piątek, 24 wrzesień 2010 10:27

Śmierć na raty Kiedy umarła II RP?

Napisane przez

1 września 1939 roku.
Tego dnia narodowo-socjalistyczne Niemcy zaatakowały Polskę. Państwo Polskie, mimo pewnego uszczuplenia terytorium, istniało nadal. Dwa dni później, 3 września, nasi sojusznicy (?) zakomunikowali władzom Państwa Polskiego o wypowiedzeniu Niemcom wojny na podstawie układów zawartych z tymże Państwem.


Stanowczo feralny 1 września "roku pamiętnego" nie może być uważany za symboliczną datę zgonu II RP.
Następna tragiczna data: 17 września 1939 roku.
Jak wiadomo, oficjalnym pretekstem agresji Sowietów na Polskę było opuszczenie terytorium RP przez naczelne władze w osobie prezydenta, premiera i Wodza Naczelnego. Dzisiaj wiemy, że była to bolszewicka bzdura. Sowieci wkroczyli, bo mieli wkroczyć, zobowiązali się do tego w pakcie ze swoim hitlerowskim sojusznikiem. Nawet gdyby Mościcki, Składkowski i Rydz-Śmigły w tamtym czasie przykuli się łańcuchem do murów Zamku Królewskiego w Warszawie, Sowieci i tak zadaliby nam cios w plecy. Pod byle jakim pretekstem, np. wzięcia w opiekę polskiego ludu pracującego miast i wsi...
Zgodnie z klasyczną definicją państwo to: władza + ludność + terytorium.
Po 17 września 1939 roku Państwo Polskie przestało spełniać powyższe wymogi. Władza została ubezwłasnowolniona w Rumunii. Zdecydowana większość ludności znalazła się pod władzą agresorów, a mniejszość na terytorium państw trzecich, neutralnych w konflikcie. Terytorium Państwa Polskiego znalazło się pod okupacją sojuszu narodowo-socjalistyczno-komunistycznego.
Czy zatem II RP zmarła śmiercią gwałtowną dnia 17.09. 1939 roku na granicznym moście w Zaleszczykach, powiat Śniatyn, województwo stanisławowskie?
Tak i... nie.
Jako pewna formacja polityczna, społeczna i cywilizacyjna ? tak.
Państwo to nie tylko byt realny, namacalny w postaci mundurów, pałek policjantów, wyroków sądów, sztandarów i koszar. Państwo to również byt prawny, abstrakcyjny. Zgodnie z normami prawa rzymskiego przestępstwo, zgwałcenie prawa, nie może być samo w sobie źródłem praw. Ukradłem, naruszyłem cudze prawo własności i w związku z tym nie staję się właścicielem, nie mogę więc powoływać się na moje prawo własności wobec przedmiotu kradzieży.
Z prawnego więc punktu widzenia stwierdzenie, że II RP zmarła między 1-17 września 1939 roku, byłoby aprobatą hitlerowsko-sowieckiej agresji na Polskę, sprzeczną zarówno z ówczesnymi normami prawa międzynarodowego (Pakt Brianda-Kelloga z 1928 roku), jak i z polsko-niemieckimi i polsko-sowieckimi układami o nieagresji.
Z punktu widzenia prawa międzynarodowego prezydent Ignacy Mościcki, ubezwłasnowolniony w rumuńskiej leśniczówce, był nadal prezydentem, głową podmiotu prawa międzynarodowego.
Pomińmy perturbacje związane z mianowaniem jego następcy (vide gen. Wieniawa) Nikt nie kwestionuje istnienia USA z powodu okoliczności związanych z przekazaniem władzy obecnemu prezydentowi (słynne, florydzkie liczenie głosów).
II RP trwała. Z wyjątkiem "diabelskiej koalicji" Niemiec, Sowietów, Włoch i ich satelitów, cały świat uznaje to państwo, przyjmuje jego ambasadorów i konsulów, akredytuje swoich, najpierw we Francji, potem w Londynie.
Prawo międzynarodowe opiera się nie tylko na normach stanowionych, ale i na zwyczajach, w tym na precedensach. W 1914 roku Cesarstwo Niemieckie napadło na Królestwo Belgii, gwałcąc jego neutralność. Król, dwór królewski, rząd, spora część parlamentarzystów, Dowództwo Naczelne Armii Belgijskiej, zwarte jednostki tej armii ewakuowały się do Wielkiej Brytanii.
Nikt nigdy nie twierdził, że Belgia jako państwo przestała istnieć w latach 1914-1918.
II RP znalazła się w Londynie w dobrym, międzynarodowym towarzystwie. W czasie II wojny światowej Londyn stał się substytutem wielu stolic. Emigracyjne władze prócz Polaków mieli tu (znowu) Belgowie, Holendrzy, Norwegowie, Czesi i Słowacy, Luksemburczycy. Ponadto działał tam pewien nikomu nieznany młody francuski generał, który każdemu usiłował wmówić, że jest rządem Francji, ale w to nikt nie wierzył... Prócz tego antyszambrowały tam przeróżne komitety, Bałtów, Ukraińców i Białorusinów nie chcących uczestniczyć w jednostkach SS, powołanych dla nich przez Niemców. Był też egzotyczny komitet domagający się państwa dla Żydów...
Przed wielu laty Stefan Kisielewski napisał, że Polska to kraj pozbawiony reklamy.
Był taki moment, między kapitulacją Francji a atakiem Niemiec na Sowiety, że Polska była drugim po Wielkiej Brytanii członkiem koalicji antyniemieckiej. Drugim co do znaczenia, drugim co wielkości armii. Adolf Hitler uczynił z nas tak ważnego członka koalicji, Adolf Hitler pozbawił nas tej pozycji. Stało się to dnia 22 czerwca 1941 roku. Niemcy napadły na swojego sojusznika i przyjaciela. Potem było już tylko gorzej. Po 22 czerwca 1941 roku przyszedł 7 grudnia tego roku, na dalekich Hawajach. Polska jako sojusznik, jako realna siła polityczna i militarna zapadał się do drugiej, trzeciej ligi, do politycznego niebytu...
Pierwszy sygnał napłynął 25 kwietnia 1943 roku, kiedy to Sowiety, obrażone odkryciem ich zbrodni w lasku katyńskim, zawiesiły stosunki dyplomatyczne z rządem RP w Londynie.
Dalej było coraz gorzej...
Dnia 4 stycznia 1945 roku, po upadku Powstania Warszawskiego (Hitler, Stalin dwa bratanki...), Sowiety oświadczyły światu, że oto uznają kilku byłych kryminalistów z Rawicza, skazanego na karę śmierci dezertera (Berling) i kilka innych szumowin za "demokratyczny rząd polski". Nie wiem, jak zareagowano na to w polskim Londynie, może nawet śmiano się...
Śmiesznie jednak nie było.
Już 31 stycznia 1945 roku stosunki z polskim rządem zrywa Czechosłowacja, niby jeszcze suwerenna, w połowie "londyńska", a już otwarta na Bieruta i jego kamratów. Czesi często zarzucają nam Zaolzie i 1968 rok, przypominajmy im przy takich okazjach "srebrny medal" w uznaniu reżymu Bieruta.
30 marca 1945 przyszły "pies łańcuchowy imperializmu i kat narodów Jugosławii", watażka partyzancki Józef Broz vel Tito, uznaje zainstalowany na gruzach Warszawy reżym za Polskę.
Wszystko to razem jednak betka.
Stalinowska Rosja to Rosja. Trochę przykro, że bracia Czesi, ale oni zawsze szli za mocnym, Jugosławia to daleki kraj. Prawdziwy cios pada dnia 29 czerwca 1945 roku. Pierwszy sojusznik, kraj w oparciu o sojusz z którym rozpętaliśmy tę wojnę, przez stulecia natchnienie naszych poetów, kraj o którym śpiewamy w hymnie narodowym, kraj wolny od hord Stalina cofa uznanie rządowi RP. Tego dnia Francja uznaje rząd kolaborantów w Warszawie. Bohater Wolnej Francji gen. de Gaulle zaczyna swoją haniebną politykę kolaboracji z Sowietami. Jego następcy będą ją kontynuować ochoczo...
Wszystko to jednak jest niczym wobec 5 lipca 1945 roku.
Dzień ten proponuję na datę "narodowego święta smutku".
Tego dnia dwie podpory, ostatnie nadzieje, fundamenty całej polityki polskiego rządu, walą się w gruzy.
Tego dnia rządy Jego Królewskiej Mości, Jerzego II w Londynie, oraz rząd USA uznają pachołków Stalina zainstalowanych w ruinach Warszawy za rząd Polski.
Od tej chwili imitacja, podróbka Państwa Polskiego zostaje przyjęta za oryginał...
Datę tę można uważać za datę śmierci II RP.
Można, ale niekoniecznie...

(?)
Jerzy Burliński
Wyświetlony 8534 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.