piątek, 24 wrzesień 2010 10:23

Polski wywiad wojskowy a wrzesień 1939 r.

Napisane przez

Z doświadczenia wiem, że najtrudniej koryguje się tzw. powszechne przekonanie dotyczące określonych wydarzeń, osób i instytucji z niedawno minionej przeszłości. Nie inaczej rzecz się ma z wywiadem wojskowym II Rzeczypospolitej, którego profesjonalizm i wysoki poziom etyczny podkreśla nie tylko literatura tematu (dla "przeciętnego zjadacza chleba" odgrywająca wszelako drugorzędną rolę), ale i... popularne seriale telewizyjne, że wymienię nie najgorsze "Pogranicze w ogniu", z młodziutkimi wtedy (absolutna końcówka PRL-u) Cezarym Pazurą i Olafem Lubaszenką w rolach głównych i - przynajmniej po części- "Na kłopoty Bednarski" (słaby serial, wodewilowy Stefan Friedmann i kapitalna piosenka, wykonywana przez Piotra Machalicę).

Myślę, że nie będę daleki od prawdy, jeżeli stwierdzę, iż w tym przypadku całość układa się we w miarę spójny schemat myślowy: wprawdzie II RP była państwem nie mogącym równać się pod względem militarnym z Niemcami (III Rzeszą) i stalinowskim Związkiem Sowieckim, jednak jej wywiad wojskowy pracował na "pełnych obrotach", dostarczał niezbędnych informacji kierownikom nawy państwowej, ostrzegał, przestrzegał, alarmował o grożącym nam niebezpieczeństwie, tak z kierunku zachodniego, jak i wschodniego. Słowem ? nie ponosi odpowiedzialności za klęskę wrześniową 1939 r.
Poniżej prezentuję nieco inny pogląd na ten temat. Podkreślam słowo "nieco", gdyż bynajmniej nie chodzi mi o totalną negację dotychczasowych ustaleń. Bardziej skłaniam się ku wspomnianej korekcie, będącej moim zdaniem syntetyczną próbą obiektywnego przedstawienia i częściowej oceny poczynań wywiadu wojskowego II RP ? od jego narodzin do tragicznego września "roku owego".
Z dumą należy stwierdzić, że odradzająca się po ponad 100 latach niewoli Polska nie zignorowała potrzeby stworzenia naprawdę niezłego wywiadu wojskowego. Umiejscowiono go w Sztabie Głównym Wojska Polskiego, jako Oddział II. Owszem, brakowało mu rutyny, dysponował skromnymi zasobami finansowymi, ale od początku lat dwudziestych zdobywał cenny materiał informacyjny i, ogólnie, niezgorzej się rozwijał. Nie można jednak nie wspomnieć, że już w latach 1923-1926 pracę II. Oddziału utrudniały tarcia wewnątrz armii oraz działalność tajnych komórek zwolenników Józefa Piłsudskiego, pracujących przede wszystkim pod kątem interesów własnego obozu politycznego.
Po zamachu majowym 1926 roku Piłsudski przeprowadził w wywiadzie wojskowym radykalną "czystkę". Praktycznie wszystkie cokolwiek znaczące stanowiska objęli admiratorzy "sanacji". Co więcej, ludzie ci ? wierni wykonawcy poleceń ukochanego Komendanta ? zaczynają też odgrywać doniosłą rolę w życiu politycznym państwa. Pamiętajmy, że z II Oddziału wyszli: Walery Sławek, Bogusław Miedziński, Józef Beck, Schaetzel i wielu innych.
Pomimo tych niepokojących sygnałów świadczących o "upartyjnieniu" wywiadu (zdaję sobie sprawę, że termin to mocno nieścisły w odniesieniu do obozu piłsudczykowskiego) praca tej niezbędnej dla obronności i bezpieczeństwa państwa instytucji czyniła postępy. Uwaga ta odnosi się przede wszystkim do kierunku wschodniego (Związek Sowiecki). Rzeczywiście Polakom udało się dość głęboko wniknąć w struktury Armii Czerwonej. Wśród naszych agentów byli wysocy komisarze polityczni, szefowie sztabów dywizji i okręgów (nierzadko zrusyfikowani, jak widać nie do końca, Polacy). Zdobywane w Sowietach przez II Oddział dokumenty cieszyły się dużym wzięciem na międzynarodowych giełdach szpiegowskich (Gdańsk, Amsterdam), korzystały z nich wywiady Wielkiej Brytanii, Francji, USA, a nawet Japonii.
Wszelako w 1931 r. nastąpił krach polskiej ofensywy wywiadowczej na wschodzie. Sprawa była wielce kompromitująca, prawdziwe Waterloo... Otóż w tym czasie nastąpiła niespodziewana dymisja szefa Sztabu Głównego, generała Tadeusza Piskora (w 1939 r. dowódcy Armii "Lublin"). Według ówczesnych doniesień Piskor przechowywał we własnym mieszkaniu (w biurku!!!) listę wybitnych polskich agentów działających w Rosji. Wykradł ją pułkownik Wojska Polskiego i sowiecki szpieg w jednej osobie, "prywatnie" znajomy najbliższej rodziny nieostrożnego generała. Lista wraz z renegatem znalazła się w Związku Sowieckim, wywołując tam prawdziwe trzęsienie ziemi. Nastąpiły masowe aresztowania wśród wyższych oficerów Armii Czerwonej i osób cywilnych. W konsekwencji niemal zlikwidowano sieć polskiego wywiadu wojskowego na wschodzie. Pozycji raz straconych już nie odbudowaliśmy.
W ogóle I połowa lat trzydziestych charakteryzowała się postępującą dekadencją wywiadu wojskowego II Rzeczypospolitej. Było to szczególnie groźne w obliczu komplikującej się sytuacji politycznej w Europie i na świecie. Przyczyn upadku było wiele, ale do najważniejszych zaliczyłbym:
1. Brak oparcia wywiadu o klarownie wyrażoną politykę zagraniczną państwa. Działalność każdego wywiadu musi mieć stabilne umocowanie w polityce. Nie wystarczy dostarczyć kierownikom wywiadu określonych wskazówek technicznych. Muszą też mieć "zestaw" ideowo-polityczny, realizowany w dłuższym okresie. Tymczasem wywiad polski (nie tylko wojskowy), przy braku wytycznych ideowo-politycznych na niższych szczeblach machiny państwowej, skazany był na niemal bezpośrednie zwracanie się do samego Marszałka Piłsudskiego. Uznając wybitną rolę, jaką odegrał Komendant w dziejach dwudziestowiecznej Polski, muszę jednak stwierdzić, że jego polityka zagraniczna pod koniec życia, w kluczowych dla państwa chwilach, była bardzo chwiejna. W gruncie rzeczy nigdy nie było wiadomo, jakie zajmie stanowisko w danej kwestii. Odnosiło się to tak do ZSRS, jak i Francji, Wielkiej Brytanii oraz Niemiec. Być może, Marszałka tłumaczy tocząca go choroba (jednak moim zdaniem był to głównie efekt pogłębiającej się wiary Piłsudskiego we własną nieomylność oraz... przytomna ocena "zdolności politycznych" większości ludzi z jego otoczenia politycznego), niemniej fakt pozostaje faktem: w tamtych trudnych czasach nie dostarczono wyraźnych wytycznych do pracy wywiadowczej, gdyż po prostu nie sprecyzowano podstaw kierunków polskiej polityki zagranicznej.

(?)
Dariusz Ratajczak
Wyświetlony 4872 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.