czwartek, 30 wrzesień 2010 07:49

Nie tylko "pokorny sługa Panny S."

Napisane przez

10 kwietnia, w Wielką Sobotę zmarł po ciężkiej chorobie poeta i pieśniarz Jacek Kaczmarski. Data bardzo znacząca w tym przypadku, jako że słynny bard był człowiekiem niewierzącym. Owszem, wierzył w istnienie "jakiegoś absolutu", ale nie był ów absolut w żaden sposób związany z życiem pozagrobowym1. J. Kaczmarski kochał więc życie – nie jako dar boży, lecz jako coś, z czego należy czerpać póki można - gdyż po naszym ziemskim bytowaniu nic nie będzie. Nie oznaczało to w żadnym wypadku przywiązania do hedonizmu - raczej chęć dogłębnego poznania Świata.

 

Malowanie słowem
Jacka Kaczmarskiego śmiało można nazwać "poetą erudytą". W swoich utworach zajmował się malarstwem, kulturą, historią, obyczajami, chyba wszystkim, co przepełnia ludzkie życie. Jedną z ulubionych "pożywek" dla jego poezji były obrazy malarzy, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Jego ulubionymi twórcami byli Peter Bruegel i Jacek Malczewski. Dzięki jego słowom obraz przestawał być płótnem, na którym namalowano warstwą farby jakąś scenkę, stawał się na te parę minut słuchania piosenki częścią świata otaczającego odbiorcę. Moim ulubionym "obrazem śpiewanym" jest "Wigilia zesłańców na Syberii", według obrazu J. Malczewskiego. Pierwsze wersy opisują siedzących przy wigilijnym stole byłych polskich powstańców lub spiskowców. Ich wieczerza składa się w przeciwieństwie do tej, do której przywykli w ojczyźnie, nie z "klusek z makiem i kutii", lecz z "chleba i herbaty". Słodycz ciasta zastępuje im zaledwie drobinka cukru, wydzielona na kartce. Lecz nie jest to przyczyną ich przygnębienia i smutku, cieszą się bowiem, na tyle ile mogą, z tego, że są razem. Ich modlitwy zawierają nadzieję rychłego powrotu do Ojczyzny. Jeśli dla Boga możliwe jest narodzenie się w żłóbku i zbawienie świata, to tym bardziej "przywrócenie cało na Ojczyzny łono".

Historia magistra vitae
Wielką muzą Jacka Kaczmarskiego była także historia Polski. Myślę, że około połowy jego dzieł w mniejszym lub większym stopniu zajmuje się naszymi narodowymi dziejami. Na pierwszy rzut oka wiele faktów z naszej historii zostało przez "barda Solidarności" (którego to określenia Kaczmarski bardzo nie lubił) przedstawionych w jego piosenkach bardzo jednostronnie. Np. postawa Polaków po trzecim rozbiorze została w piosence "Akt abdykacji" przedstawiona w bardzo negatywnym świetle. Marazm z jednej strony, z drugiej zaś przejście większości szlachty bez mrugnięcia okiem do porządku dziennego nad tą narodową tragedią. Nie zauważa się ludzi, którzy już dwa lata później zaczęli tworzyć polskie siły zbrojne u boku Napoleona, oraz faktu, że paradoksalnie klęska Rzeczpospolitej Obojga Narodów była bezpośrednio spowodowana rozpaczliwą próbą jej ocalenia. Nie wydaje mi się także, by powstanie Chmielnickiego wybuchło z tego powodu, że Jeremiego Wiśniowieckiego po dwudziestu latach życia w prawosławiu "rzymski Krzyż oświecił" ("Kniazia Jaremy nawrócenie"). Przyczyn należy raczej szukać w głęboko idących niepokojach społecznych, wywołanych konfliktem pomiędzy gospodarką folwarczno-pańszczyźnianą a umiłowaniem swobody u Kozaków.
Na poezję (ogólnie, nie tylko tego autora) nie można jednak patrzeć jednostronnie. Nie jest ona suchym odtworzeniem dziejów czy całościowym przedstawieniem poglądów poety na dany temat. Od tego są kroniki oraz dzieła naukowe. Poeta korzysta z danej sytuacji w celu przedstawienia jakiegoś konkretnego problemu. Tak więc "Kniazia Jaremy nawrócenie", pochodzące z programu "Sarmatia", pokazuje, do czego może prowadzić zacietrzewienie religijne czy ideowe, oraz że głęboka wiara jednych ludzi może zostać wykorzystana przez drugich do ich własnych, nie zawsze szczytnych celów. Nie można więc traktować poezji jako wykładni wiedzy, lecz jako rodzaj twórczości zajmujący się rzeczami nie zawsze bezpośrednio związanymi z opisywanym zagadnieniem.
Program "Sarmatia" zasługuje, moim zdaniem, na szczególną uwagę. Jest w całości zakorzeniony w historii Polski, a konkretnie w czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Państwo, w którym "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie" (w przeciwieństwie do zamordyzmu oświeconego zachodniej Europy) jest zazwyczaj ganione za brak silnej władzy królewskiej, anarchię panującą wśród szlachty oraz ucisk wobec chłopa. Dzięki Kaczmarskiemu poznajemy ją ze wszystkich stron, ukazane nam zostają zarówno jasne, jak i ciemne strony krainy wąsatych Sarmatów. Kaczmarski przedstawia nam nie tylko awanturnictwo szlachty, ale także jej głęboki patriotyzm oraz przywiązanie do wolności, która bywa dziś przez tak wielu historyków wyśmiewana. Piosenki "Rokosz" i "Elekcja" ukazują, owszem, niezdyscyplinowaną krewką hołotę, ale burzy się ona nie z byle powodu. Czas ratować państwo chore, szlag mnie trafia, ergo sum, po sąsiadach partię zbiorę, narobimy szum. Ów "szum", choć można nie zgadzać się z nim jako formą wyrażania swojego sprzeciwu, spowodowany jest pomimo wszystko szlachetnymi nota bene pobudkami.

Śpiewali więc, klaskali w rytm
Nie tylko historia zajmowała Jacka Kaczmarskiego jako artystę. Przede wszystkim jest on znany jako "bard Solidarności", pieśni którego śpiewano np. podczas mszy świętych za Ojczyznę ("Modlitwa o wschodzie słońca"). Wszystkie trzy "Obławy" czy "Mury" zagrzewały do buntu (choć ten ostatni utwór jest raczej przestrogą przed rewolucją niż zachętą do niej), do walki z nieludzkim reżimem komunistycznym. Jest on żywym przykładem tego, że aby być Polakiem, nie trzeba koniecznie mieć czystą krew słowiańską do siedmiu pokoleń wstecz, jak to by chciały widzieć różnorakie Henryki Pająki (dobrze, przesadziłem. Ów były nauczyciel lubelskiego "Staszica" wymaga tylko trzech pokoleń). Jacek Kaczmarski był bowiem z pochodzenia Żydem (Najmłodsze rodu mojego gałązki zginęły za murami w getcie i w Powstaniu ? "Drzewo genealogiczne"). Jednak cała jego twórczość przepełniona jest polskością.
(?)

___________
1 W dniu śmierci Jacek Kaczmarski ochrzcił się jednak (red.).

Stefan Sękowski
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 5609 razy
Więcej w tej kategorii: « Dzicy Polityk niejednoznaczny »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.