Wydrukuj tę stronę
wtorek, 07 grudzień 2010 00:09

Zalegalizowane bestialstwo Tekst dedykowany zwolennikom aborcji

Napisał

W momencie gdy do-wiedziałem się, że czerwcowa Opcja częściowo poświęcona będzie problematyce aborcji, stanowczo odrzuciłem sugestię, by coś na ten temat napisać. Cały spór wokół legalizacji dzieciobójstwa jest dla mnie przerażający i całkowicie niezrozumiały. O ile możemy przerzucać się argumentami moralno-filozoficznymi w takich sprawach, jak eutanazja na wyraźnie życzenie osoby chorej czy stosowność wykonywania kary śmierci na mordercach, tak sprawa aborcji jest tu całkowicie poza sferą sporów. Wyróżnikiem i zarazem punktem centralnym jest tu bowiem dziecko, całkowicie pozbawione prawa obrony, głosu, argumentacji. Dziecko, które jest całkowicie zdane na opiekę swej matki.

Jakich zatem argumentów należy użyć, by przekonać matki do obrony swych dzieci przed śmiercią? Co mogłoby być bardziej bestialskie i przerażające, niż morderstwo dziecka przez jego rodziców? Jeżeli tego rodzaju powinności nie są jasne, uważam wszelką dyskusję dotyczącą sfery moralnej za zbędną i bezpodstawną. Moim zdaniem żadna specjalna ustawa o zakazie przerywania ciąży nie jest wcale potrzebna! Powinny wystarczyć paragrafy za zabójstwo z premedytacją dokonane w zmowie ? bo takim czynem jest aborcja.
Jeżeli odrzucam wszelką dyskusję na gruncie moralności, co zatem skłoniło mnie do podjęcia tego tematu?
Rezygnując z próby przekonywania osób godzących się na aborcję, chcę przedstawić jedynie konsekwencje, jakie wynikają z ich postawy ? konsekwencje nie tyle moralne (bo o moralności tutaj mowy nie ma), ale prawne.
Najczęstszym argumentem używanym przez zwolenników aborcji jest argument odwołujący się do tego, że trudno nazwać kilkutygodniową zygotę za człowieka ? stąd też nie należy mówić o dzieciobójstwie, ale raczej o przerwaniu ciąży, czyli o aborcji. Konsekwentnie zatem aborcję traktuje się jako pewnego rodzaju zabieg chirurgiczny, podobnie jak usunięcie zęba czy wycięcie cysty. Jeżeli nie mamy też do czynienia z osobą ludzką, trudno w tym kontekście mówić o winie w kategoriach moralnych. Wedle ostatnich danych (luty 2003 r.) na całym świecie dokonuje się około 50 milionów aborcji rocznie. W takiej sytuacji firmy medyczne i kosmetyczne zaczęły swoiste polowanie na usunięte płody, jako cenny materiał, który można wykorzystać, zamiast wyrzucać do kosza. Kilka lat temu w Stanach Zjednoczonych rozesłano do lekarzy ginekologów wspaniale wydane broszurki firmy Opening Lines. W apelu do lekarzy położników czytamy tam na pierwszej stronie: Damy Ci radę, jak zmienić trudną decyzję Twojej pacjentki na coś cudownego i pożytecznego. Zachęceni tym wstępem lekarze mogą przeczytać, że istnieje możliwość sprzedaży usuniętych płodów. Muszą być one jednak nienaruszone, nie uszkodzone, nie pocięte. W jaki sposób można dokonać takiego zabiegu, dowiedzieć się mogą lekarze na darmowych szkoleniach, na które zaprasza ginekologów firma Opening Lines. Firma ta skupuje w całych Stanach Zjednoczonych (w których dokonuje się dziennie około 1500 aborcji) usunięte płody. Najbardziej cenne i "chodliwe" są: wątroby płodu (150 dolarów sztuka), nieuszkodzone oczy (250 dolarów para), nerki, serce, kości etc. Jak poinformował internetowy serwis "New Scientist" w notatce pt. Fetal tissue transplants improve adult sight, przeszczep płodowych komórek siatkówki oka mógłby prawdopodobnie zahamować, a nawet odwrócić utratę wzroku związaną z degeneracyjnymi chorobami oczu.. Naukowcy z Doheny Eye Institute w Los Angeles uważają, że trudności można przezwyciężyć, przeszczepiając podwójną warstwę komórek z siatkówek poronionych płodów. Ponieważ komórki płodowe są dobrze tolerowane przez układ odpornościowy, nie trzeba podawać leków immunosupresyjnych. Proceder ten rozwinął się do tego stopnia, że firma Opening Lines musiała powstrzymać „ambitnych” ginekologów. Obecnie wysyła im zamówienia np. na parę oczu czy wątrobę malucha... Wedle magazynu New Oxford Reviev w Stanach Zjednoczonych działa pięć wielkich firm skupujących usunięte płody i handlujących nimi (największym gigantem "biznesu" jest Anatomic Gift Fundation z Laurel w Maryland w stanie Georgia). Firmom handlującym usuniętymi płodami wytaczano wielokrotnie procesy ? ale kończą się one zazwyczaj ugodowo, gdyż nie można karać firm za profanację zwłok, bo wedle prawa usunięty płód nie jest osobą. Adwokaci powołują się zatem na tezę mówiącą: jeżeli w USA usuwa się dziennie 1500 płodów, nie ma sensu, by marnować tak cenny materiał. Podobną żelazną konsekwencją wykazują się lekarze.
Wiele gazet medycznych powoływało się na słynne badania dr. Galfryda Chamberlaina, który eksperymentował na abortowanym płodzie, próbując jak najdłużej utrzymać go przy życiu poza organizmem matki ? według Chamberlaina jedynym celem eksperymentu było ustalenie, jak długo można utrzymać abortowany płód przy życiu. Opublikowano też zdjęcie dr. Gotfryda na tle żyjącego jeszcze kilkunastotygodniowego płodu. Do tego rodzaju badań dołączyli kolejni "naukowcy", próbujący ustalić, jak długo można utrzymać przy życiu, na przykład, odciętą głowę malucha...
W amerykańskich laboratoriach przechowywane jest około czterystu tysięcy zamrożonych ludzkich embrionów. Taką informację przekazało w najnowszym raporcie Towarzystwo Techniki Rozrodu Wspomaganego (SART ? Society of Assisted Reproductive Technology). Ludzkie zarodki służą tam do badań i doświadczeń laboratoryjnych. W całej sprawie wypowiedział się ostatnio prof. J. Gurdon wraz ze współpracownikami z Instytutu Badań nad Rakiem Uniwersytetu Cambridge (Wielka Brytania). Powiedział w wywiadzie: Nie rozumie sprzeciwu wobec doświadczeń z embrionami: embriony to nie są osoby. Nie jest osobą ten, komu przeznaczona jest szybka śmierć. Degeneracja umysłowa profesora jest tak krańcowa, że status osoby ludzkiej wedle niego zależy od tego, czy komuś przeznaczone jest długie, czy krótkie życie.
Wszystkie tego rodzaju makabryczności są jednak wynikiem zgody na tezę, że płód to nie osoba, to nie dziecko. Wszelkiej maści lewica, która z aborcji uczyniła sztandar postępu i wolności, nie widzi mizerii swych poglądów, które prowadzą do bestialstwa. Poglądy te są zresztą sprzeczne: z jednej strony aborcja ma być przejawem wolności, to kobieta ma o sobie decydować, jako świadoma wyboru i wolna, a z drugiej strony ci sami lewicowi krzykacze twierdzą, że nie może być prywatnej służby zdrowia, bo ta sama kobieta nie jest w stanie sama zadbać o swe zdrowie, jest po prostu za głupia ? nie na tyle jednak, by decydować o sprawach życia czy śmierci. Podobnych sprzeczności można by wskazać wiele (debata lekarzy w stanie Montana dotycząca kwestii, czy nakazać lekarzom anestezjologom znieczulać płód przed aborcją, by cierpienie dziecka był mniejsze.... ot, humanizm lewicowy w pełnej krasie. Cały spór jest też bezpodstawny. Argument, jakoby moment bycia człowiekiem warunkowany był odczuwaniem bólu, jest śmieszny. Jak bowiem wedle tych założeń traktować nieprzytomnych czy znajdujących się pod narkozą ludzi już urodzonych?).
Ta makabra nie jest kryzysem moralności ? jest konsekwencją niewinnie wyglądających wyborów. Wmówiono nam, że aborcja nie jest czymś złym, jeżeli w to uwierzymy, możemy być pewni, że tego rodzaju makabreski będą się mnożyć. Teza mówiąca nam, że płód to nie dziecko, wprowadziła patologiczny obraz świata, a podobna patologia musi prędzej czy później eksplodować z nieobliczalnymi skutkami. Dlatego za zwyrodnialców-dewiantów uważam wszystkich tych, którzy podnoszą ręce na dzieci. Jaka jest bowiem różnica między psychopatą, wdzierającym się do kliniki dziecięcej z piłą łańcuchową, a ginekologiem z lancetem? Do pierwszego nie mielibyśmy skrupułów strzelać, ale drugiego tylko krytykujemy, zamiast zaprowadzić go na szafot!

(?)
Roman Konik
Wyświetlony 4214 razy
Roman Konik

Najnowsze od Roman Konik

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.