czwartek, 30 wrzesień 2010 11:38

Ryga - podróż w czasie

Napisała

W pierwszej chwili niełatwo poczuć coś więcej poza wilgotnym wiatrem i lepką, dżdżystą mgłą. Choć zima prawie nigdy nie spełnia tu swych mroźnych gróźb, przybysz musi pokonać przenikliwy chłód, jaki niesie słony oddech Bałtyku. Tylko raz jeden Zatoka Ryska zastygła lodowym traktem, umożliwiając szwedzkim kupcom konną sannę w kierunku Gotlandii. Latem słońce nie pozwala na sen, pokonując linię horyzontu tylko na krótkie noce.

 Kościelne wieże celują iglicami w groźnie ciężkie niebo, niemal zawsze zasnute ołowianą czapą chmur, próbując przebić się ku górze ? widomy znak rozpoznawczy pierwszych zamorskich osadników popychanych misją krzewienia Słowa Bożego. Aura nigdy nie była sprzymierzeńcem podróżników, którzy od 800 lat uporczywie wędrują ku peryferiom Europy przecierając szlak w poszukiwaniu swojego północnego przylądka nadziei. A jednak mieszkańcy Rygi, nazywanej Bałtyckim Paryżem, znaleźli sposób na nieprzychylny klimat. W licznych, zacisznie skrytych kawiarenkach można odnaleźć ciepło i przytulność. Przy filiżance kawy, okraszonej lampką słynnego balsamu ryskiego, czarnego i gęstego jak smoła, miasto snuje swą opowieść. Rozgrzewający trunek ma tylu zwolenników, co i przeciwników, ale moc mikstury 45 ziół pozwala podobno przetrwać co najmniej 45 schorzeń.

*

Vecrîga przycupnięta na prawym brzegu Dźwiny, tuż u jej ujścia, zamknięta zieloną obręczą bulwarów, siostrzaną wiedeńskiemu RingStrasse, przechowuje sekrety Wieków Średnich. Skupione wówczas na 28 hektarach dzisiejsze Stare Miasto stanowiło bastion Fratres Militiae Christi ? Zakonu Kawalerów Mieczowych. Zanim jednak powstała, wybrzeże zamieszkiwały plemiona Liwów, rybaków mówiących dziwnym językiem, zrozumiałym jedynie dla pobliskich Estów i Finów. Żyły tu też szczepy bałtyckich Kurszów i Latgałów, których śpiewna mowa przywodzi na myśl pokrewieństwo z sanskrytem Ariów. Cywilizacja docierała wprost z Zachodu. Pierwszy kaganek chrześcijaństwa zaświtał wraz z biskupem Meinhardem, gdy ten, podbiwszy serca mieszkańców wybrzeża, wymurował u ujścia Dźwiny gród Uexküll. Od tej chwili upłynęły epoki. Zbyt długo, by nawet Łotysze, dla których maleńka, niezamieszkana wyspa Ikskile jest symbolem chrześcijaństwa, mogli odgadnąć to, co oznacza dosłownie: "pierwsza wieś".
Stara Ryga kryje w swych zakamarkach ścieżki od stuleci wydeptywane stopami zakonników, rycerzy, mnichów i kupców. Szczęśliwie ich zamierzchłą obecność można odnaleźć pod sowieckim polorem, zamieniając zwykły spacer w magiczną podróż w czasie. Ulica Brîvîbas, do niedawna Lenina, powiedzie wędrowca w okolice nieodległej Baszty Prochowej. Idąc jej szlakiem, będzie mógł, niczym w kronice, wczytywać się w znaki zostawione przez ten jedyny niegdyś dukt, nazywany Piaszczystym (Smilsu). Ubita pośród bagien droga upewniała kroki każdego, kto zechciał złożyć wizytę w liwskim grodzie połączonym tym traktem z osadą. Aż do 1200 r. ten skromny szlak przecierali jedynie miejscowi mieszkańcy wybrzeża oraz zagraniczni kupcy. Przybywali płynąc Dnieprem z greckiego południa oraz Wołgą ze wschodu. W tym punkcie kończyli długą i pełną niebezpieczeństw przeprawę Rubonem, jak nazywały Dźwinę mapy starożytnego świata.
Rzeka, oplatająca komunikacyjną siecią wielkie połacie tej części Europy, rozlewa szeroko swe wody u ujścia, tworząc dogodne warunki do osiedlenia. Umiał wykorzystać tę sytuację niemiecki biskup Albrecht von Büxhövden, legendarny założyciel miasta. W rzeczywistości zorganizował zbrojną rycerską krucjatę, której przyczółek stanowiła rezydencja biskupia, przeniesiona w 1201 r. z Ikškile w okolice dzisiejszego Alberta Laukums ? Placu Alberta. Tak rozpoczęto budowę portu i miasta. Jeśli wierzyć legendzie, budowa nigdy nie powinna się zakończyć, co 100 lat bowiem z głębi Dźwiny wynurza się diabeł pytając, czy Ryga została już ukończona? Odpowiedź twierdząca pogrążyć ją ma w rzecznej toni... Jak dotąd musiał się już pojawić 8 razy, w 2001 r. Ryga obchodziła swój jubileusz.

*
Bliskość morza potwierdza tu każdy oddech powietrzem nasyconym solą i wilgocią, jazgot mew i fala kuracjuszy przepływających przez miasto ku wypoczynkowej Jűrmali, tej Riwierze Póůnocy. Ponad wszystko jest Ryga portem Hanzy. Surowa i dostojna, nieco przytłacza atmosferą niemieckiego mieszczaństwa. W niewielkiej przestrzeni oblepionej ciasno murami obronnymi wyrastają monumentalne budowle architektury znajomo majaczącej we wspomnieniach z Gdańska czy Lubeki. Niezdobyte fortyfikacje, niegdyś broniące dostępu do Zamku Kawalerów Mieczowych, dziś przetrwały zaledwie w szczerbatych fragmentach. Z 28 dawnych wież podziwiać można jedynie oryginalną Basztę Prochową, ogromną budowlę z czerwonej cegły o ścianach blisko trzymetrowej grubości. Przejście wykutą w ciągu kamieniczek Szwedzką Bramą kieruje myśli ku postaci zajmującej mieszkanie bezpośrednio nad bramą. Czerwona róża widniejąca rankiem w okiennicy katowskiego okna obwieszczała miastu dzień publicznej egzekucji...
Niczym w szkatułce, każdy krok wiedzie ku nowym opowieściom i historiom zaklętym w rysunku frontonów, na których kolejne epoki przepychają się między sobą. Wąziutkie wstążki ulic plączą się krętym szlakiem między wysokimi kamienicami, by co rusz nabierać pewności i szerokim brukowanym traktem prowadzić ku licznym kościelnym bramom. Respektu i uczucia własnej kruchości doświadczy ten, kto spojrzy na górującą nad miastem Katedrę Domską ? Doma baznîca, niemal tak starą jak sama Ryga. Wciąż potężna, choć przez stulecia jej przysadzista bryła zapadła się w ziemię, tak, że prowadzą w dół ku niej specjalnie dobudowane kilkunastostopniowe schody. Na początku katedra była istną drabiną jakubową, otwierającą swe podwoje tylko dla tego, kto pokonał schody pnące się ku górze.
(?)
Agata Ładykowska
Wyświetlony 3764 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.