piątek, 24 wrzesień 2010 12:24

Fenomen Leni

Napisane przez

Sztuka wszystko usprawiedliwia, sztuka jest czymś więcej niż sam artysta, sztuki i polityki nie należy ze sobą mieszać- te maksymy, stare jak świat, zostały wywrócone do góry nogami z chwilą, gdy zaczęły dotyczyć artystów z otoczenia takich zbrodniarzy, jak Hitler. Jak daleko może pójść artysta w swej obojętności na rzeczywistość, usprawiedliwiony artystyczną pasją?

Społeczeństwu zdarza się być tolerancyjnym wobec talentu. Van Gogh przez całe życie pozwalał się bratu utrzymywać, a w chwili szaleństwa obciął sobie ucho, Witkacy świadomie szokował, naigrawał się i wyszydzał własne środowisko, Józef Mackiewicz nie oszczędzał w swych publikacjach własnego kraju i kpił sobie z wyroku śmierci wydanego na niego przez sąd wileńskiej AK za kolaborację z Niemcami.
Ale społeczeństwo po krótszym lub dłuższym oburzeniu wybaczyło, doceniło i wystawiło im pomniki. Tymczasem wobec twórczości Leni Riefenstahl, utalentowanej niemieckiej aktorki i reżyserki, okrzykniętej propagandzistką Hitlera, ciągle trwa bojkot. Mniej może ze strony instytucji, bo te chętnie rozpowszechniałyby znakomite artystycznie dzieła, ile ze strony społeczeństwa. A raczej społeczeństw, bo gdziekolwiek próbowano rozpowszechnić, na przykład, jej dokumentalną Olimpiadę (Olympia, o Igrzyskach Olimpijskich z 1936 r. w Berlinie) czy filmy dokumentalne o dwóch zjazdach NSDAP ? Zwycięstwo wiary (Sieg des Glaubens) i Triumf woli (Triumph des Willens) ? projekcja nie dochodziła do skutku z powodu masowych protestów.
A przecież Olimpiada przeszła do historii jako artystycznie rewolucyjny obraz, odkrywający nowe, nieprzeczuwane dotąd możliwości kina. Tuż przed wojną film został obsypany nagrodami, otrzymał m.in. Grand Prix na Festiwalu w Wenecji w 1938 r. I nie była to pierwsza nagroda dla Leni Riefenstahl: za Triumf woli, o zjeździe NSDAP w Norymberdze, otrzymała w 1935 r. Grand Prix na Festiwalu w Wenecji, a dwa lata później odznaczenie na światowej Wystawie w Paryżu. W 1938 r. za Błękitne światło, film uznany za kamień milowy w historii kinematografii, reżyserkę odznaczono srebrnym medalem, też na Festiwalu w Wenecji.
Skąd ta społeczna zaciekłość? Ludzie na ogół darują człowiekowi, który, jeśli nawet opowiedział się po stronie zła, wyrazi skruchę. Leni Riefenstahl, jako osoba zaprzyjaźniona z Hitlerem i obracająca się w kręgach nazistowskiej władzy, w powojennych procesach denazyfikacyjnych została oczyszczona z zarzutów i już od lat 50. teoretycznie mogła z powrotem oddać się wielkiej pasji swego życia ? kręceniu filmów. Okazało się to jednak niemożliwe. Zdążyła wprawdzie, po blisko 20 latach, ukończyć Niziny (Tiefland), ale dalsze projekty były utrącane ?sponsorzy pod społecznym naciskiem wycofywali fundusze.
Niewątpliwie złe wrażenie wywarł (i chyba ciągle wywiera) fakt, że aż do śmierci nie wyparła się swego zauroczenia Hitlerem, chociaż wypierała się wielu innych rzeczy: twierdziła, że nie wiedziała o obozach koncentracyjnych, że nie miała pojęcia, do czego prowadzi nienawiść Hitlera do Żydów, że nie pracowała dla nazistów, tylko realizowała własne wizje artystyczne.
Istotnie, realizowała te wizje, podczas gdy wokół niej, w jej najbliższym środowisku, świat trząsł się w posadach, gdyż wielu jej kolegów po fachu czuło się zmuszonymi wyemigrować z Niemiec, tak jak znani reżyserzy Fritz Lang, Joseph von Sternberg, Max Reinhardt. Nawet ci, którzy nie byli Żydami, niejednokrotnie wybierali wygnanie, tak jak Marlena Dietrich. Na Uniwersytecie Berlińskim, z inspiracji Goebbelsa, którego Leni Riefenstahl dobrze znała, palono książki Tomasza Manna, Marcela Prousta, Alberta Einsteina, Emila Zoli, Ericha Marii Remarque'a. Napisy "Śmierć Żydom" pojawiały się na murach synagog.
Wszystko to nie przeszkadzało reżyserce. W razie jakichkolwiek problemów zwracała się bezpośrednio do Hitlera i ten zawsze śpieszył z pomocą. Zawsze wyrażała się o nim z podziwem: Dla mnie Hitler jest największym człowiekiem, jaki kiedykolwiek żył. Nie ma żadnych wad. Dzierży najwyższą władzę, a mimo to nie chce niczego dla siebie. Ze wszystkich wielkich niemieckich osobistości, takich jak Friedrich Nietzsche, Bismarck, żaden nie był doskonały. Uczniowie Hitlera nie są bez skazy. Tylko on sam jest czysty. I jeszcze: Hitler przywiązuje ogromną wagę do sztuki. On sam jest wielkim artystą, bardzo wrażliwym.

(?)
Magdalena Komar
Wyświetlony 4176 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.