czwartek, 28 styczeń 2010 22:33

?Monarchia narodowa? - z perspektywy XXI wieku

Napisał
Dla prawicy nazwisko Leszka Gembarzewskiego (1899-1944), ?polskiego Maurrasa?, to symbol bezkompromisowego monarchizmu lat II RP. Obszerny wybór jego artykułów i broszur, który jako istotny punkt odniesienia zaistniał we współczesnej polskiej myśli politycznej dzięki nieocenionej inicjatywie krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej, można zatem traktować ? patrząc z perspektywy kilku dziesięcioleci i radykalnie odmiennych warunków społeczno-politycznych ? jako historyczne świadectwo zarówno siły, jak i słabości rodzimego, intelektualnego rojalizmu. Co ciekawe, monarchizm międzywojenny wydaje się nie mieć wiele wspólnego z ideą rozwijaną po przełomie 1989 r. Odmienne źródła inspiracji, sposób argumentowania, wyznaczone cele. Współcześni monarchiści są znacznie większymi pesymistami niż Gembarzewski w odniesieniu do możliwości restauracji tradycyjnego ustroju. Cóż, inwolucja świata (post)chrześcijańskiego postępuje?

Wybór tekstów jest dziełem nierównym ? to nieuniknione. Gembarzewski z pewnością był erudytą, czego świadectwem są błyskotliwe artykuły poświęcone Ludwikowi XIV, Mikołajowi II, Metternichowi, Bismarckowi czy Bonapartemu. Z drugiej strony w swojej publicystyce, pozostając pod przemożnym wpływem Akcji Francuskiej, popełniał elementarne błędy i np. nie rozpoznawał, kto jest prawowitym królem jego ukochanej Francji. Był zafascynowany Akcją Francuską tak bardzo, że nie dostrzegał istnienia innych ruchów monarchistycznych (aby pozostać tylko w obszarze romańskim: karlistów i legitymistów francuskich czy wiernych władcom podbitych przez Sabaudię państw włoskich). Doprowadziło to do licznych paradoksów w jego twórczości, gdy jednocześnie wzywał do restauracji monarchii prawowitej (a równocześnie promował uzurpatorów orleańskich) i głosił pochwałę faszyzmu (czyli nacjonalitarnego wariantu socjalizmu, o którym niekiedy mówi się wprost, że to herezja marksizmu). O ile oczywiście nie można podejmować z gruntu anachronicznej krytyki opinii Gembarzewskiego, że rewolucja narodowosocjalistyczna powinna być ?dokończona? przez restaurację monarchii w Niemczech, gdyż byłoby absurdem czynić mu zarzut z tego, iż nie był jasnowidzem, wątpliwości musi budzić fakt, że umysł tak wybitny nie wiedział, że narodowy socjalizm to antychrześcijańskie rządy plemiennego motłochu, a nie konserwatywne odrodzenie narodowe, którego zamierzonym efektem okazałby się powrót Wilhelma II na tron pruski. Podobną utopią powrót innych dynastii niemieckich.

Zaskakująca, bo oparta na całkowicie fałszywych podstawach, była gloryfikacja dynastii sabaudzkiej w okresie po jej podboju apenińskich monarchii, jako rzekomo ?katolickiej? i ?mądrej?. Wyrazem mądrości wydaje się podporządkowanie tak stworzonego państwa Mussoliniemu. Faszyzm, szczególnie ten oryginalny, włoski, to drugi obok AF, obiekt uwielbienia naszego autora. A przejawem oddania Świętej Wierze Katolickiej miałoby być chyba zagarnięcie przez Wiktora Emanuela II Państwa Kościelnego i skutkujące ekskomuniką uczynienie z papieża więźnia Watykanu? Można by zapytać: jak zatem Gembarzewski postrzegał pozostałych królów i książąt włoskich, np. tak chwalonych przez siebie Burbonów parmeńskich? Szkoda, że to pytanie pozostanie bez odpowiedzi.

Jak na nawet ?ułomnego?, deklaratywnego legitymistę, osobliwie wygląda sprzeciw wobec ?imperializmu?. W ujęciu Gembarzewskiego ?imperializm? to ustrój monarchii jednoczących na przestrzeni wieków kilka narodów. I wprawdzie nigdzie nie napisał tego wprost, ale po lekturze tekstu o Metternichu mam wrażenie, że akceptował rozpad Austro-Węgier na niewielkie państwa narodowe, mając za ideał wizję ?jeden naród ? jedno państwo?. A przecież Habsburgowie byli nienagannie prawowitymi władcami monarchii naddunajskiej, którzy tylko raz popełnili (de facto śmiertelny) błąd, gdy przyłączyli się do rozbiorów Polski. Wbrew pozorom Gembarzewski nie był jednak konsekwentny, bo np. nie domagał się podziału królestw hiszpańskich czy odłączenia Bretanii od Francji. Ani nawet, co byłoby jeszcze bardziej oczywiste, Szkocji od Anglii. Również odnosząc się do uwarunkowań polskich, nie postrzegał mniejszości narodowych jako odrębnych narodów, lecz jako gałęzie narodu polskiego.

Myśl ?polskiego Maurrasa? okazała się uwikłana w sprzeczności wynikające z bezkrytycznego naśladowania Akcji Francuskiej (której w dodatku przypisywał faktyczne autorstwo idei faszystowskich!) i łączenia (rzutowania na całą, jakże zróżnicowaną, Europę) dwóch różnych, nierzadko sprzecznych z sobą zasad politycznych: legitymizmu i nacjonalizmu. Kiedy trzeba było wybierać między wartościami, Gembarzewski zasadą naczelną czynił nacjonalizm. Zrekonstruowane powyżej ideowe zamieszanie wydaje się wynikać ostatecznie z tego, że potępiając jakobiński nacjonalizm (czyli nacjonalitaryzm), nie widział czy też nie rozumiał, że tak wychwalany faszyzm to dwudziestowieczne wcielenie tego samego nacjonalitaryzmu.

Ten błąd znalazł również osobliwy wyraz w rozważaniach o ewentualnych kandydatach do Tronu Polski. Wśród potencjalnych monarchów Gembarzewski wskazywał na potomków korsykańskiego adwokata, argumentując, że wprawdzie nie mogą być z oczywistych powodów władcami Francji, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby książę Bonaparte został ukoronowany w Polsce ? gdzie jego nazwisko występuje już w hymnie państwowym. Gembarzewski chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, że ?Jego Cesarska Wysokość? na Zamku Królewskim w Warszawie automatycznie narzucałby Polakom rewolucyjną narrację historyczną, bo przecież tytuł Altesse Imperiale zaistniał jako swoiste zwieńczenie rewolucji francuskiej i nie znajduje innej legitymacji. Gdyby nie rewolucja we Francji, Gembarzewski zapewne nie miałby nawet powodu wiedzieć, że gdzieś nad Morzem Śródziemnym istnieje rodzina nazwiskiem Bonaparte? Na marginesie: co dziwne, tak wybitny znawca historii i polityki francuskiej wielokrotnie twierdził, że ostatnim potomkiem Ludwika XIV był Henryk V (zm. 1883), zupełnie, jakby nie zdawał sobie sprawy z istnienia linii średniej Burbonów, z której wywodzili się prawowici królowie karlistowscy, będący w latach aktywności politycznej Gembarzewskiego nie tylko legitymistycznymi władcami Hiszpanii, lecz także Francji! O czym w XXI wieku można przekonać się w ciągu minuty od włączenia Wikipedii.

Zafascynowany Akcją Francuską Gembarzewski nie szukał uzasadnienia religijnego dla instytucji monarchii. Odrodzenie tomistyczne, w którym np. współczesny polski legitymizm ma jedno ze swoich źródeł, w jego publicystyce było nieobecne. Owszem, doceniał rolę religii i Kościoła, promował ?światopogląd spirytualistyczny?, ale nie wydaje się, by sprawa katolicka stanowiła dla niego niezbędny fundament odbudowy monarchii. Czy zatem król był dla niego Pomazańcem Bożym, fenomenologicznym łącznikiem między Niebem a Ziemią, Wikariuszem, zważywszy, iż przyjmował, że na Tron Polski nie należy zapraszać przedstawicieli obalonych w wyniku rewolucji dynastii zachodnioeuropejskich, czy raczej król miał panować ?z woli Narodu?? Czy zwycięska rewolucja oznaczała zatarcie namaszczenia? Niestety, również w tym aspekcie uważny czytelnik natrafi na niedomówienia i sprzeczności.

Zupełnym anarchronizmem jest z kolei podnoszona w wyborze pism ?kwestia żydowska?. Gembarzewski ? niestety ? zamierzał rozwiązywać ją metodami lewicowymi, których konsekwentne wprowadzanie w życie oznaczałoby przeniesienie do Polski kryteriów zaczerpniętych z ustaw norymberskich. Albowiem, jeżeli na wszystkich Żydów w Polsce miałby być wywierany nacisk ekonomiczny i prawny, będący specyficzną zachętą do emigracji, a równocześnie wprowadzony zostałby ostry i ścisły podział między żydowską mniejszością a polską większością, oznaczałoby to konieczność tropienia Żydów ?do siódmego pokolenia? przez jakieś urzędy kontroli czystości narodowej. Należy podkreślić, że Gembarzewski odżegnywał się od przemocy i proponował stosowanie wyłącznie środków prawnych, ale dziś, w 2009 r., jego wypowiedzi na ten temat czyta się wyłącznie z zażenowaniem. Opuścić Polskę mieliby nie tylko Żydzi w jakiś sposób działający przeciwko naszej Ojczyźnie i lojalni wobec państw obcych, lecz wszyscy ?winni? niewłaściwego pochodzenia.

Co zatem aktualnego pozostało dla potomnych z myśli politycznej Gembarzewskiego? Obawiam się, że niewiele, przede wszystkim interesujące rozważania zawarte w szkicach biograficznych, choć z kolei niektóre fragmenty broszury ?Monarchia narodowa jako hasło XX-go wieku? wydają się opisywać aktualny ? w chwili pisania tej recenzji ? spór dzielący członków Unii Polityki Realnej. Pamięć o jego bezgranicznym poświęceniu sprawie restauracji monarchii w Polsce. Godna podziwu antyrepublikańska zaciekłość, która celnie uzasadniona jest chyba najcenniejszym, najtrwalszym dziedzictwem. I intrygujące pytanie: jeżeli Leszek Gembarzewski był ?polskim Maurrasem?, to czy Karol Maurras był ?francuskim Gembarzewskim??...

*****
Osobne uwagi należą się autorom opracowania tomu, pp. Włodzimierzowi Bernackiemu i Błażejowi Sajdukowi, którzy zdają się akceptować spojrzenie Gembarzewskiego na kwestie dynastyczne współczesnej mu Europy. Sądzę, że rolą aparatu krytycznego jest wskazanie tych aspektów tekstu, gdzie twórca mylił się lub czegoś nie uwzględnił, nie dostrzegł. Panowie Bernacki i Sajduk dość bezkrytycznie przyjmują orleanistyczne sympatie bohatera swojego opracowania, nie konfrontują ich z autentycznym stanowiskiem legitymistycznym ? do którego przecież Gembarzewski słowem, lecz nie czynem, przyznawał się! To z pewnością zaciemnia obraz różnic i powiązań ideowych między bratnimi monarchizmami krajów cywilizacji łacińskiej.

Autorzy opracowania nie uwzględniają także praw fundamentalnych Królestwa Francji, gdy w odniesieniu do prawowitych władców używają błędnego merytorycznie terminu ?pretendent do tronu?. Zdaje się, że nigdy dość powtarzania, że w utrwalonym porządku w ramach dynastii król staje się królem w tej samej sekundzie, w której jego poprzednik został powołany przed oblicze Boga. Tropieniem innych błędów nie chciałbym zanudzać czytelników.

Na pochwałę zasługuje natomiast Wprowadzenie: obszerny zarys biograficzny i ideowy, pozwalający poznać również historię rojalizmu w latach II RP. Bardzo potrzebne uzupełnienie dla tych, którzy wiedzę o krajowym monarchizmie czerpią przede wszystkim z dzieła p. prof. J. Majchrowskiego. Niestety, jest jeszcze wiele białych plam do wypełnienia.

Każdy monarchista i każdy politolog w Polsce powinien znać publicystykę Gembarzewskiego, mimo wszystkich wątpliwości, jakie ona wzbudza. To jest nasza historia. Uczmy się na błędach, szczególnie, gdy są to błędy wielkich ludzi. Może dzięki temu unikniemy pułapek w trakcie naszej ?drogi przez pustynię??

Leszek Gembarzewski, Monarchia narodowa. Wybór pism, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2009, ss. 400 + LXXV.

Wyświetlony 4596 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.