czwartek, 30 wrzesień 2010 08:09

Raport z opuszczonego miasta - Europejski Szczyt Gospodarczy

Napisane przez

Idąc ulicami centrum Warszawy w środę, 29 kwietnia, można było zadać sobie pytanie: czy to jakaś epidemia? Puste ulice, jedyne pojazdy to autobusy i tramwaje - w zasadzie bez pasażerów. Poza tym ruch prawie nie istnieje. Słowem miasto zamarło. O tej porze tygodnia i dnia nie jest to typowe. Można byłoby w zasadzie cieszyć się z takiego komfortu, gdyby nie jeden drobny minus. To wszystko wygląda jak pustynia. Ta zaś, na siebie nie zarabia. Powodem tego stanu rzeczy są trzy proste słowa: Europejski Szczyt Gospodarczy.

Wspomniana środa była ważnym punktem. Szczyt, zwany wcześniej Europejskim Forum Ekonomicznym, trwał w dniach 28-30 kwietnia. We wtorek miasto żyło jeszcze dość normalnie, choć na ulicach było już widać dużo więcej policjantów, których liczba sięgnęła w końcu ok. 18 tys. Przyjechali w dużej części spoza stolicy ? w ten sposób uszczuplając możliwości prewencji w swoich rodowitych miejscach. Przy lotnisku pojawili się antyterroryści, a w sklepach, szczególnie tych dużych, zaczęto zabijać okna deskami. Przybywali delegaci na szczyt. I właśnie wtedy w powietrzu wisiało to coś. Ludzie lekko podirytowani i niepewni. Pamiętali bowiem zdarzenia z Seattle czy Pragi. Rozumieli, z czym przyjazd anty- czy też, po nowemu, alterglobalistów mógł być związany; czego się można było spodziewać. Ich manifestacja zapowiadana była na czwartek i podążać miała ścisłym centrum (precyzyjniej: tą częścią, której na omawianą okoliczność nie wyłączono z użycia). Do tego trzeba dołożyć zapowiadające się problemy z ograniczeniami w ruchu. Z drugiej strony, zadawano sobie podstawowe pytanie: jak sensownie przetrwać cały ten czas? Tym razem nie będą to przecież telewizyjne migawki z odległego miejsca. Rzecz wydarzy się, niestety, na własnym podwórku. Trudno dziwić się takim obawom. Im bliżej wszak szczytu, tym bardziej centrum wyglądało jak krajobraz przed bitwą.
Tutaj zakończmy budowanie atmosfery grozy i zbliżającego się złowieszczego punktu kulminacyjnego. Z przekazów medialnych wiadomo już dokładnie, że kataklizmu (na szczęście) nie było. Nawet anty/alter-globaliści nie okazali się tak wielkim problemem, jak przewidywano. Pokuśmy się natomiast o kilka spostrzeżeń, cisnących się na usta. Rozważmy za i przeciw, podyskutujmy o kosztach, charakterze i przebiegu imprezy.
Zacznijmy od dwóch aspektów: pytania o koszty i, najzwyczajniej w świecie, odpowiedzi po co to wszystko. Jak wiadomo, promocja, w tym miasta i kraju, jest wtedy skuteczna, kiedy poniesione nakłady są minimalne, lub co najmniej rozsądne, w stosunku do spodziewanych korzyści. Ponieważ naszym celem jest obiektywizm, zgodzić się wypada ze stwierdzeniem, że na owe korzyści ? jeśli się ujawnią ? należy poczekać i to może okazać się kwestią tygodni albo i miesięcy. Cierpliwości zatem. Jednak w jakim stopniu o atrakcyjności danego miejsca dla potencjalnych biznesmenów stanowią zabiegi PR-owskie (czy też inaczej propagandowe), a w jakim rzeczywisty poziom infrastruktury, wysokość obciążeń podatkowych, przystawalność rynku pracy itd.? Według firmy Cushman & Wakefield, Warszawa znajduje się na 22. miejscu ? spośród 30 sklasyfikowanych w Europie miast, według atrakcyjności dla inwestorów. W porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat to i tak poprawa. Kwestią otwartą jest natomiast, jak wymiernie omawiany szczyt może wpłynąć na dalszą poprawę. I czy nie byłoby lepiej rozbudować, na przykład, którąś z dróg czy wyremontować starzejącą się nawierzchnię.
Co do kosztów, to czy ? delikatnie mówiąc ? nie były zbyt wysokie? Finansowo zestawienie kształtuje się różnie. Z pewnością jest to efektem zaliczania poszczególnych liczb w różne kategorie. Najmniejsze jednak całkowite wielkości to kwota 18 mln złotych pochodząca z kasy miasta, co podał Prezydent Lech Kaczyński (informacja za Życiem Warszawy ? 30 kwietnia). Dotyczy to tylko środków na ochronę. Na przykład: jedynie zabezpieczenie manifestacji antyglobalistów to 5 mln zł. W Rzeczpospolitej (30 kwietnia) znajdujemy koszty całości przygotowań do szczytu ? pochodzące z rezerwy budżetu państwa, budżetu miasta i Komendy Głównej ? w kwocie 28 mln zł. Zostały tu również zaliczone ewentualne straty (w wysokości 10 mln zł), które, jak wiadomo, nie zaistniały. Pełny raport ukaże się w terminie późniejszym.
Kalkulacja strat musi być szersza. Kolejną rubryczkę stanowić powinny straty wynikłe z niemożliwości zwykłej pracy. Mowa tu o niedostępnych wówczas sklepach i sieciach przeróżnych usług. W tym dniu konserwatysta nie byłby szczęśliwy; pieniądze nie krążyły po graczach rynku, nie mówiąc już o tym, żeby krążyły szybko. Konsumenci po prostu wyjechali lub zaszyli się w domach. Ile kosztował nas zastój, o którym mowa we wstępie? Idąc dalej, logiczne byłoby pytanie o ile, na przykład, zmniejszyć składkę ZUS za kwiecień. Jednakże w naszej rzeczywistości pozostać to musi kwestią retoryczną. Koszty niewymierne, takie jak konieczność ewakuacji, musimy tu już pominąć ? nie są bowiem możliwe do precyzyjnego oszacowania. Z tego punktu widzenia, na szczęście, tak zwany długi weekend przypadł w tym roku na okres sobota-poniedziałek!
Jak można się było spodziewać, na szczycie nie wymyślono nic, co do tej pory nie byłoby wiadome (autor oczywiście opiera się na informacjach medialnych, lecz braku możliwości przyglądanie się dyskusjom z bliska nie należałoby chyba specjalnie żałować). Zresztą takie wrażenie można odnieść po ilości miejsca w prasie przeznaczonego relacjom poszczególnych zagadnień szczytu. Centralną uwagę pochłaniało wydarzenie, które wtedy jeszcze było w sferze bliskiej przyszłości: przyjęcie nowych krajów do Unii Europejskiej.
Przełomu nie było natomiast w sferze kluczowej zjazdu: ocenie sytuacji ekonomicznej Europy i sugestii zmian na przyszłość. Oczywiście, podkreślono, że droga wiedzie poprzez obniżkę kosztów działalności i podatków. Zauważono, że wstąpienie nowych państw to szansa, ze względu na wciąż jeszcze niższe obciążenia w nowych krajach UE, jak i dużą determinację ich mieszkańców. Dobrą ilustracją tej tezy jest przedstawiany przykład Słowacji. Po wprowadzeniu niskiego podatku liniowego osiągnięto tam nadwyżkę budżetową. W reakcji pojawiły się jednak odezwy ze strony krajów starej Unii ? zauważone na szczycie ? o "nieuczciwej polityce podatkowej". Niestety, jak widać, systemy rozdmuchanego bezpieczeństwa socjalnego kosztują. W tym świetle zdecydowanie pesymistycznie brzmi prawdziwa uwaga ze szczytu, że Europa nie tylko nie rozwija się konkurencyjnie ? wbrew strategii lizbońskiej ? ale nawet nie jest świadoma, co jej dolega. Ale czy do tego potrzebne były trzydniowe obrady, skoro opinie takie można wyczytać z większości sensownych gazet?

(?)
Marek Janik
Wyświetlony 6812 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.