piątek, 24 wrzesień 2010 12:50

Słowa-zaklęcia - Senatorskim okiem

Napisane przez

29-30 maja w "Rzeczpospolitej" ukazał się apel intelektualistów polskich zatroskanych o los Ojczyzny. Trudno tej troski nie podzielać. Już sam fakt występowania z takim apelem przypomina końcowy okres PRL, w którym nie funkcjonowały normalne mechanizmy demokratyczne, a niekwestionowanych władców należało przekonywać za pomocą subtelnych perswazji. Być może szkoda, że autorom listu zabrakło odwagi, by napisać po prostu: "Lepszy lub gorszy z Belką lub bez Belki, ale jakiś rząd musicie, panowie politycy, powołać. Bo sytuacja jest naprawdę groźna. Służba zdrowia się załamie, a niezwłoczne wybory, przeprowadzone w oparciu o dotychczasową ordynację proporcjonalną mogą łatwo doprowadzić do takiego parlamentu, który nie będzie w stanie wyłonić stabilnej większości rzą-dowej". Taka jest jednak prawda, która nie może się przedrzeć przez falę politycznych intryg, szantaży, partyjnych interesów i niczym nie-uzasadnionych nadziei na cud, który już 8 września ześle nam idealny parlament.

Pandemonium, które zapanowało w Sejmie, może rzeczywiście przerażać i to wcale nie temperaturą i formą prowadzonych sporów, bo do tego ? wbrew powszechnej i lansowanej przez media teorii ? parlament służy, ale głębokim wyobcowaniem z podstawowych problemów państwa.
Doskonale rozumiem, że autorom apelu odpowiadałoby równie dobrze określenie rząd tymczasowy, rząd ponadpartyjny, ale sformułowanie "rząd fachowców" obudziło moją czujność.
"Rząd fachowców" to taki balsam kapucyński na wszystkie dolegliwości, który po prostu nie istnieje. Tak jak naukowcy zajmują się nauką, tak politycy zajmują się polityką. Mogą być mądrzy, głupi, nadmiernie ambitni, bezinteresowni lub skrajnie egoistyczni. Bywają dobrzy politycy lub źli politycy. Nie twórzmy więc mitu fachowców, bo szkół kształcących premierów i ministrów, posłów i senatorów nie ma. Można kształcić administratorów, ale to nie politycy. Problem z fachowością jest taki, że ze względu na ograniczoną pojemność intelektualną mózgu, iloczyn "szerokości" wiedzy przez jej "głębię" jest praktycznie constans i zależy jedynie od osobistych predyspozycji człowieka. Ze względu na rozległość problemów, z którymi ma do czynienia polityk, głębokość jego wiedzy powinna być na tyle duża, by pozwalała mu zdawać sobie sprawę ze swoich ograniczeń i jednocześnie, aby mogła mu wystarczyć do krytycznego wykorzystania poglądów eksperckich. Oczywiście, horyzonty polityka powinny być jak najszersze, a i tak z całą pewnością zetknie się z problemami, o których istnieniu nie miał pojęcia. Myślę tu o parlamentarzystach. Wiedza ministrów resortowych powinna być głębsza, ale też na tyle szeroka, żeby w ramach jednego rządu mógł powstawać korzystny dla kraju consensus.
Trzeba pamiętać, że jeśli fachowiec, czy to elektryk czy historyk, wkracza do polityki, to staje się politykiem i nic na to nie można poradzić. Taka jest uroda demokracji i hipokryzja nie jest tutaj dobrą nauczycielką.
Przyjrzyjmy się kilku przykładom fachowości. Otóż jak dotychczas naszym najlepszym ministrem spraw zagranicznych był historyk-mediewista, który usiłował odbudować międzynarodowy prestiż Polski, uzyskany dzięki naszej wytrwałej walce z komunizmem. Natomiast najgorszym ? również profesor, bezdyskusyjny autorytet w dziedzinie prawa międzynarodowego, a więc w popularnym znaczeniu fachowiec, który w ciągu kilku lat potrafił roztrwonić szacunek, którym cieszyliśmy się po mrocznych latach stanu wojennego i dziś dowiadujemy się, że to nie "Solidarność", ale upadek muru berlińskiego oraz aksamitna rewolucja w Czechach zadecydowały o upadku systemu komunistycznego. I kto tu naprawdę był fachowcem od polityki?

(?)
Zbigniew Romaszewski
Wyświetlony 7254 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.