czwartek, 30 wrzesień 2010 08:11

Senator w Europie Senatorskim okiem

Napisane przez

Życie polityczne końca kwietnia było zdominowane imprezami masowymi. Gościliśmy Szczyt Gospodarczy, alterglobalistów i czciliśmy na wszelkie sposoby nasze wstąpienie do Unii. Szczyt nie przyniósł żadnych istotnych rezultatów, alterglobaliści demonstrowali pokojowo, a podatnicy za namową kompetentnych i profesjonalnych służb porządkowych zapłacą około 40 milionów złotych. Nic dziwnego, że o Senacie, którego rola konstytucyjna nie jest jasna, nie było słychać. Nawet Longin mówił niewiele.

Sytuację uratował dopiero senator Henryk Stokłosa, który oznajmił "wszem i wobec", że Senator Rzeczypospolitej, szczególnie gdy weszła już do Europy, to nie byle kto i pismaki powinny się z takim posesjonatem (16 tys. hektarów) liczyć. W sytuacji, gdy bezprawnie najeżdża się jego włości, gotów jest rozszerzyć swą władzę ustawodawczą na wykonawczą i sądowniczą. Wielokrotnie podkreślana przez senatora europejskość zamanifestowała się tym, że nawet jeśli kazał ekipie telewizyjnej rozbierać się do naga, to jednak nie kazał ich wychłostać. Prawda jest jednak taka, że zachowanie pana senatora kojarzy mi się bardziej z XVII-XVIII-wieczną Polską, a współczesnych wzorców należy raczej szukać w oligarchicznych systemach latynoamerykańskich, niż w naszej poczciwej Europie.
Cała historia jest jednak mało zabawna, ponieważ świadczy o tym, jak słabe i powierzchowne są mechanizmy demokracji w tzw. Polsce B. Na początek zauważmy, że senator Stokłosa jest senatorem "niezależnym", a więc funkcjonującym poza formalnym układem partyjnym, a ponadto jako senator jest wybierany w wyborach większościowych i to po raz piąty. Fakt, że wybory te odbywają się w systemie wielo-, a nie jednomandatowym, nie ma tutaj żadnego znaczenia. Ponieważ incydent "sobiepaństwa" ze strony senatora Stokłosy jest już trzecim z rzędu, o którym mi coś wiadomo, to nasuwa się refleksja, że system wyborów większościowych w okręgach jednomandatowych, który zresztą generalnie popieram, nie stanowi panaceum na uzdrowienie skorumpowanej polityki1.
Fatalny jest też obraz władz lokalnych, od wojewody zaczynając, na inspektorze weterynaryjnym i policji kończąc, które to władze w oparciu o potęgę finansową pana Stokłosy zbudowały w środku Polski republikę bananową i zupełnie dobrze im się to udało.
Jak uzdrowić patologie polityczne? Myślę, że przede wszystkim poprzez ograniczenie wpływu pieniądza na politykę. W końcu podstawowym założeniem demokracji jest równość i wola obywateli. Założenie pozostało. Równocześnie polityka wykorzystała i nauczyła się, jak za pomocą pieniędzy można kształtować wolę obywateli i zdobywać ich głosy. Stąd uzależnienie polityków od tych, którzy pieniądze mają.

(?)
Zbigniew Romaszewski
Wyświetlony 6852 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.