawie klasyki. Nawet wielekroć wyśmiewanej Naszej szkapy. To jest wzór języka, stylu i słowotwórstwa. Być może ten wzór stał się zajeżdżoną starą szkapą i stąd pokusy zastąpienia go młodym, ognistym ogierem. Lecz wszelkie odstępstwa są odstępstwami od wzoru. Zatem są uzależnione od niego, jako punktu odniesienia. Wspólny kod obowiązuje zawsze, inaczej nie moglibyśmy się porozumiewać i być rozumianymi przez innych.
Język literacki też się zmienia. Dziennikarze przekładają go na język popularny czy też potoczny, ale mający odniesienia do pierwowzoru. Wymyślanie stylu czy języka całkowicie abstrakcyjnego, nie będącego opozycją wobec tradycji, prowadzi do niezrozumienia przekazu dziennikarskiego.
Owszem, obserwuje się używanie zwrotów i pojęć czerpanych z różnych subkultur, by trafić do czytelnika dzisiejszego. Ale i język subkultur zmienia się. Przeżyłem już co najmniej kilka takich mód. Język żargonowy z wcześniejszych okresów mojego życia jest niezrozumiały dla dzisiejszych młodych odbiorców. Język żargonowy dziś używany, będzie niezrozumiały za kilka lat. Zatem używanie go, to ? wbrew pozorom ? niedotrzymywanie kroku współczesności, lecz przeciwnie: zamienianie się w skamienielinę, albowiem gdy po jakimś czasie znów zmieni się moda językowa, żargon obecny będzie niezrozumiały dla przyszłych czytelników. Natomiast nadal będzie zrozumiały język literacki, acz naturalnie przetworzony dziennikarsko na bardziej popularny.
Między tym, co dziennikarz pisze a czytelnik czyta, musi istnieć wspólnota pojęciowa. Ów kod kulturowy.

Pogłębianie wiedzy
Właściwie prawie wszystko na temat zawarty w tym podtytule zostało powiedziane przed chwilą nieco wyżej. Tym bardziej że dziennikarz powinien nieustannie poszerzać wiedzę na każdy temat, pogłębiać zaś w tych dziedzinach, w których się specjalizuje. Najistotniejsza jest jednak wiedza ogólna, orientacja w świecie oraz w świecie literatury. A także znajomość słownika wyrazów obcych, słownika języka polskiego, geografii, historii i kilku jeszcze dziedzin.
Zdarzyło mi się kiedyś rozmawiać w większym gronie z młodą dziennikarką. Użyłem zwrotu "moralność Kalego". A kto to był ten Kali? ? zapytała panna redaktor. Zapadło żenujące milczenie.

(?)


Marek Arpad Kowalski
Wyświetlony 3222 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.