wtorek, 07 grudzień 2010 00:15

"Tak, jestem Europejczykiem"  ale za czyje pieniądze?

Napisane przez

Powoli znikają wielkowymiarowe plakaty, które obficie zdobiły ulice naszych miast, "podnosząc świadomość unijną w narodzie" (?!) Pojawiają się wszak nowe. Wypada zatem zbadać skąd pochodzą. Przecież takie kampanie medialne pociągają za sobą niebagatelne koszty. Kto je poniósł? Czy aby nie był to podatnik?

Mijając wspomniane billboardy zadawałem sobie pytania. Czy wstąpienie kraju do UE należy traktować medialnie tak, jak reklamę zwykłego proszku do prania, którego wizja ma zapaść przechodniom w pamięci, po to by go kupili podczas najbliższej wizyty w sklepie? Dlaczego tych plakatów jest tak dużo? Dlaczego nijak z nich nie widać, poza podobieństwem logo fundacji Schumana, kto stoi za projektem? Ile kosztował? A w końcu pytanie najważniejsze: czy aby nie ma tam grosza publicznego. Wysłałem zatem list z owymi wątpliwościami sformułowanymi w następujący sposób:


LIST OTWARTY
Do Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana,
Polska, nasza Ojczyzna, stoi przed historyczną decyzją ewentualnego wejścia do Unii Europejskiej. Niestety, do chwili obecnej nie przeprowadzono obiektywnej debaty na ten temat. Wyrażane opinie mają charakter jednostronny. Dlatego, tym bardziej interesuje mnie pojawienie się plakatowej kampanii Tak, jestem Europejczykiem/ Europejką. Dziwi mnie też, że tak doniosłe wydarzenie traktowane jest reklamowo, jak zwykły produkt. Powołuję się na art. 1 najwyższego Dokumentu obowiązującego w Polsce ? Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który stwierdza: "Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli". Znaczenie słów "wszyscy obywatele" rozumiem jako odnoszące się zarówno do tych, którzy popierają integrację Polski z UE, jak do tych, którzy są przeciw. Oczywiście rozumiem, że każda organizacja czy stowarzyszenie działające w granicach prawa może dowolnie przedstawiać swe poglądy. Nie może być jednak finansowane z pieniędzy publicznych bez wiedzy obywateli (art. 61 Konstytucji). W związku z powyższym proszę o odpowiedzi na następujące pytania:
1. Czy plakaty, o których mowa, były finansowane z pieniędzy podatnika?
2. Jeśli odpowiedź na 1. jest twierdząca, jaki był koszt kampanii.

Chcąc ponadto otrzymać odpowiedzi, z konieczności na najbardziej ważne pytania, do listu dołączyłem załącznik zawierający te kwestie. Tyle przecież masowo słyszy się, jakoby przeciwnicy integracji mieli być małomiasteczkowymi nieukami, nieświadomymi i nierozumiejącymi problemów współczesnego świata. Dodam, że pytania owe to tylko część tych, na jakie duża część społeczeństwa, choćby sympatycy UPR, traktująca problem integracji z należytą uwagą chciałaby usłyszeć adekwatne odpowiedzi. Co więcej, aby ułatwić fundacji rychłą odpowiedź, myśli starałem się formułować w sposób treściwy, to z kolei wymusza pewne uproszczenia. Niektóre kwestie nasunęły mi się po przeczytaniu materiału od Schumana. Oto one:
1. Na jakiej podstawie twierdzi się, że Unia Europejska to organizm wolnorynkowy, skoro coraz więcej jest przepisów szczegółowo regulujących coraz większy zakres działalności gospodarczej?
2. Dlaczego nie wykorzystywano dotychczas aspektu uczestnictwa Polski w NAFTA, choćby jako "monety przetargowej"?
3. Jak przedstawia się zagadnienie trójpodziału władzy w instytucjach UE? Jak wygląda problem odrębności legislatury, egzekutywy i sądownictwa?
4. Czy prawdą jest, że są plany powołania drugiej izby Parlamentu Europejskiego?
5. Jakie konsekwencje na wysokość cen (podwyżki) miało sprowadzenie wspólnej waluty euro w krajach UE, które zdecydowały się na taki krok, z podziałem na kategorie produktów tzw. pierwszej potrzeby, oraz innych?
6. Czy można zagwarantować, że ewentualne wejście Polski do UE nie spowoduje wzrostu obciążeń podatkowych? Na jakiej podstawie?
7. Jaka jest procedura wyjścia kraju członkowskiego z Unii Europejskiej? Gdzie jest opisana?
8. Jak UE zamierza radzić sobie z problemem wzrostu administracji?
9. Dlaczego do chwili obecnej nie miała miejsce merytoryczna debata zwolenników i przeciwników integracji z UE z udziałem mediów publicznych?
10. Czy owa debata będzie miała miejsce?
11. Czy w ramach Szkolnych Klubów Europejskich przedstawia się jakiekolwiek zagrożenia związane z członkostwem Polski w UE? Jakie?
12. Co oznacza sformułowanie "przygotowanie polskiego społeczeństwa do referendum", które można znaleźć w biuletynie Fundacji Schumana (str. 5, temat: "Debaty o UE ? polskie szanse i obawy")?
13. W jaki sposób Fundacja "wychodzi naprzeciw argumentom eurosceptyków"? (str. 3). Proszę o przykłady konkretnych działań?
14. W jaki sposób można merytorycznie wyjaśnić obawy eurosceptyków za pomocą plakatów takich jak w kampanii poruszanej w liście?

List wysłałem 20 marca bieżącego roku. Do chwili obecnej nie otrzymałem, niestety, żadnej odpowiedzi.
Niezależnie od listu postanowiłem pójść tropem wspomnianych plakatów. W trakcie wcześniejszych rozmów z przedstawicielami fundacji poinformowano mnie, że kampanię finansuje RMF. Jeśli tak miałoby być rzeczywiście, dlaczego radio nie umieszcza na plakatach swego logo? Przecież w takich sytuacjach jest to zwykle główny cel komercyjnej instytucji prywatnej. Ostatecznie okazało się, że kampanię finansowała kolejna organizacja pozarządowa (Krakowska Fundacja Komunikacji Społecznej). Otrzymałem też zapewnienia, że w projekcie nie ma pieniędzy publicznych. Tropu tego na razie nie podjąłem. Zdziwienie jednak wywołuje zawiłość całego procesu.
Biuletyn fundacji Schumana, który okazał się pomocny podczas precyzowania pytań z załącznika, stanowi, jakoby w instytucji tej nie było środków pochodzenia publicznego. Jednak na ostatniej stronie znajdujemy informację: "Fundacja jest m.in. finansowana dzięki dotacjom i wsparciu różnych instytucji i organizacji. W roku 2002 w gronie tym znalazły się ? tu znajdujemy między innymi ? Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, MSZ ..." i inne. W toku dalszych poszukiwań otrzymałem informację, że UKIE nie finansowało kampanii bezpośrednio. Zwyczajowo urząd pomaga jednak przy realizacji konkretnych przedsięwzięć, które uważa za słuszne. Zatem jakiś związek istnieje. Jeśli nie bezpośrednie finansowanie kampanii Europejczyka, to prace w innym wymiarze, przy innych projektach lub częściach projektów. To wszystko pochłania określone koszty. Dzieje się tak bez względu na formę współpracy. Koszt czasu i użytych materiałów trzeba przecież ponieść.
Dodatkowo pojawia się logiczna konstatacja: jaki merytoryczny wpływ na przekonanie tzw. szerokiego odbiorcy może mieć rozpowszechnianie zdjęcia z uśmiechniętymi aktorami lub znanymi osobami zamieszczając jedno ogólnikowe zdanie poniżej. Szacunek dla inteligencji, bądź co bądź myślących ludzi, wymagałby bardziej odpowiednich form argumentowania.

(?)
Marek Janik
Wyświetlony 6123 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.