piątek, 12 listopad 2010 14:49

Czy leży z nami pilot?

Napisane przez

Było to w jednym z krajów, które nazywa się republikami bananowymi. Trudno powiedzieć dlaczego, skoro ich ustrój polityczny bardziej niż republikę przypomina krwisty befsztyk, natomiast ekonomia opiera się nie o uprawę bananów, lecz o pożyczki z zagranicznych banków. W dużej mierze także o pomoc humanitarną - dary rzeczowe przysyłane są dość regularnie, bo z okazji przejścia każdego kolejnego huraganu. A huragany są raz w roku, zawsze jakoś tak przed świętami.

 

Tak czy owak, było to w jednej z republik bananowych. Tyle że bardzo daleko od jej centrum ? kilka kroków w złą stronę i człowiek (nic o tym nie wiedząc) nielegalnie przekraczał granicę, naruszając terytorium sąsiedniej republiki. Mieszkańcy tej okolicy nie bardzo orientowali się, że są obywatelami jakiegoś państwa. To państwo zresztą nie miało im tego za złe, ponieważ samo nie orientowało się, że ma obywateli ma terenach, gdzie nie ma nic. Poza bezużytecznym lasem podzwrotnikowym wraz ze wszystkim, co taki las oferuje ? flora, fauna, płuca świata i temu podobne ekologiczne bzdury.
***
Indianin wisiał w hamaku zawieszonym na przyzbie i jak co dzień nic nie robił. A dookoła niego rosła sobie bujnie bieda. Właściwie lepiej byłoby napisać BIEDA ? taka była wielka.Chałupa, którą Indianin ulepił z gliny dawno temu, przechyliła się i nieuchronnie zmierzała ku upadkowi...? Ale przecie jeszcze stoi ? powiadał ? więc na razie nie ma co naprawiać.
Dookoła niego orbitowało stadko głodnych prosiaków. Były bardzo czujne ? gotowe rzucić się ze smakiem nawet na niedopałek papierosa albo papierek po cukierku. Stadko składało się w przeważającej części z łaciatej skóry i kości. A kości te sprawiały wrażenie jakby lada chwila miały się przebić na zewnątrz...
? No bo te świnie są strasznie leniwe i nic sobie nie umią znaleźć do żarcia ? objaśniał Indianin.
? To może byś im sypnął garść kukurydzy? ? zapytałem pewnego dnia.
? Świniom dawać jeść!? ? oburzył się i zdziwił jednocześnie. ? Wy, Biali to zupełnie pojęcia nie macie o zasadach gospodarki hodowlanej. Świnie nie są po to, żeby je człowiek karmił, tylko na odwrót ? zakończył dyskusję.Ton jego głosu przywodził na myśl brodatych mężów i boże przykazania.
***
Poza stadkiem świń Indianin miał także dwie kury, żonę i gromadę dzieci, które składały się głównie z ogromnych oczu oraz żył i ścięgien ? ani grama tłuszczu. W Europie takie dziecko zostałoby prawdopodobnie odebrane rodzicom i w trybie pilnym podłączone do kroplówki. Na szczęście w republikach bananowych nikt nie robi takich rzeczy. Sądząc po poziomie radosnego hałasu, jaki potrafiły wytworzyć, dzieciaki były, po pierwsze, szczęśliwe, a po wtóre, mimo biedy, czerpały mnóstwo energii ze słońca albo innych tajemniczych źródeł. Zęby miały zdrowe, cerę ogorzałą, włosy gęste, ubrania podarte, gęby umorusane i ZAWSZE roześmiane od ucha do ucha.

(...)
Wojciech Cejrowski
www.ccc.art.pl
Wyświetlony 7288 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.