czwartek, 11 listopad 2010 17:05

Z Unią za pan brat?

Napisane przez

Zewsząd słyszę i czytam, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem dla polskiej gospodarki jest przyjęcie nas do UE. Ciągle mam jednak wrażenie, że Polska na tym straci.

Uszczelnienie granic na wschodzie zlikwiduje dość pomyślną dotąd i dla niektórych jedyną koniunkturę z krajami takimi jak Białoruś, Ukraina i Rosja. Nasze produkty będą musiały przejść przez niezłe sitko, by móc zostać wysłane i sprzedane na tych rynkach. Zresztą zamknięcie wschodniej granicy już nastąpiło, gdy tylko zdecydowano o akcesji Polski do Unii Europejskiej.
W tym miejscu należałoby wspomnieć o braku przygotowania większości polskich firm i zakładów i dostosowania się do tzw. norm unijnych. A jeśli te normy są potrzebne, to skąd firmy mają brać pieniądze na szkolenia personelu i zarządu w celu dostosowania przepisów i działania do standardów unijnych? Zastanawiam się jak ma się przekwalifikować firma, która dotychczas żyła z handlu z krajami wschodnimi.
Kto obliczył, że na tym się więcej zyska?
Po co ktoś wywrócił wszystko do góry nogami? Moim zdaniem po to, ażeby pozbyć się konkurencji w postaci polskich firm. Gdy będziemy już w Unii, nasze produkty staną się mało konkurencyjne w porównaniu z zachodnimi. I o to właśnie chodzi.
Kto na tym zyska lub już zyskał?
Coraz mocniej odnoszę wrażenie kolejnego "niepisanego" rozbioru Polski, tyle że nie odbiera się nam ziemi (choć słyszy się, jak po cichu sprzedawana jest polska ziemia inwestorom zachodnim, zanim wejdą w życie unijne przepisy dotyczące nieruchomości).
Kto na tym zarabia? Czy nie poszczególni, skorumpowani urzędnicy?
Nasze produkty po wejściu do UE staną się droższe, za to ich jakość będzie odbiegała od unijnych. Zanim dostosują się do obowiązujących norm, stracimy rynki, z których czerpaliśmy wcale nie małe korzyści. A jeśli korzyści były niewielkie, to dlaczego mamy oddawać znany nam rynek tym, których produkty będą bardziej konkurencyjne od naszych.
Krach gospodarczy jest tak blisko, że myślę z przerażeniem, co będzie dalej. W ciągu ostatnich 20 lat, nie było tak źle, jak teraz. Nie chciałabym porównywać czasów, w jakich żyjemy, do tych sprzed lat. Odzyskaliśmy wolność, a półki sklepowe stały się bardzo zasobne w nieznane wcześniej lub trudno dostępne towary. Ale co innego widzieć towary w sklepach, a co innego móc je kupić, bez narażania na deficyt domowego budżetu. Bo czyż nie jest paranoją, że najniższe ustawowo wynagrodzenie pracownika wynosi niemal tyle, co wysokość podstawowej emerytury?
Był niedostatek niemalże wszystkiego w sklepach, ale nie było takiego braku wiary w przyszłość i pracy bez perspektyw (nawet dla tych, którzy ją mają), a także lęku, co by się stało, gdyby się ją straciło.

(?)
Anna Wrocławska

Wyświetlony 5036 razy

Najnowsze od Anna Wrocławska

Więcej w tej kategorii: « Telekomuna.pl Ideologia podlotka »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.