wtorek, 31 sierpień 2010 22:02

Populizm i Socjalizm

Napisane przez

To tłumaczenie nazwy pewnej partii politycznej nie jest moim dziełem. Wyczytywałem je już parokrotnie na łamach różnorakich wydawnictw, a w rozmowach prywatnych urosło już do rangi nazwy stosowanej zamiennie z oficjalną. Czyżby partia braci Kaczyńskich była równie niebezpieczna jak ta małżeństwa Łyżwińskich?

Prawo i Sprawiedliwość stara się sprawiać wrażenie ugrupowania rozsądnego, wywarzonego i racjonalnego, a jednocześnie niezłomnie broniącego polskiej racji stanu. Pomysły tej partii mają jednak drugie dno, które może dopomóc nam w rozważaniach, czy jest to faktyczna alternatywa wobec rządzącego do tej pory SLD i czy jest ono w stanie rzeczywiście zreformować nasze chore państwo.

Rzeczowi
Kaczyńscy & Co. to w większości ludzie działający na polskiej scenie politycznej już od wielu lat. Bez względu na barwy partyjne reprezentowane w przeszłości ich poglądy na temat polskiej polityki można streścić stwierdzeniem, jakoby "prawda leżała zawsze po środku". Wypowiedzi Lecha lub Jarosława Kaczyńskiego na jakikolwiek temat (no, może poza prawem karnym i SLD) mają wywołać u słuchacza przekonanie, że PiS nie jest partią skrajnie prawicową. Kluczenie i nieopowiadanie się za radykalnymi rozwiązaniami mają za zadanie stworzyć wizerunek stronnictwa rzeczowego i racjonalnego. Radykalizm można odnaleźć jedynie w = głoszeniu pustych haseł niewnoszących nic konkretnego ("Czas na IV RP!"), lub przy forsowaniu rozwiązań, których szerokie poparcie społeczne nie przynosi ryzyka wciśnięcia do oszołomskiej szufladki (kara śmierci, delegalizacja SLD, reparacje wojenne). W kwestiach rzeczywiście istotnych dla państwa, mających realny wpływ na życie Polaków (gospodarka) PiS stoi na stanowisku... właściwie trudno powiedzieć jakim. Bo czy partia braci Kaczyńskich zajęła jakiekolwiek jednoznaczne stanowisko wobec choćby reformy finansów publicznych?
Przykładem "rzeczowości" tejże partii jest np. stosunek do wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych. Gdy Platforma Obywatelska zaproponowała reformę ordynacji wyborczej idącą w kierunku bezpośredniego wyboru parlamentarzystów, PiS zaproponował tzw. ordynację mieszaną, bazującą na rozwiązaniach niemieckich. Polega ona w skrócie na wyborze połowy posłów poprzez głosowanie na listy partyjne, natomiast drugiej połowy na zasadzie jeden okręg ? jeden poseł, mandat otrzymuje zaś ten, który dostanie najwięcej głosów (nie ma drugiej tury). Niestety, wyniki osiągnięte poprzez taką ordynację należą do najbardziej zmanipulowanych na świecie. Mandaty "większościowe" nie podlegają co prawda manipulacjom, ale liczbę zdobytych w części "proporcjonalnej" miejsc w Bundestagu jest dopasowywana w ten sposób, by łączna suma mandatów z obu części wyborów jak najbardziej odpowiadała procentom zdobytych przez ugrupowania w wyborach głosów. Efekt końcowy jest taki, że wyborcy mają minimalny wpływ na skład personalny niższej izby parlamentu, a ich wiedza na temat posłów z list krajowych jest jeszcze mniejsza niż w Polsce.
Dlaczego PiS promuje takie poronione pomysły? Otóż jak już pisałem, jest to partia ludzi mądrych i niezwykle rozważnych. Zmiana ordynacji z tzw. proporcjonalnej na tzw. większościową (w rzeczywistości wyniki wyborów większościowych zazwyczaj są bardziej proporcjonalne niż wyniki głosowania na listy partyjne) była do tej pory przez wielu przedstawiana jako reforma rewolucyjna ? bo rzeczywiście nią jest. Teoretycznie bowiem kandydat na posła nie musiałby mieć nawet zaplecza politycznego, by wystartować w wyborach ? dziś musi koniecznie podczepić się pod jakąś listę. Skoro dzisiejszy system jest zły, a propozycja PO rewolucyjna, w takim razie mądre głowy muszą poprzeć rozwiązanie będące ich połączeniem. Ciekawa logika. Swoją drogą prawdopodobnie ani pomysł PiS, ani PO nie zostanie zrealizowany, gdyż dzisiejszy Sejm z pewnością go nie poprze (jego realizacja oznaczałaby w praktyce śmierć lewicy postkomunistycznej w Polsce), za cztery lata zaś notowania Platformy także mogą drastycznie spaść, co naturalnie zmieni nastawienie tejże formacji do wyborów większościowych (AWS też miała JOW-y wpisane w swój program). Jedyne, co może pozostać, to wrażenie o partii braci Kaczyńskich jako o formacji rozsądnej i rzeczowej.

Sprawiedliwi
Prawo i Sprawiedliwość budowało swoje poparcie na popularności jednego z liderów, byłego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego. Zasłynął on między innymi z bezkompromisowego stanowiska wobec wysokości kar dla przestępców, oraz jako jeden z nielicznych w polskiej politycznej I lidze zwolenników kary śmierci. Są to hasła chwytliwe w naszym kraju, gdyż poziom bezpieczeństwa nie jest zbyt wysoki. Wysokość kary niewątpliwie wpływa na liczbę popełnianych przestępstw. Jednak znacznie ważniejszym "straszakiem" jest pewność co do jej wymierzenia. Dlaczego bandyta miałby się bać kary śmierci za kradzież bułki, skoro ta praktycznie mu nie grozi? Jednak jedynym pomysłem PiS na załatwienie tego problemu jest podnoszenie, podnoszenie i jeszcze raz podnoszenie kar na piśmie. Liderzy tego ugrupowania wydają się żyć w krainie, w której wróżka Ustawa na spółkę z czarodziejem Kodeksem zmieniają świat za pomocą swojej magicznej różdżki.
Politycy PiS nie widzą prawdziwych przyczyn braku bezpieczeństwa w Polsce. Popatrzmy na problem z praktycznej strony ? dlaczego potencjalny złodziej, morderca czy gwałciciel miałby mieć opory przed popełnieniem przestępstwa, jeżeli jego przyszła ofiara będzie bała się przed nim obronić? W tym kontekście społeczeństwo naszego kraju dzieli się na trzy kategorie: bandytów, którzy za swoje czyny mogą zostać skazani, policjantów, którzy mają prawo i obowiązek bronić niewinnych przed zbrodniarzami, oraz całą rzeszę potencjalnych ofiar, których prawo do obrony jest ograniczone do minimum ? praktycznie wolno nam tylko uciekać i szukać pomocy służb mundurowych1. Każdy logicznie myślący człowiek stwierdzi, że aby obrona konieczna była skuteczna, nie można wykluczać zabójstwa ? czasem jest ono wręcz nieuniknione. Przestępcy mają nad ofiarami przewagę w środkach, broni, a na dodatek mają prawo po swojej stronie. Lech Kaczyński tym problemem jednak się nie zajmie, gdyż przeczyłoby to jego wizerunkowi poważnego polityka.
Jeżeli zaś chodzi o karę śmierci, to prezydent Warszawy razi niekonsekwencją. Kara śmierci była jednym z punktów programu Prawa i Sprawiedliwości podczas wyborów parlamentarnych w 2001. Pewien czas później Jarosław Kaczyński zapytany w wywiadzie, dlaczego jego brat popiera karę śmierci, skoro Papież się jej sprzeciwia odpowiedział, że drugi z bliźniaków pod wpływem nauczania głowy kościoła... zmienił zdanie. Jednak w związku z kilkoma brutalnymi morderstwami klub parlamentarny PiS złożył niedawno projekt zmiany Kodeksu Karnego, przywracający najwyższą z możliwych kar. Najwyraźniej więc nawrócenie nie było trwałe.

(?)

_______________
1 ...której ciężko jest się doprosić. Swego czasu zostałem napadnięty, twarze sprawców zapamiętałem. Pewien czas później zauważyłem ich na ulicy, w związku z czym zadzwoniłem na policję. Po dobrych kilku minutach przekierowywań zostałem połączony z odpowiednim komisariatem. Od dyżurnego dowiedziałem się, że w sumie to on mógłby wysłać do mnie radiowóz (sprawców miałem cały czas na oku), ale to by zajęło czas, najbliższy pojazd przyjechać miałby za pół godziny, a poza tym, gdy sprawcy zauważą samochód policyjny, to zaczną uciekać... Ostatecznie policja przyjechała, ale sprawców nie dało się już odnaleźć (przecież ich nie śledziłem!). Tak na marginesie ? wszystko działo się w dużym mieście wojewódzkim.

 

Stefan Sękowski
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 4750 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.