czwartek, 28 styczeń 2010 23:00

Czekając na zderzenie

Napisał
Mamy obecnie do czynienia z pewnym lękiem przed pisaniem o przyszłości. Czy to z powodu politycznej poprawności, czy też innych przyczyn, mało kto stara się analizować możliwy rozwój sytuacji politycznej w Europie, biorąc pod uwagę istniejących na rynku graczy, ich atuty i środki, relacje wpływów i zobowiązań. Jest to widoczne zwłaszcza wtedy, kiedy chodzi o grupy mafijne, ich związek ze służbami specjalnymi, korporacjami i wielką polityką. Podobnie jak w wypadku masonerii, reaguje się tu ironicznymi uwagami o spiskowej teorii dziejów, uciekając w ten sposób przed poważną analizą.


Przyjmijmy jednak hipotezę, że faktyczna polityka dokonuje się nie w świetle kamer, lecz w cieniu, i z tego punktu widzenia spróbujmy opisać sytuację, w jakiej znajduje się współczesny Zachód. Przedstawię tu (na przykładzie konkretnych liczb obrazujących dochody) kilka grup, których działalność może istotnie wpłynąć na przyszłość Europy.

O jakie grupy chodzi? Dość łatwo je wymienić. Są to: korporacje, mafia, biurokracja, służby specjalne, wojsko i związki zawodowe. Kolejność nie ma w tym wypadku znaczenia ? w zależności od sfery i okresu różne z tych grup mogą zyskiwać dominację. Ważne jest to, że jeśli oczekujemy jakiegoś rozstrzygnięcia sytuacji w Europie, to będzie nim zderzenie i wojna między tymi właśnie grupami.

Korporacje
Szacuje się, że na świecie jest około półtora tysiąca firm, których roczne obroty przekraczają pięć miliardów dolarów. Co to znaczy, dobrze jest zobrazować przykładami. W 2007 roku światowy dochód brutto był szacowany na poziomie 47 bilionów dolarów, natomiast w tym samym roku łączny dochód 250 największych korporacji wynosił około 15 bilionów, czyli jedną trzecią dochodu światowego. Jest to więcej niż dochód USA i Unii Europejskiej, których dochód wynosi około 13 bilionów (USA: 13,20, UE: 13,74). Łączny dochód stu największych korporacji wynosi około 10 bilionów dolarów. Wymieńmy przynajmniej pięć z nich: Wallmart, Exxon Mobil, Royal Dutch Shell, BP i General Motors.

Dochód tych pięciu korporacji przekracza 1,5 biliona dolarów, czyli jest większy niż dochód średniej wielkości państw. Obroty Exxon Mobil są wyższe niż dochód Arabii Saudyjskiej, która jest dwudziestą piątą gospodarką świata. Dochód Wallmartu mieści się między PKB Indonezji a Polski, General Motors zarabia więcej niż cała Tajlandia. Dwa tysiące największych korporacji na świecie ma łączną sprzedaż rzędu 27 bilionów dolarów i posiada 103 biliony w aktywach, zatrudniając około 70 milionów ludzi. Jeśli każdy z nich ma średnio trzy osoby na utrzymaniu, można przypuścić że pośrednio korporacje wiążą ze sobą około 300 milionów ludzi ? co i tak jest prawdopodobnie liczbą zaniżoną.

Z tego wynika, że siła tych międzynarodowych korporacji i ich wpływy są potencjalnie większe niż siła państw narodowych, co istotnie wpływa na przyszłość świata. Prezesi korporacji mają teoretycznie większą władzę niż prezydenci państw.

Aby jeszcze lepiej zobrazować tę sytuację, weźmy pod uwagę wszystkie organizacje, włącznie z państwami, których PKB wynosi ponad 50 miliardów dolarów. Spośród 166 państw i organizacji jedynie 60 to tradycyjne państwa, pozostałe zaś stanowią ponadnarodowe korporacje. Ze 106 tych organizacji aż 91 ma siedzibę po obu stronach Atlantyku, z czego 53 w Europie, a 38 w USA. W tym też można widzieć przyczynę gospodarczego upadku Europy, w której mamy do czynienia z rządem monopoli, nie zaś z wolnym rynkiem. Mówiąc najprościej, korporacje są w stanie tworzyć prawo ?pod siebie?, eliminując z rynku mniejsze firmy, a następnie narzucają wysokie ceny swoich towarów i usług. Doskonale widać to na przykładzie korporacji prawniczych w Polsce, gdzie w wyniku zmonopolizowania rynku usługi prawne należą do najdroższych na świecie.

Chcąc zrozumieć zasięg wpływu korporacji, wystarczy przyjrzeć się sponsorom wyborów prezydenckich w USA. Podobnie zresztą jest w Europie i w Polsce. W takiej sytuacji trudno się dziwić rozmaitym aferom, jak chociażby ostatniej ? hazardowej. Globalne korporacje stanowią realną alternatywę dla istniejącej władzy politycznej, związanej z państwami narodowymi. Chodzi zwłaszcza o politykę międzynarodową. Co prawda, korporacje zawsze odgrywały w niej istotną rolę ? dość wspomnieć o Kompanii Wschodnioindyjskiej ? jednak była to rola nieporównywalnie mniejsza niż dziś. W 1983 roku 500 największych korporacji miało dochód rzędu 15% światowego PKB, podczas gdy dziś jest to dwa razy więcej. O ile w 1963 roku sto największych korporacji miało około tysiąca zagranicznych spółek, o tyle w roku 1998 liczba ta wzrosła 10 tysięcy razy! Na przykład, niemiecki Siemens, mający 22. miejsce na świecie pod względem sprzedaży, działa dziś na 190 krajowych rynkach. Hewlett Packard zajmuje 24. miejsce i działa na 170 rynkach. W tej finansowej wspólnocie tkwi niezwykła władza.

Obok korporacji przemysłowych władzę posiadają jeszcze inne międzynarodowe organizacje o podobnej strukturze. Miesięcznik ?Forbes? z 2007 roku podaje, że 21 prywatnych banków zarządzało majątkiem wartości 1 biliona dolarów, ale już 50 największych prywatnych instytucji zarządza majątkiem o wartości 50 bilionów dolarów. To wszystko przekłada się na kwoty, jakie są w dyspozycji poszczególnych osób. Według badań przeprowadzonych na zlecenie ONZ, 10% dorosłych ludzi na świecie posiada 85% światowego bogactwa, połowa ludzi zaś jedynie 1%. Jednak, wśród tych najbogatszych, a więc wśród ludzi, których majątek przekracza 61 tysięcy dolarów, zachodzi silna stratyfikacja. Z owej elity bowiem jedynie 2% posiada ponad połowę światowego bogactwa, a chodzi tu o około 40 osób.

Dlaczego o tym mówię? Bo to rozwarstwienie może okazać się przyczyną wybuchu. Mamy bowiem do czynienia z koncentracją zarówno władzy, jak i majątku ? co zresztą nie jest niczym dziwnym, gdyż te dwie rzeczy zawsze idą w parze.

Superklasa
Aby scharakteryzować jakoś grupę osób dysponujących największymi wpływami na świecie, można posłużyć się pojęciem superklasy. Składają się na nią szefowie korporacji, politycy, dowódcy armii, analitycy i naukowcy, a także przywódcy religijni. Nie chodzi tu o jakąś celowo powołaną do życia organizację, lecz o ludzi, którzy z uwagi na posiadane majątki i wpływy faktycznie ze sobą współpracują i podejmują decyzje na szczeblu globalnym. Najważniejsze jest zaś to, że owe decyzje podejmują arbitralnie, co najwyżej uzgadniając je miedzy sobą, ale nie z ludźmi, których (jako np. politycy) rzekomo reprezentują.

Jeśli chcemy zastanawiać się nad przyszłością, należy zadać sobie pytanie o to, jak tego rodzaju superklasa poradzi sobie z rozmaitymi problemami związanymi z globalizacją. A przede wszystkim, czy nie dojdzie do konfliktu między nią a innymi graczami na arenie międzynarodowej, takimi jak oddolne grupy nacjonalistyczne.

Istotne jest też to, w jakim kierunku rozwinie się ta superklasa i co to oznacza dla nas. Jeśli wzrost i upadek elit jest stałym elementem historii, to w którym obecnie momencie jesteśmy? Trudno powiedzieć, nie dysponujemy bowiem rzetelnymi danymi. Można jednak stwierdzić, że tradycyjne rządy narodowe utracą dotychczasową władzę na rzecz grup korporacyjnych, tracąc suwerenność na rzecz tzw. demokracji. Obserwujemy dziś proces, w którym rządy zadłużają się u przedstawicieli superklasy i w ten sposób tracą wpływ na własne państwa. Polska jest tego doskonałym przykładem.

Joseph Stiglitz, ekonomista Banku Światowego, zauważył, że ta utrata suwerenności państwowej będzie gorzką pigułką, jaką będą musiały przełknąć rządy. W tym kontekście łatwo można zrozumieć ostatni kryzys, który nie został wywołany przez żaden narodowy rząd, lecz właśnie przez działania korporacji, których celem było wyprowadzenie pieniędzy z konkretnych krajów. Czy można było tego uniknąć? Zauważmy, że w 2001 roku Argentyna zaprzestała współpracy z międzynarodowymi organizacjami, w tym bankami, co skończyło się tam głośnym kryzysem finansowym. Jednak po tym wszystkim, kiedy Argentyńczycy przeżyli kryzys, są oni w lepszej sytuacji niż poprzednio, a przy tym cieszą się względną niezależnością. Być może, jest to pewna droga.

Mafia
W Europie działa wiele mafii. Najbardziej znana jest oczywiście mafia włoska, która dzieli się na cztery osobne organizacje. Mamy także mafię rosyjską, albańską, nieustępującą im mafię polską czy prężnie działające mafie niemieckie. Aby uzmysłowić sobie, jak istotnym graczem w polityce światowej jest mafia, przyjrzyjmy się działaniu najbardziej znanej mafii włoskiej.

Niemiecki wywiad szacuje, że całkowite obroty włoskich organizacji mafijnych sięgają 100 miliardów euro rocznie. Jednak Francesco Furgonie, przewodniczący rzymskiej komisji antymafijnej, uważa, że należy wyjść od sumy 150 miliardów jako minimalnej. Należy więc jasno stwierdzić, że mafia włoska wyrasta na liczącą się siłę w Europie ? ekonomiczną i polityczną.

Warto mieć świadomość, że doszło obecnie do swego rodzaju podziału mafii: na starą i nową. Stare mafie zajmowały się wymuszaniem, przemytem używek, prostytucją itp., natomiast nowa mafia ? tzw. mafia mieszczańska ? zajmuje się finansami, spółkami, nieruchomościami, turystyką. Jest to przede wszystkim mafia wykształcona. Przywódcy starej mafii wykształcili swoje dzieci, posłali je do najlepszych szkół, i te dzieci w tej chwili trafiły do europejskich instytucji, gdzie przestępstwa dokonywane są w białych rękawiczkach.

(?)
Wyświetlony 3622 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.