Wydrukuj tę stronę
piątek, 24 wrzesień 2010 12:26

Pytania o Boga

Napisane przez

Pewnego wieczoru kilku przyjaciół, rozpalonych rozmową o życiu, śmierci, miłości i Bogu spacerowało lasem. Mrok gęstniał, co chwila silne podmuchy wiatru szarpały gałęziami. Na niebie pojawił się księżyc. Jeden z nich, dobrze zapowiadający się oksfordzki nauczyciel, Clive Staples Lewis być może, wtedy właśnie po raz pierwszy pomyślał o Narni, o świeżym krajobrazie pełnym dzikich ostępów, nieprzebytych lasów, zamieszkanym przez mądre zwierzęta i karły. O niezwykłych przygodach w gronie zaufanych najlepszych przyjaciół. Wspominał po latach te przyjacielskie eskapady jako chwile prawdziwego szczęścia. A tę szczególnie, bo las, nocny krajobraz i te powiewy wiatru zdały się mieć jakieś głębsze, symboliczne znaczenie. Wtedy chyba po raz pierwszy poczuł tak wyraźnie, że nie jest sam, jego sercem targała tęsknota, której wtedy nie potrafił jeszcze nazwać. Tęsknota za bliskim kontaktem z Bogiem.

Pytania o Boga Armanda M. Nicholi (Wyd. Media Rodzina, Poznań 2004), to niezwykła opowieść o spotkaniu, które prawdopodobnie nigdy nie nastąpiło: C.S. Lewisa, literaturoznawcy i znakomitego pisarza, z wiedeńskim psychiatrą, twórcą psychoanalizy ? Zygmuntem Freudem. Ich życiowe drogi, światopoglądy tak skrajnie różne zdają się być wyrazem pewnej ambiwalencji lub wręcz walki, którą pewnie nie raz przeżywa każdy z nas w głębi serca. Profesor Freud, wywodzący się z ortodoksyjnej żydowskiej rodziny, porzucił religię na rzecz światopoglądu naukowego, materialistycznego. Jednak ? jak zauważa Nicholi ? idea Boga była dla Freuda zawsze punktem odniesienia. Zdawał się on nieustannie wadzić z Bogiem, walczyć z nim czy prowokować. Z analizowanych w książce listów Freuda do nielicznych przyjaciół wyłania się obraz drugiego Fausta zawierającego pakt z Diabłem, świadomie oddającego swoją przyszłość w zamian za osiągnięcia, wiedzę, samoświadomość. Z relacji bliskich mu osób, z jego listów i zapisków wynika tragiczna wizja człowieka cierpiącego przez całe lata na ciężką depresję, krążącego myślami wciąż wokół śmierci, postrzegającego świat i życie jako koszmar, który trzeba jedynie znieść, a ludzi jako źródło największych trosk i rozczarowań. Trudne doświadczenia życia, szczególnie śmierć wielu drogich mu osób z rodziny pogłębiały ten stan. Cierpienie i konieczność śmierci stanowiły dlań dowód na to, że Boga nie ma lub jest po prostu tyranem, któremu nie warto poświęcać swojego życia i uwagi. Spróbujcie wykluczyć możliwość cierpienia, które wiąże się ściśle z porządkiem naturalnym i wolną wolą, a zobaczycie, że wykluczyliście życie samo w sobie ? pisze natomiast Lewis, który problemowi cierpienia poświęcił całą swoją książkę. On również doświadczył w życiu wielu poważnych strat: od śmierci matki poczynając aż po śmierć ukochanej żony. Przeżywał żałobę jak każdy, nie mogąc pogodzić się z koniecznością śmierci, jednak ostateczne wnioski prowadziły go ku pogłębieniu wiary i zaufaniu Bogu. Bóg nie urządzał eksperymentu na mojej wierze czy miłości, aby je wypróbować ? pisze Lewis. ? On znał je już wcześniej. To ja ich nie znałem. Jednak przez pierwsze 31 lat także i Lewis wyznawał światopogląd ateistyczny. Żył pogrążony w pesymizmie, myślach o śmierci, bezsensie życia. Po latach, w książce pt. Problem cierpienia wspomina swoją wizję surowego wszechświata, którego największa część składa się z pustej przestrzeni, zupełnie ciemnej i niewyobrażalnie zimnej ? w której ? wszystkie formy życia mogą istnieć tylko wówczas, gdy na sobie żerują. Stworzenia te wywołują ból, rodząc się, żyją zadając ból i w bólu najczęściej umierają. U człowieka pojawia się jeszcze inna jakość, nazywana rozumem, dzięki któremu może on przewidzieć swój ból, poprzedzony z kolei dotkliwym cierpieniem umysłowym, a także przewidzieć własną śmierć, jednocześnie usilnie pragnąc przetrwania. Kiedy pomału Lewisowi udało się wpuścić Boga do swojego życia, przemienił On także swoją obecnością wszystko. Dotąd zamknięty i niezbyt towarzyski Lewis zyskał zaufanych i oddanych przyjaciół, stał się otwarty, radosny, pełen optymizmu. Bóg stał się też treścią jego książek. Opowieści z Narni ? historia zbawienia napisana językiem cudownej baśni ? są dla mnie najlepszym tego przykładem.

(?)
Joanna Sarnecka-Drużycka
Wyświetlony 4730 razy
Joanna Sarnecka-Drużycka

Najnowsze od Joanna Sarnecka-Drużycka

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.