piątek, 24 wrzesień 2010 10:31

Kiedy skończyła się II wojna światowa?

Napisane przez

Druga wojna światowa to dla wielu społeczeństw europejskich wydarzenie dziś zamierzchłe, dla licznych grup już nieważne, a dla młodszych pokoleń często nieistniejące. Podobno trzy czwarte Polaków nie wie, kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie. Ciekawe, czy po ostatnich uroczystościach na jego 60-lecie wzrośnie wiedza o wydarzeniach końca wojny, jej dalszych skutków i różnorodnych konsekwencji.

Trzeba jasno stwierdzić, że w III RP niewiele zrobiono dla podtrzymania tej pamięci i takiej tradycji, którą Powstanie wyobrażało. Wprost przeciwnie, dziesięć lat temu obchody 50-lecia Powstania uznano raczej za święto kombatantów, a propagowano publicznie wstyd wobec własnej przeszłości. Wystarczy przypomnieć kampanie nienawiści do narodowej tradycji, jako czegoś na pograniczu faszyzmu. "Gazeta Wyborcza" pisała w tym czasie o powstańcach, którzy "wybili resztki Żydów ocalałych z powstania w getcie". Dziś Powstanie Warszawskie ma lepszą prasę, w zadziwiający sposób odmieniły się nagle nastroje w tych samych mediach, które do niedawna piętnowały patriotyzm, jako przejaw zacofania, ksenofobii i nacjonalizmu.
Rzecz jasna, wszystkie wydarzenia w sposób naturalny odchodzą w przeszłość, co nie znaczy, że giną bezpowrotnie w nicości, tym bardziej więc nie należy ich pomijać, odrzucać, niszczyć. Jednakże w naszym (już europejskim) wypadku amnezja idzie w parze z ignorancją, które stają się już nowoczesnym standardem, a często także ze złą wolą, z zakwestionowaniem wartości wszystkiego, co nie jest nowe i atrakcyjne. Często towarzyszy temu fałszowanie przeszłości, nawet mimowolne, swoista konkurencja pamięci (czyja ważniejsza) i konfliktowanie nawet tego, co minęło.
Pytania o II wojnę światową są zatem, mimo upływu czasu, nadal zasadne. I to nie tylko pytania o jej przebieg, faktografię czy legendę, którą mielibyśmy zachować w pamięci, ale o jej skutki i konsekwencje, długotrwałe i dalekosiężne, złożone, zaskakujące i często nieprzewidywalne, które niemal do dziś trwają. Pytania o to, czy i kiedy II wojna się skończyła, jest z historycznego punktu widzenia rozstrzygnięte i dziś wydaje się spóźnione. Jednakże zupełnie sensowne jest pytanie, czy zdajemy sobie w pełni sprawę z jej ostatecznych konsekwencji, z tego, jak zmieniła ona Europę i jej perspektywy, jak wpłynęła na świadomość i umysły mieszkańców różnych krajów, wreszcie, czy przemyślano i przewartościowano do końca jej doświadczenia i odrzucono świadomie jej całe zło, wyniszczenia totalne ? zewnętrzne i wewnętrzne ? eksterminację, którą sprowadziła, na szczęście, nie do końca.
Niewątpliwie największym zwycięzcą II wojny był ZSRR, agresor we wrześniu 1939 roku i zwycięzca w 1945 dzięki wsparciu aliantów, którzy widzieli w nim już nie przeciwnika, tylko wroga Niemiec i sprzymierzeńca. To dzięki wojnie ZSRR stał się najniebezpieczniejszą światową potęgą, za zgodą Zachodu zagarnął Europę wschodnią, eksploatując ją ? już zrujnowaną w czasie wojny ? przez wprowadzenie totalitarnego systemu komunistycznego. Zdobył duże wpływy na Zachodzie poprzez tamtejsze partie komunistyczne i lewicowe, i rozpoczął dalekosiężną grę z Zachodem o panowanie nad światem. W połowie XX wieku ZSRR stał się największym zagrożeniem dla świata. Dlatego rozmaite zestawienia i porównania komunizmu, dokonywane od czasu do czasu u nas i na Zachodzie, z których wynika, że komunizm był mniejszym złem, są po prostu śmieszne z oczywistego powodu: "faszyzm" został ostatecznie osądzony, jego zło w pełni uświadomione i potępione, natomiast komunizm, trwając ponad pół wieku (w Europie), przyniósł niepowetowane i nie dające się obliczyć straty, niezliczone miliony ofiar i nie został dotąd osądzony, potępiony i odrzucony, mało tego, nadal znajduje różne usprawiedliwienia, a był największym dotąd ludobójstwem dokonywanym także na własnej ludności.
Historię należy badać i opisywać nie tylko obiektywnie i naukowo, ale trzeba ją także interpretować i oceniać, tworząc z niej grunt dla społecznej i narodowej tożsamości, wyciągać z niej nauki i przykłady dla następnych pokoleń, tworzyć z niej tradycję i własną kulturę. Bez niej grozi nam anonimowość, wykorzenienie, amnezja i ignorancja, które teraz dają o sobie znać tak wyraźnie, jakby to była zamierzona polityka, a przynajmniej tolerowany, destrukcyjny chaos.
Mamy więc prawo zajmować się historią, zwłaszcza własną, z polskiego punktu widzenia, bo dotyczy to kilkudziesięciu milionów Polaków, co, rzecz jasna, nie uwalnia od badania i ocen wielostronnych uwarunkowań politycznych i międzynarodowych ostatnich dziejów. Mamy dobry punkt obserwacyjny, gruntowne doświadczenia dwóch totalitaryzmów. Mamy prawo do radykalnej oceny najważniejszych wydarzeń w XX wieku, przede wszystkim w kraju, ale też na Zachodzie i Wschodzie, czyli w Rosji i jej strefie wpływów.
Mówi się zwykle, że ten fatalistyczny układ wojenny, który powstał jeszcze przed 1945 rokiem, zakończył się w roku 1989. To prawda, formalnie rzecz biorąc, to pewna cezura przyjęta jako upadek komunizmu pod wpływem częściowego rozpadu ZSRR. Ale że był to samorzutny rozpad, implozja, rozkład i bankructwo całego systemu, a nie jego przezwyciężenie i pokonanie, ten przełom, jak najlepiej widać w krajach postkomunistycznych Europy wschodniej, nie jest wyraźny, nie jest oczekiwanym i koniecznym przewrotem po tak destrukcyjnym i niebezpiecznym systemie, a tylko powolnym, również kosztownym społecznie i deprymującym, od niego odwrotem. Z tego też powodu zostaje zaburzona i zdeformowana świadomość tego, czym była rzeczywistość powojenna, jak powstawała, jak ją zdeterminowały oba totalizmy. Przy czym ta szersza świadomość dochodząca do głosu w Polsce jest również niepełna, częściowa lub wręcz zafałszowana w różny sposób tak na Zachodzie, jak i na Wschodzie. Amnezja i ignorancja właściwa dla masowych społeczeństw konsumpcyjnych prowadzi do odrzucenia lub wybiórczego traktowania przeszłości, jako czegoś już mało rzeczywistego lub nieprzydatnego albo do jej zakłamania w duchu aktualnych interesów, jak to ostatnio działo się w Niemczech pragnących odzyskać dawną pozycję lub w na nowo imperialnej Rosji, która nie zamierza jej stracić nawet mimo upadku komunizmu. Prowadzi to nieraz do karykaturalnych ocen stanu wywołanego rozpętaniem ostatniej wojny, nawet zatarcia jej realiów do tego stopnia, że nie rozróżnia się tego, kto był sprawcą, agresorem, okupantem, oprawcą, a kto ofiarą, broniącą swych praw do przetrwania, a podlegającą groźbie eksterminacji.
Zatem mimo formalnej cezury 1989 roku niektóre, niespodziewane często skutki i konsekwencje wojny powracają. Nie dokonano, widać, gruntownego z nimi rozrachunku, pozwalającego je przezwyciężyć i raz na zawsze oddalić, z tego też powodu może wracać pokusa, by je wykorzystać dla wzmocnienia własnej pozycji. Świadomość europejska jest w tym względzie nadal podzielona niejako na strefy wpływów, wynikających z okoliczności wojny, i jeśli powoli zmienia się, to raczej zmierzając ku zapomnieniu i zatarciu śladów.

Co mówić Niemcom?
Wydawałoby się, że Niemcy, którzy przez kilka pokoleń dokonywali rzetelnych rozrachunków ze swą winą i klęską, zdały sobie sprawę ze swej odpowiedzialności, zmieniły swą historyczną świadomość i stały się innym narodem. Jednakże ostatnie żądania rewindykacyjne, kwestia "wypędzonych", Muzeum Pamięci Eriki Steinbach świadczą o tym między innymi, że nie chcą już pamiętać, iż byli sprawcami wojny, a chcą być również jej ofiarami. Ośmieliła ich zapewne także nasza słaba, pasywna, z kompleksami ofiary, polityka zagraniczna całej III RP, która nie załatwiła do końca spraw własnościowych, historycznego status quo, a i choćby takich szczegółów jak prezentacja ostatnich dziejów w niemieckich podręcznikach szkolnych.

(?)

 

Marek Klecel
Wyświetlony 9492 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.