piątek, 12 listopad 2010 11:14

Pochwała nierówności

Napisał

Wszystko opiera się na fałszu, a fałsz ten rozlewa się na coraz większe obszary. Nieliczni próbują zastanawiać się nad podstawowym dogmatem, w który wprawdzie nikt nie wierzy, ale którego kwestionować głośno nie wolno, bo to nieładnie. Ten fałszywy dogmat brzmi: ludzie są równi.

Kończą się żniwa i przestępczy interes już ruszył od nowa. Nawet jeśli ludzie są równi w oczach Boga, to tu na ziemi nie są równi i to pod żadnym względem. Nawet równość wobec prawa jest fikcją, nie tylko dlatego, że bogatych stać na lepszych adwokatów albo przekupienie policjantów, prokuratorów czy sędziów, ale ze znacznie głębszych powodów. Na przykład kulturowych, bo sędziowie są skłonni łagodniej traktować przestępców-inteligentów, z którymi czują kulturową więź, niż przestępców ze środowisk gorzej wykształconych, którzy są sędziom kulturowo obcy. Albo dlatego, że ludziom inteligentniejszym łatwiej przychodzi korzystać z praw lub wykręcać się od odpowiedzialności. Czy choćby z tego powodu, że ludzie ładni dostają mniejsze wyroki niż ludzie brzydcy, ludzie wysocy mniejsze od niskich, blondynki mniejsze od brunetek, chyba że sędzią jest kobieta, wtedy odwrotnie… etc. Te same handicapy mają kulturalni, bogaci, wykształceni, wysocy i ładni w urzędach, szkołach i wszędzie tam, gdzie coś zależy od innego człowieka.

Pierwsza dygresja o moim kocie
Jeśli mój kot i ja otrzymamy od kogoś po kanarku, obdarowani zostaniemy równo. Jednak pożytek, jaki z kanarka uczynimy, równy już nie będzie. Kot mój po prostu kanarka zeżre, bo nic innego zrobić z nim nie jest w stanie. Ja też mogę to zrobić i z całą pewnością zrobiłbym w pewnych okolicznościach, ale mogę też cieszyć się śpiewem ptaszka, mogę hodując go zaspokajać instynkty opiekuńcze ? które dzielę z kotem, ale on ich za pomocą kanarka zaspokoić nie potrafi ? mogę też, na przykład, kanarka sprzedać i w celu stymulacji psychicznej za pozyskane środki kupić sobie zbiór wierszy albo pół litra. Mogę uczynić jeszcze całe mnóstwo różnych rzeczy. Jako kanarkobiorcy bylibyśmy zatem z moim kotem równi jedynie pozornie, bo różny byśmy z prezentu uczynili pożytek i różną tym samym miałby on dla nas wartość.
Koniec pierwszej dygresji o moim kocie

Wszyscy ? pełnoprawni obywatele ? mamy równo po jednym głosie, ale robimy z nim zupełnie różne rzeczy. Pomijając tych, co rezygnują z wykorzystania głosu, jedni są jak kot i potrafią z głosem uczynić tylko jedno, to znaczy oddać go na tego, którego aktualnie wielbią, albo tego, kto im zapłacił. Inni są w stanie wykorzystać głos, świadomie wybierając. Tyle że nie ma to większego znaczenia.

Równość w polityce

Ponieważ większość stanowią ci, których możliwości dysponowania głosem są ograniczone ? bo nie są w stanie racjonalnie wybierać, ale ulegają głównie emocjom albo pokusom ? polityczne wybory od dawna są już konkursem manipulacji emocjami.
W ten sposób w imię ochrony fikcji równości politycznej umacnia się fikcja znacznie groźniejsza, bo polegająca na mistyfikacji głównej zasady, na której opiera się system polityczny. Nie o to tylko chodzi, że poseł wybrany dlatego, że najsprawniej okłamał durniów nie potrafiących odróżnić pustych deklaracji i nierealnych obietnic od rzetelnego programu, głosi ? a może nawet sam w to wierzy ? że został wybrany reprezentantem ludu. On jest reprezentantem ludu, ale wybranym nie dla swoich zalet czy walorów programu, ale z powodu większej biegłości w sztuce politycznej iluzji.
Mistyfikacja jest jeszcze głębsza. Skoro wybory są konkursem manipulacji, zwycięża w nich ten, który ma więcej środków, ten, który ma lepszy dostęp do telewizji, więcej pieniędzy na propagandę, więcej na kupienie doradców publicznego wizerunki i sprzedajnych dziennikarzy. Pieniądze można czasem zastąpić determinacją, fanatyzmem, talentem, ale w dłuższej perspektywie rzecz sprowadza się do nich.
Rzeczywista walka polityczna nie rozgrywa się wcale przy otwartej kurtynie, w trakcie wyborów, ale znacznie wcześniej i bynajmniej nie jawnie. Wszelkie prawne zabawy w reguły kampanii wyborczej, minutowe wyliczenia dostępu do radia i telewizji to zewnętrzny sztafaż, który podtrzymuje fikcję równości.

Dygresja o AWS-ie
Kiedy wiadomo było, że pierwsze rządy SLD skończą się przegranymi wyborami postkomunistów, powstał AWS. Już przed wyborami było pewne, że wygra. Kwestia sukcesji po SLD na kolejne cztery lata była zatem w praktyce rozstrzygnięta, zanim ktokolwiek cokolwiek wrzucił do urny. Pozostał problem umieszczenia w potencjalnie zwycięskim ugrupowaniu przedstawicieli poszczególnych grup nacisku. Obywatele głosując na "Solidarność" ? bo pod tą firmą wystąpił AWS ? mieli złudzenia, że wymieniają władzę. Wymienili, ale władza ta znacznie wcześniej została dla nich spreparowana. Przez te same grupy kapitału, które dziś animują politykę SLD. W nadchodzących wyborach będzie dokładnie tak samo.
Koniec dygresji o AWS-sie

Rzeczywiście, wadą demokracji jest to, co każdy o niej już wie, że menel ? jak pisze Janusz Korwin-Mikke ? ma tyle samo do powiedzenia, co człowiek odpowiedzialny i roztropny. Myli się jednak Korwin-Mikke, że to główna wada. Chodzi o to, że i menel, i on głosują na tych, którzy wcześniej, w czasie zakulisowych rozgrywek, wedle niejawnych kryteriów zostali wytypowani do tego, żeby na nich ktoś głosował. Że człowiek roztropny i odpowiedzialny, rozważający, na kogo oddać swój głos, w rzeczywistości wybiera między już wybranymi, podobnie jak menel. A właściwie nie wybiera, ale głosuje na tego, którego mu wskazali spece od manipulacji psychologicznej.

Druga dygresja o moim kocie
Dowiedzione zostało wyżej, że nie jesteśmy z moim kotem równi nawet wtedy, kiedy nas ktoś równo obdaruje kanarkiem. To, że różny z ptaszka potrafimy uczynić pożytek, nie jest jedynym źródłem nierówności. Tym jestem ponad tamto nierówny z moim kotem, że ja potrafię sobie wyobrazić to, co on czyni ze swoim kanarkiem, podczas kiedy on nie jest w stanie nawet postawić problemu, co ja mógłbym ze swoim kanarkiem uczynić. W najlepszym przypadku, zobaczywszy kanarka w mych dłoniach, będzie przekonany, że zamierzam go zeżreć, tak jak on zeżarłby.
Koniec drugiej dygresji o moim kocie

(?)
Wojciech Jankowski
Wyświetlony 3844 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.