czwartek, 28 styczeń 2010 22:36

Political correctness

Napisane przez
Poprawność polityczna jest współczesną, postmarksistowską formą kultu równości. Jej zwolennicy utrzymują (czasami wprost, czasami nie), że istnieją poprawne i niepoprawne rodzaje myślenia, mówienia, konwersowania i obcowania z innymi ludźmi, szczególnie, gdy w grę wchodzą kwestie rasy, płci i kultury. Równocześnie twierdzą, że w przeszłości patriarchalne, feudalne, kapitalistyczne instytucje panowania ustanowiły i utrzymywały rozmaite formy nierówności, które w naszych czasach należy ? mobilizując siły demokratyczne ? zlikwidować. ?Polityczna poprawność? zbiera niejako ?do kupy? rozmaite manifestacje egalitarystycznej manii, tworząc z nich jedną bryłę mentalno-emocjonalną, której najważniejsze składniki to, wspomniane wyżej, znane od dawna trio: rasa, płeć, kultura. Generalna formuła, powtarzana niczym zaklęcie (zaklinanie rzeczywistości!), brzmi: wszystkie rasy, płci i kultury są równe (równowartościowe), stąd istniejące pomiędzy nimi nierówności i ?dyskryminacje? są niesprawiedliwe i muszą zostać zniesione.


Fanatyzm i agresywność ? towarzyszące ekspansji ?poprawności politycznej? ? każą podejrzewać, że kryją się za nią totalitarne ciągoty. Ambicje europejskiej lewicy, żeby obok Europejskiej Konwencji Praw Człowieka postawić czerwono-zielony katalog praw podstawowych, trafnie skomentował George Melloan: Chęć pozbawienia niektórych ludzi swobody manifestowania swoich wartości, w celu ustanowienia porządku politycznego, opartego na ?wspólnych wartościach?, ma swoją nazwę. Ta nazwa brzmi ?totalitaryzm?.

W jak dużym stopniu ten (na razie utajony) totalitaryzm opanował umysły nie tylko (głównie lewicowych) elit kulturalnych, ale także elit stricte politycznych, można było zaobserwować przed kilku laty na przykładzie bojkotu, zorganizowanego przez rządy europejskie, którym objęto austriacką Partię Wolności.

Dennis O`Keeffe ? który szeroko przedstawił i drobiazgowo zanalizował zjawisko ?politycznej poprawności? ? napisał, że nie można wprawdzie powiedzieć, iż jest ona już totalitarna, ale można powiedzieć, że jest potencjalnie totalitarna. Problem nie w tym, czy ktoś żarliwie potępia tych Białych, którzy separują się od Czarnych, czy też sławi wyższość miłości lesbijskiej nad miłością pomiędzy kobietą i mężczyzną. Problem w tym, co stałoby się, gdyby grupom działającym w oparciu o ideologię ?poprawności politycznej? udało się takie idee zinstytucjonalizować na płaszczyźnie państwowo-politycznej. Jak wyglądałby świat, w którym takiej instytucjonalizacji uległyby wyobrażenia typu ?wszyscy Biali to złoczyńcy? lub ?wszyscy mężczyźni to gwałciciele?. Czyż nie ogarnia nas niejasne przeczucie, że wyglądałby podobnie do reżimów totalitarnych, które ? jak sądziliśmy ? na zawsze odeszły w przeszłość? Czyż bowiem zbudowanie ?nowego społeczeństwa? wedle zasad ?politycznej poprawności? nie wymagałoby użycia totalitarnego aparatu państwowego?

?Poprawność polityczna? może przyjąć wiele postaci i trudno ją jednoznacznie zdefiniować. Walczą o nią zwolennicy ?małżeństw? homoseksualnych, propagatorzy ?wielokulturowości?, nadzorcy pojęć i określeń, którzy samo używanie słów typu ?Murzyn? albo ?Cygan? kwalifikują do kategorii ciężkich przestępstw. Wspólnym mianownikiem wszystkich przejawów ?politycznej poprawności? jest wrogość do tradycyjnego zachodniego sposobu życia (dlatego nawet najbardziej zajadli wrogowie palenia papierosów są najczęściej wyrozumiali wobec zwyczaju żucia betelu czy zażywania opium, praktykowanego przez ludzi z niezachodnich kultur). Jak uważa O`Keeffe ideologowie i aktywiści ?poprawności politycznej? marzą o likwidacji zarówno naszego dziedzictwa chrześcijańskiego, jak też ? akurat tych intelektualnych i politycznych owoców oświecenia ? które są godne zachowania.

Hasła ?poprawności politycznej?, odnoszące się do rasy, płci i kultury, stały się dogmatami niepodlegającymi relatywizacji. W każdym przypadku identyfikuje się wroga (mężczyźni, Biali, zachodnia kultura) i uznaje, że jego negatywne cechy są nie do wykorzenienia ? na zawsze pozostaje ?zły?. Zakłada się, że ludzie w zależności od rasy, płci i kultury różnią się od siebie także pod względem kognitywnym, czyli sposobu postrzegania świata i zdolnościami poznawczymi, i to różnią się do tego stopnia, że ?biały? rozum jest całkowicie odmienny od ?czarnego?; że nie ma żadnej łączności pomiędzy męskim i kobiecym sposobem myślenia et cetera. Tego typu ?myślenie nienawiści? nie zostawia miejsca na poczucie uniwersalnej ogólnoludzkiej wspólnoty, eliminuje koncepcję człowieczeństwa czy to w wersji chrześcijańskiej, czy oświeceniowej. Odrzucona zostaje wielka prawda, że wszyscy ludzie ? cokolwiek by ich dzieliło ? mają udział w jedynych w swoim rodzaju zdolnościach naszego gatunku, jak również we właściwych mu ograniczeniach i przypadłościach. Nie toleruje się poglądu, że my wszyscy reprezentujemy taki sam model bycia w świecie.

Nawet ci nieliczni członkowie elit politycznych i intelektualnych, którzy starają się przeciwstawić pladze ?politycznej poprawności?, podporządkowali się feministycznemu okaleczaniu języka i mówią o ?obywatelkach i obywatelach?, ?wyborczyniach i wyborcach?, ?słuchaczkach i słuchaczach?, dokonując zatem rozróżnienia płci przy pojęciach gatunkowych, w przypadku których język niemiecki zawsze z góry przesądzał o tożsamości rodzaju gramatycznego i biologicznego.

?Poprawność polityczna? idealnie współgra z państwem socjalnym. Nie bez przyczyny rzeczników ?politycznej poprawności? i biurokrację państwa socjalnego łączy, na przykład, wrogość wobec heteroseksualnych i przypieczętowanych małżeństwem związków. Niestety, także Kościoły chrześcijańskie, żeglujące z wiatrami wiejącymi w państwie socjalnym, włączają się do ?poprawnościowego? tańca świętego Wita.

Mimo że jeden z filarów ?poprawności politycznej?, tak zwany multikulturalizm (czyli doktryna, zgodnie z którą żadna kultura nie może mieć większego znaczenia i większej wartości niż jakakolwiek inna kultura), siłą rzeczy ciąży ku aksjologicznemu relatywizmowi, który jest najpopularniejszą formą nowoczesnego nihilizmu ? wielu inteligentów chrześcijańskich, związanych z Kościołami, bezmyślnie uczestniczy w tej makabrycznej grze, całkowicie sprzecznej z fundamentalnymi zasadami chrześcijaństwa. W Irlandii doszło do tego, że Kościół katolicki w wytycznych do nauki religii w szkołach podstawowych zalecił, aby podczas lekcji unikać słów ?mama? i ?tata?. Zamiast nich nauczyciele mają używać pojęć typu ?dorośli, którzy żyją w domu? albo ?osoby, które się o was troszczą?. Całe to semantyczne kuglarstwo uprawia się ze względu na rosnącą liczbę rodzin, w których jest tylko jeden rodzic. U jego podstaw leży zreinterpretowane pojęcie ?dyskryminacji? ? pojęcie całkowicie absurdalne w zwyczajnym świecie, ale sensowne na gruncie ?politycznej poprawności?. Jeśli, na przykład, ktoś uważa, że samotne wychowywanie dzieci jest zjawiskiem niekorzystnym dla procesu wychowania, ten winny jest ?dyskryminacji? samotnych matek i ich dzieci. Absurdalność takiego użycia pojęcia ?dyskryminacja? widać natychmiast, kiedy wyobrazimy sobie jego logiczne konsekwencje: zakupy zrobione u jednego sklepikarza byłyby ?dyskryminacją? innych sklepikarzy, przyjaźń lub małżeństwo z jedną kobietą ? ?dyskryminacją? wszystkich innych kobiet et cetera, et cetera. Christa Meves ma całkowitą rację, kiedy dominację ?politycznej poprawności?, z jej bojowym pojęciem ?dyskryminacji?, nazywa ?cenzurą obłudników?: Z łona solidarności z pokrzywdzonymi wypełzła żmija butnej nietolerancji (w stosunku do wszystkich niepokrzywdzonych).

(?)
Wyświetlony 5947 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.