czwartek, 28 styczeń 2010 22:56

"Zdrajca, zdrajca, po trzykroć zdrajca"

Napisane przez
Drugiego grudnia przypada 397. rocznica urodzin księcia Janusza Radziwiłła. W nocy z 30 na 31 grudnia minie 354. rocznica jego śmierci. 43 lata, między grudniami 1612 a 1655 r., trwało życie wojewody wileńskiego i hetmana wielkiego litewskiego. W grudniu 2009 r., gdy Polska w wyniku wejścia w życie traktatu lizbońskiego traci niepodległość, warto napisać kilka słów o tym dumnym magnacie, którego imię za sprawą Potopu Henryka Sienkiewicza, stało się w powszechnej świadomości synonimem zdrajcy, tak dla przypomnienia, że nikt nie rodzi się sprzedawczykiem, a do wystąpienia przeciwko Polsce prowadzą podejmowane własne decyzje.


Janusz Radziwiłł był przedstawicielem najbardziej wpływowego i zamożnego rodu w Wielkim Księstwie Litewskim w pierwszej połowie XVII w. On sam, jego ojciec i dziadek pełnili urzędy wojewodów wileńskich i hetmanów wielkich litewskich. Za panowania Władysława IV książę cieszył się poparciem dworu, otrzymał pierwsze urzędy, a nawet wpływowi króla zawdzięczał możliwość małżeństwa z Katarzyną Potocką. Król, dążąc do wojny ze Szwecją, a następnie Turcją, pragnął zjednać sobie tego możnego człowieka. Wszystko zmieniło się wraz ze śmiercią Władysława IV. Książę, wyznawca i protektor kalwinizmu, mimo że opowiedział się za obraniem Jana Kazimierza na tron polski, stał się dla zagorzałego katolika, jakim był nowo wybrany król, przeciwnikiem.

Książę Janusz uosabiał negatywne cechy magnatów. Prowadził prywatne spory z największymi dostojnikami państwa, m.in. z Sapiehami, wykazywał lekceważący stosunek do państwa, ufny swym wpływom, nie wahał się poróżnić z przychylnym mu Władysławem IV, czasem lekceważył wolę monarchy, a za panowania Jana Kazimierza poczynał sobie na Litwie jak udzielny władca. Nie ukrywał niechęci do Korony, według księcia, Polacy niesprawiedliwie traktowali Wielkie Księstwo Litewskie. W 1652 r. w wyniku jego intrygi po raz pierwszy przez liberum veto został zerwany Sejm. Czyn ten podyktowany był chęcią rewanżu na Janie Kazimierzu za urazy, jakich doznawał od króla. Warto jednak zauważyć, że niedługo później Sejm został ponownie zerwany, tym razem przez posła związanego z dworem, ponieważ król chciał odwlec przyznanie buławy wielkiej litewskiej i koronnej. Ta pierwsza, zgodnie z obyczajem i zasługami wojskowymi, należała się Radziwiłłowi. Szczególnie jaskrawy przypadek warcholstwa przydarzył się księciu w 1655 r., podczas narady wojennej, kiedy to rzucił się z szablą i zranił hetmana polnego litewskiego Wincentego Gosiewskiego.

Potrafił też dobrze służyć Rzeczypospolitej. W wojnie z Moskwą z lat 1633-1634 dowodził własnymi chorągwiami, m.in. brał udział w oblężeniu Smoleńska. Na początku powstania kozackiego pod wodzą Bohdana Chmielnickiego, senat litewski powierzył mu zadanie obrony Wielkiego Księstwa Litewskiego. Radziwiłł zadanie to wypełniał, poświęcając na zaciąg żołnierzy pieniądze z własnej szkatuły, m.in. zastawiając rodowe srebra i biżuterię. Odniósł dwukrotnie, w 1649 i 1651 r., zwycięstwa w bitwach pod Łojowem, i to przede wszystkim jego zasługą było wyparcie wojsk kozackich z Litwy. W bitwie pod Szkłowem w 1654 r. w wojnie z Moskwą książę narażał się na równi z żołnierzami, walcząc w pierwszych szeregach. W przegranej kolejnej bitwie tej wojny, rozegranej w pobliżu Szepielewicz, został ranny.

Najbardziej kontrowersyjny okres życia Radziwiłła przypada na lata potopu szwedzkiego. W czasie, gdy niemal całe Wielkie Księstwo Litewskie znalazło się w rękach moskiewskich, łącznie z Wilnem, w sierpniu 1655 r. podpisał tymczasowy akt poddania Wielkiego Księstwa Litewskiego królowi Szwecji (dodajmy dla porządku, że Rzplita nie uznawała tego tytułu) Karolowi Gustawowi. Zauważmy, że 25 lipca 1655 r. skapitulowali pod Ujściem koroniarze z Wielkopolski, a jeszcze 7 sierpnia Radziwiłł na czele pięciu tysięcy żołnierzy stoczył pod Wilnem całodzienną bitwę z siłami rosyjsko-kozackimi, niestety, przegraną. Ostateczny układ zrywający unię Polski z Litwą i wiążący tę drugą ze Szwecją został podpisany 20 października. Dzień później, nie mogąc wiedzieć o decyzji księcia, siedem województw koronnych poddało się Karolowi Gustawowi. Jako zapłaty za swoje posunięcia wojewoda wileński domagał się udzielnego księstwa, wykrojonego z południowej części Wielkiego Księstwa Litewskiego, prawa do bicia własnej monety, władzy sądowniczej, wolności wyznania dla szlachty i mieszczan.

Czy Radziwiłł był więc nikczemnym zdrajcą, czy też jednym z wielu, którzy chcieli zamienić jednego Wazę, Jana II Kazimierza, na drugiego: Karola X Gustawa? Z pewnością był jednym i drugim. W 1655 r. wielu Polaków i Litwinów (wielu autorów pisze, że szlachta i magnaci?, jakby dawali do zrozumienia, że chłopi, z braku robotników, robiący za ?postępową klasę społeczną? nie zdradzili Rzplitej) przeszło na stronę Szwedów, m.in. późniejszy król Polski i zwycięzca spod Podhajec, Chocimia i Wiednia ? Jan Sobieski, czy hetman wielki koronny Stanisław ?Rewera? Potocki wraz z podległym sobie wojskiem. Gdyby książę żył dłużej, z pewnością zasłużyłby na przebaczenie, tak jak wielu innych. Niewątpliwie był jednak zdrajcą, przeszedł na stronę Karola Gustawa w chwili, gdy trwała wojna ze Szwecją. Można przytoczyć przykład choćby Stefana Czarnieckiego, a nawet żołnierzy Radziwiłła autoramentu narodowego, którzy zawiązali konfederację, opowiadając się za prawowitym władcą, i walczyli z najeźdźcą z szablą w ręku. Nie widzę powodu, aby powszechność jakiegokolwiek aktu politycznego miała zmieniać jego charakter, szczególnie jeśli charakter czynu był nikczemny.

Słabemu militarnie księciu, opuszczonemu przez wojska zaciągu narodowego, Szwedzi okazywali lekceważenie. To ku przestrodze tym, którzy sprawując najwyższe urzędy w państwie optowali za traktatem lizbońskim. Ostatnią kampanię wojenną Radziwiłł odbył u boku Szwedów przeciwko konfederatom opowiadającym się za Janem Kazimierzem. Zmarł w Tykocinie.

Niestety, obecne czasy nie przypominają XVII w., ale narzuca się porównanie do wieku XVIII. Szkoda, bo jednak wiek XVII Rzeczpospolita, okrojona z każdej strony, ale przetrwała.
Wyświetlony 3298 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.