piątek, 24 wrzesień 2010 09:20

Nazizm - political correctness

Napisał

Jako młody człowiek, ilekroć myślałem o losach drugiej wojny światowej, zadawałem sobie zawsze to samo pytanie ? jak to się stało, że w centrum cywilizowanej Europy mogło dojść do takiego bestialstwa, że niemała rzesza sadystycznych siepaczy wpatrzona w faceta z wąsikiem potrafiła bez drgnienia serca wysłać na śmierć niewinnych ludzi czy strzelać do ludności cywilnej. Jakie mechanizmy zadziałały, że w wykształconej warstwie społecznej nie odczuwano nawet odrobiny żalu, słuchając rozdzierającego krzyku matek, którym wydzierano przestraszone dzieci, by je za rączkę zaprowadzić do komory gazowej.

Lewą marsz
Im dalej od zakończenia drugiej wojny światowej, tym częściej zbydlęcenie nazistowskich siepaczy tłumaczono tym, że był to system całkowicie barbarzyński, niejako wyrwany z kontekstu humanizmu, przeczący zdobyczom nowoczesnego i cywilizowanego świata. Tłumaczono tym, że nazizm był barbarzyńską rewoltą przeciw zdobyczom humanizmu. Jednak im głębiej analizuję przyczyny powstania drugiej wojny i jednocześnie obserwując, w jakim kierunku zmierza nasza cywilizacja, tym częściej skłaniam się ku tezie, że brunatni rycerze Rzeszy wcale nie byli przebrzmiałym echem nienawiści plemiennej, a byli raczej częścią wielkiego początku schyłku naszej cywilizacji, byli zapowiedzią tego, co może się jeszcze nam przydarzyć, jeżeli nie wyciągniemy właściwych wniosków z historii. Zupełnie nie przemawiają do mnie argumenty, że cała III Rzesza była powrotem do etniczności, czasów barbarzyństwa, fundamentalizmu, nietolerancji... A już całkowicie śmieszą próby klasyfikowania narodowego socjalizmu jako skrajnej prawicy lub po prostu prawicy. Większość mediów, pokazując ogolonych i ubranych w czerń neonazistów, nazywa ich po prostu skrajną prawicą ? bo, oczywiście, nie można tego rodzaju ekscesów łączyć z lewicą.
Powszechne kojarzenie narodowego socjalizmu z siłami zachowawczymi i konserwatywnymi jest pozbawione jakichkolwiek podstaw. Nazizm był zdecydowanie skrajnie postępowy, nowoczesny, w powszechnym współczesnym rozumieniu tego terminu. Luminarze III Rzeszy jak najbardziej wprowadzić chcieli w życie zdobycze intelektualne, zdobycze technologiczne, zdobycze rozumu. To właśnie ci brunatni rycerze (nie tylko w oczach Niemców) mieli stanowić awangardę postępu, to właśnie oni zdobyli się na to, by radykalnie wyeksponować te zdobycze, które w innych krajach prezentowano nieśmiało ze względu na niezrozumienie zbyt jeszcze mało postępowego ludu.
Najczęściej używanym argumentem, mającym potwierdzić barbarzyństwo III Rzeszy, jest powoływanie się na nazistowskie ludobójstwo. Stoi ono bowiem w jawnej sprzeczności ze zdobyczami racjonalizmu. Jednak takiej argumentacji przyjąć nie sposób. XX wiek, nazywany często wiekiem najbardziej racjonalnym, zaowocował największym grobowcem w dziejach naszej cywilizacji ? miliony abortowanych dzieci nie pochodzą w krajów III świata, ale właśnie z krajów najbardziej rozwiniętych, w krajach tych systematycznie podwyższa się też próg czasowy możliwości dokonania aborcji, niebezpiecznie zbliżając się do granicy, gdy dziecko będzie można po prostu zabić bezpośrednio po porodzie. W krajach najbardziej rozwiniętych dokonuje się też eutanazji, nawet wbrew woli pacjenta. Wszystko to dzieje się właśnie w ostoi awangardy rozumu ? na Starym Kontynencie. Tego rodzaju postawy nie byłyby możliwe bez przygotowania odpowiedniego gruntu, takim właśnie wstępem do czasów nowożytnych był nazizm, poprzedzony Republiką Weimarską. Lata 30. w Rzeszy to propaganda centralizacji, jako jedynego rozwiązania mającego być gwarantem wielkości i uczciwości państwa. Podobnie atakowano rozwiązania wolnorynkowe, jako zbyt niebezpiecznie i niesprawiedliwe. W ogromnym tempie rozwijała się biurokracja.

Eugenika
Podstawą zbrodni nazistowskich były zdobycze nauk przyrodniczych i humanistycznych. Brunatna inteligencja wręcz zachłysnęła się pomysłami stworzenia silnej Europy pod egidą III Rzeszy. W tym pochodzie ku szczęściu narodu niemieckiego ważną rolę odegrały nauki biologiczne ? po raz pierwszy na taką skalę naukowcy na podstawie kryteriów genetycznych i najnowszych badań snuli marzenia o nowej nauce ? eugenice ? czyli o stworzeniu kryształowo czystej rasy aryjskiej, która ma wrodzone predyspozycje ku temu, by przewodzić całej reszcie. Dlatego naukowcy nazistowscy konsekwentnie głosili, że należy zacząć ulepszanie od własnego podwórka, trzeba więc wyeliminować jednostki aryjskie, które mają jakąkolwiek skazę ? chorobę psychiczną (bo jak może istnieć idiota aryjczyk?) lub defekt fizyczny (kłóciłby się z ogólnie przyjętym kultem zdrowego, mocnego ciała, które zamieszkuje niezwyciężony duch germański). Ta zwulgaryzowana wersja darwinizmu społecznego (wyginąć muszą słabsi, a my pomożemy przyrodzie) była jak najbardziej naukowa, nowoczesna i nie ograniczała się tylko do terenu III Rzeszy (podobne badania i sugestie wysuwano w najbardziej rozwiniętej wiktoriańskiej Anglii i w krajach skandynawskich. W Szwecji jeszcze w latach 60. XX w. stosowano przymusową sterylizację osób, które przez lekarzy zostały uznane za niepełnowartościowe). Te zdobycze nauk biologicznych przeniesiono na grunt społeczny, dopiero wtedy na szeroką skalę zainteresowało to kręgi naukowców. Wystarczy prześledzić tematy konferencji, zjazdów, debat, polemik uczonych lat 30. XX wieku, by zauważyć, że żywo interesowali się oni problematyką "higieny rasowej", problematyką zastosowania zdobyczy nauk biologicznych do sterowania procesami społecznymi.
Jądrem zainteresowań wielu naukowców była nauka o ulepszeniu genotypu ludzkiego ? zarówno pod względem cech charakteru, jak i pod względem wyglądu. Całkowitą rację ma historyk Detlev J. Peukert, gdy mówi, że nie byłoby Auschwitz, gdyby nie poprzedził go Hadamar. Hadamar to miasto w Hesji, gdzie w roku 1940 dokonano masowej zagłady pacjentów szpitali psychiatrycznych. Pacjentów uznano bowiem za niepełnowartościowych, pozbawiono ich praw obywatelskich, co w efekcie zaowocowało tym, że wedle zbiurokratyzowanych lekarzy trudno ich było nazwać ludźmi. Stąd już był tylko krok do tego, by wydać odpowiednie zarządzenie "eliminacji" (podobnie jak współczesny spór o aborcję dokonuje się zawsze z etapem przygotowawczym ? nigdy żaden zwolennik aborcji nie użyje terminu dzieciobójstwo ? zawsze jest to poprzedzone wstępem o zygocie, niekształtnym zwoju komórek, które usunąć można jak bolący ząb; dokonuje się wtedy zabiegu). Tak więc nazistowscy uczeni uzasadniali, że nie tylko nie jest niczym złym usuwanie jednostek niewartościowych, ale także jest to wskazane w imię ojczyzny, narodu, gdyż ludzie niewartościowi psują kondycję reszty społeczeństwa, są jego chorobą. Podobnie zresztą traktuje się współcześnie zniedołężnienie ludzi starych, którym coraz częściej proponuje się lub przymusza do eutanazji. Proces "eliminacji" niepełnosprawnych był, wedle postępowych naukowców, jak najbardziej humanitarny ? przyświecał mu nadrzędny cel: wyeliminowanie chorób i patologii, oddalenie myśli o śmierci i cierpieniu. Tego po prostu nie mogło być w nowoczesnym państwie. Tak więc przy współudziale naukowców i polityków w obronie humanizmu, uciekając przed doświadczeniem cierpienia i śmierci, zabijano bezbronnych ludzi. Śmiało więc można postawić tezę, że nazistowskie bestialstwo stało się zwieńczeniem wieloletniego procesu postępu w naukach biologicznych, całkowicie oderwanych od sfery etyki.

Ku socjalistycznej jedności
III Rzesza w szaleństwie nazizmu nie była odosobniona. W 1944 roku Szwedzka Akademia ogłosiła laureatem nagrody Nobla duńskiego pisarza Vilhelma Jensena ? znakomitego propagandzistę, pisarza głoszącego wyższość rasy aryjskiej nad pozostałymi rasami. Ten pasjonat społecznego darwinizmu wytyczał grunt Hitlerowi, pisząc o zbyt małej przestrzeni dla realizowania swych celów przez nordyków, optował za zwiększeniem badań eugenicznych przez państwo, lansował przymusową sterylizację niearyjczyków. W swej pracy Gotycki Renesans odrzucił świat metafizyki i sztuki, przeciwstawiając go nauce i technice. Postęp miałby być realizowany tylko przez Niemców. Nobla otrzymał za swą summę Długa podróż, gdzie w groteskowy sposób udowadnia, że rasa aryjska jest solą ziemi europejskiej (bo Goci uciekli przed lodowcem, gdy inni poginęli, bo wynaleźli koło i pierwsze narzędzia, bo stworzyli podwaliny pod nowoczesne państwa, bo odkryli Amerykę ? bo, jakby ktoś nie wiedział, Kolumb był aryjczykiem). Za to dzieło został uhonorowany Nagrodą Nobla!
W tym klimacie utrzymywały swą propagandę liczne środowiska postępowych nazistów francuskich. Ich naczelnym hasłem było: O czystą Francję w Zjednoczonej Europie. Ich intelektualne guru hrabia Alphonso de Chateaubriant głosił: Niemcy wiedzą, czego chce Francja, wiedzą to nawet lepiej niż sama Francja. Poza wszystkim cóż to jest Francja? Jest to kraj Franków. Kim byli Frankowie? Niemcami. W gruncie rzeczy słowo Francja jest synonimem słowa Niemcy. Pierre-Eugéne Drieu La Rochelle wtórował: dla Europy nie ma innego ratunku niż Hitler i hitleryzm. Tylko hitleryzm może zjednoczyć socjalistyczną Europę.
Ciekawym wyznacznikiem postępu brunatnej rewolucji jest próba zjednoczenia Europy pod czerwonym sztandarem III Rzeszy. Nie jest to, jak sądzi wielu, pomysł Hitlera, gdyż już wcześniej mówiono o Zjednoczonej Europie (Saint Simon pisał w XIX wieku wprost o Unii Europejskiej, gdzie przekonywał, że prym muszą tam wieść aryjczycy, gdyż to naród zdyscyplinowany, pracowity, pragmatyczny i miłujący pokój. Polecam lekturę, gdyż jest tam wiele proroczych perełek, jak np. kodeks pracownika Unii Europejskiej, projekt konstytucji Unii Europejskiej, dlaczego unia musi być socjalistyczna, to wszystko na wiek przed zjednoczeniem Europy). Wedle nazistów należało stworzyć Grossraumwirtschaft (Gospodarka Wielkiego Obszaru), regionu Europy samowystarczalnego ekonomicznie, z centralnym planowaniem, jednolitą propagandą i określonym potencjałem rynku zbytu i taniej siły roboczej. Granice te określali już Niemcy w 1915 roku (np. Friedrich Naumann), zaznaczając jednocześnie, że sama realizacja projektu musi być ściśle nadzorowana przez Niemcy. Proponowano wspólną politykę rolną, europejską unię celną i walutową ? oczywiście wspólną walutą miała być marka. Berlin miał się stać stolica Grossraumwirtschaft. W 1934 roku Hitler wołał: Nie możemy ograniczać swoich celów do ram narodowych, jak Bismarck. Będziemy panować nad Europą albo jako naród rozpadniemy się. Wtórował mu autorytet intelektualny Niemiec ? filozof Martin Heidegger, pisząc w 1935 roku artykuł Narodowy socjalizm jako opiekun europejskiego bytu. Sam Heidegger był zresztą ostatnim Niemcem płacącym składki członkowskie NSDAP. Dziwnie znajoma była argumentacja wielu Włochów, którzy pod koniec lat 30 przystali do Mussoliniego, twierdząc, że jest to dziejowa konieczność, bo jeśli nie nazizm to co? Stalin? Komunizm?

(?)
Roman Konik

Wyświetlony 3076 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.