piątek, 24 wrzesień 2010 10:32

W sprawie kamienia List Otwarty do Przyjaciół w Kraju i za Granicą

Napisane przez

Moje spotkanie z gen. Jaruzelskim w dniu 11 października 1994 było drugim spotkaniem w tym samym miejscu. O poprzednim można mówić, że było kulturalne. Wręczyłem mu pismo, które wziął i miał się zapoznać z jego treścią. Czy się zapoznał? Nic mi o tym nie wiadomo, ani on sam, ani nikt inny słowa o tym nie napisał.

Od tamtego spotkania upłynęły dwa lata a w tym czasie komuniści wrócili do władzy.
W ich rękach jest rząd, finanse i sądy, co oznacza, że PRL powróciła w postaci swojej atrapy. Nie możemy oczekiwać sprawiedliwych sądów, więc tym bardziej nie możemy oczekiwać zadośćuczynienia za zbrodnie, gwałty i krzywdy wyrządzone w przeszłości. Powołując się na zasadę, że prawo nie działa wstecz, zamordowanym pozwolono położyć nagrobne kamienie, żywym burknięto "przepraszam", a gesty nam wspaniałomyślnie wybaczą. Dialogi, porozumienia i okrągłe stoły Rzeczypospolitej nie wskrzeszą, tak samo jak nie rozliczą krzywd, poniżeń i nie uleczą cierpień. W sercach milionów Polaków leżą one kamieniem i ciążą ogromnie.
W dniu 11 października taki kamień został rzucony w twarz gen. Jaruzelskiego. Płynące z Kraju i szerokiego świata listy i telegramy dowodzą, że wielu ludziom ulżyło. Są mi wdzięczni i dziękują za to, że zdjąłem z ich serc te kamienie. Pięknie i szczerze są wyrażane te uczucia, bo dyktują je gorące serca i szczery patriotyzm. To te listy sprawiły, że nie czuję się samotny, bo w Polsce, USA, Kanadzie, nawet w dalekiej Australii mam przyjaciół. Serdecznie Wam za to dziękuję.
Oprócz tych pięknych listów otrzymuję paszkwile pisane w stylu "NIE" Jerzego Urbana oraz wyroki śmierci dla mnie i dla członków mojej rodziny. W wyrokach grozi się nawet małym dzieciom. Są one podpisywane przez "Grono oficerów", "Klub Rewolucji Październikowej", "Zwolennicy gen. Jaruzelskiego", a nawet "Studenci arabscy w Polsce".
Niewątpliwie "oficerowie" mają doświadczenie i praktykę i nadal noszą broń, a nie kamienie. W stanie wojennym właśnie "oficerowie" głośno mówili, że takich jak Helski wystrzelają własnoręcznie. W tej sytuacji nietrudno odpowiedzieć na pytanie premiera Jana Olszewskiego: czyja jest Polska? Jest to przecież pytanie o to, czyja jest władza. Tę władzę komuniści sprawują za pomocą różnych paputczików oraz tych, których Plinio Corea de Oliviera określił jako użytecznych katolickich i chrześcijańskich naiwniaków. To ci naiwniacy (ale niekoniecznie naiwni) wezwali w Sejmie do potępienia "terrorysty z Kobylej Głowy". Okazali się w tym zgodni z Urbanem i jeszcze raz wyręczyli komunistów. Tak więc dla nich terrorystą jest nie ten, który do spółki z NKWD terroryzował naród, strzelał na Wybrzeżu i ogłosił stan wojenny ? tylko ten, który rzucił terroryście kamieniem w twarz. Trzeba wiedzieć, że ten "gołąbek pokoju" i patriota na dwie godziny przed przybyciem do księgarni spotkał się z wrocławskim aktywem SdRP i na tym spotkaniu wołał do nich: Mówcie głośno, nie dajcie się zastraszyć... Czyja jest władza, a więc Sejm, sądy i trybunały, skoro tak mówi człowiek, który sam ma przed nimi opowiadać? Ja sam niedługo stanę przed tym sądem i nie mam złudzeń.
W wielu listach są uwagi, propozycje i wskazówki, jak powinniśmy się organizować, żeby Polskę odzyskać. Jest też w nich krytyka polskiej prawicy i środowisk związanych z hierarchią kościelną. Wszystko to prawda, lecz w społeczeństwie, w którym elity są zsowietyzowane i spenetrowane agenturą, trudno stworzyć sprawny zespół ludzi. Różne oddolne próby nie dają dobrych rezultatów, bo społeczeństwo jest zdezorientowane i łatwo poddaje się komunistycznym manipulacjom. Jest jednak ogromne zapotrzebowanie na prawość, uczciwość i patriotyzm. Musimy więc znaleźć sposób i stworzyć pole, na którym te cnoty będą się rozwijać.
Czytając to wszystko, czym mnie zaszczycacie, wnoszę, że Polska może na Was liczyć. Piszecie mi, że chcielibyście się ze mną spotkać, co tu, w Kraju, nie jest trudne. Czym innym jednak jest wyjazd do USA, Kanady czy Australii, gdyż na przeszkodzie stoją koszty, nieznajomość środowisk polonijnych i obawa przed nadużyciem Waszej gościnności. Ale jeśli uznacie to za potrzebne, to być może do tego dojdzie.
Teraz cieszy mnie, że kierując się intuicją i sercem, nie daliście się zwieść propagandzie kłamstwa. Nie uwierzyliście w "jęczmienne historie", których celem było zakamuflowanie represji ekonomicznej i pozbawienie mnie środków finansowych. Te środki właśnie pozwalały mi prowadzić niezależną działalność organizacyjną. Zawłaszczyli mi ziemię, unieruchomili gospodarstwo i uwikłali w procesy, które trwały kilka lat. Zaangażowali w to kilkudziesięciu sędziów, Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny i Prokuraturę Generalną. Kiedy komisarze wojskowi zrobili z mego pola poligon, zgłosiło się dość ludzi gotowych go odwojować. Nie o wszystkim wiedzieli, ale jak Polska długa i szeroka podnosiły się głosy: Kamieniami w nich! Niestety, Jaruzelski na pola nie musiał jeździć sam, bo miał się kim wyręczyć. Gdyby wówczas kamienie poleciały na komisarzy i traktorzystów byłaby to woda na jego młyn. Takiego prezentu nie mogłem mu wtedy zrobić. Robili to natomiast ci, którzy teraz mnie potępiają, tacy jak Władysław Frasyniuk i jemu podobni. Nie o nich mi chodzi: zasłużyli na okrągły stół, zostali posłami i senatorami i będą nas potępiać. To nie jest żadna "lewica solidarnościowa" ? to są lewusy łase na lewiznę.
Tym wszystkim, którzy pytają, gdzie jest ów kamień, bo chcą go oprawić i ustawić na honorowym miejscu, odpowiadam, że ma go prokurator. Czy sąd mi go odda? Nie wiem. W każdym razie nie jest to wrocławska cegła ani brukowiec: to jest mój kamień z Kobylej Głowy.
Za listy, miłe słowa i pomoc serdecznie wszystkim dziękuję. Szczególnie tym z daleka, z USA, Kanady, Australii i dalekiej wciąż Europy. Wiem, że ten serdeczny Wasz odruch wywołała myśl o Polsce. Oby wszystkie nasze działania w Nowym Roku przybliżyły nas do Polski, jakiej pragniemy.

Kobyla Głowa, Nowy Rok 1995

 

Stanisław Helski

PS od redakcji:
Stanisław Helski wielokrotnie był zapraszany do Stanów Zjednoczonych przez polskich przyjaciół, gotowych sfinansować koszt podróży i pobytu. Nieodmiennie na przeszkodzie stawała odmowa przyznania wizy przez władze amerykańskie...

 
Wyświetlony 4884 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.