wtorek, 07 grudzień 2010 00:22

Wychowanie do życia w przemocy

Napisane przez

Krzyk kaprala ? padnij! czołganiem pełzaniem naprzód, powstań! Padnij! Powstań! Biegieeem marsz!!!


Wbiegamy po schodach do budynku kompanii, tłoczymy się, popychamy. Bieg, bieeg! ? słychać tylko ryk kaprali i stukot butów.
Najgorszy jest ten ciągły wrzask. To niesłychane, jak odrobina władzy może zmienić człowieka. Przed przyjściem do wojska w większości byli pewnie miłymi, spokojnymi chłopakami Piekło, przez jakie sami przeszli w okresie unitarnym i władza, którą dostali, pozwalająca na gnojenie rekrutów, wyzwoliły ukryte pokłady sadyzmu. Za niezapięty guzik można ganiać młodego żołnierza do upadłego, a ilość i rodzaje kar są nieograniczone i nie ma lepszej zabawy nad dręczenie bezbronnego, który rozkaz musi wykonać, bo przecież jest w wojsku, a nie w jakiejś tam ochronce.
Najbardziej bezbronni wobec tego, co tu się dzieje, są oczywiście ludzie wrażliwi. Gruboskórnego nie zaboli, a jeśli nawet ? to za chwilę otrząśnie się i wynagrodzi sobie z nawiązką doznane upokorzenie na świeżo przybyłym do wojska "kocie". Czyścimy broń na zatłuszczonych smarami stołach. Na placu przed nami leży rozebrany do pasa, uwalany ziemią żołnierz. Duży, niezgrabny dryblas. Wolno jak żółw czołga się u stóp trzech kaprali, płacze.
Z tych trzech wydobywa się nieustanny ryk, charkot. Wyzwiska i klątwy biją w czyste, lipcowe niebo. Widuję tego żołnierza jeszcze przez kilka dni: czołga się albo biegnie. Rozebrany, w mundurze, w masce gazowej, bez maski, w pełnym rynsztunku i bez oporządzenia.
To sprawny i prosty system. W krótkim czasie przekształca cywila w karnego żołnierza, wykonującego bez dyskusji i wahania powierzone zadanie. System polega na stłumieniu twojego "ja", wyeliminowaniu poczucia godności, tych wszystkich widzimisie jakie w nas są, po to, by nasze niepotrzebne tu i zbędne osobowości, nasze indywidualności zostały zduszone, zmacerowane na papkę, z której lepi się jedno posłuszne ciało, jeden organizm wojska. Jego jedynym sensem istnienia jest szybkie i bez dyskusji wykonanie rozkazu. Po to to wszystko: ten wrzask i to pomiatanie ludźmi jak w jakimś koncentracyjnym lagrze.
Ci, tam za murem jednostki wojskowej, nie mają o tym, co tu się dzieje, pojęcia, a jeśli nawet, to nie chcą wierzyć, myśląc, że przesadzamy, a to jest inny świat ? Jednostki Wojskowej. Dziwią się potem, dlaczego po wypuszczeniu nas stąd "do cywila" tak dziwnie zachowujemy się na dworcach, skąd te wrzaski i śpiewy, dziwaczne chusty na szyjach, jak byśmy byli wypuszczonymi z ogrodów zoologicznych na wolność stadami dzikich zwierząt.
Sahara ? piaszczysty teren ćwiczeń, biegniemy w maskach gazowych po wydmach w pełnym oporządzeniu, czwórkami. Jeden z żołnierzy za karę krąży dokoła nas jak satelita, też w masce gazowej. Kapral idzie z boku i pogwizduje. Jest piękny słoneczny, letni dzień, co jakiś czas słychać komendę ? w tył na lewo! Zawracamy wtedy i biegniemy w stronę dowódcy. Kolejnym razem kierujemy się wprost na kaprala, on tego nie widzi, odwrócony plecami, a my kierunku nie zmieniamy Dostaje się między nas. Komenda ? maski odbój! Oddział stój! Kapral jest blady jak ściana. Chłopakowi, który biegał dokoła oddziału, leci krew z nosa, my też mamy krew przed oczami.

Cytowane fragmenty, to część moich zapisków z czasów "Ludowego Wojska". Nie było jeszcze wtedy "fali", ale gnębienie młodych "kotów" przez "dziadków" ? starszych stażem i stopniem żołnierzy ? należało do codziennej praktyki wpisanej (nieformalnie) w system szkolenia. Słyszało się o przypadkach samobójstw, o zdesperowanych żołnierzach strzelających na wartowni do znienawidzonych "zlewów", ale fakty takie nie przedostawały się do wiadomości publicznej. "Fala" wszystkie te zjawiska nasiliła i dodała nowe, odrażające patologie, o których wtedy w wojsku się nie słyszało.
Powtarzające się przypadki samobójstw żołnierzy powołanych do służby zasadniczej, wskazują na to, że działania mające przeciwdziałać "fali" są niewystarczające i nie wyeliminowały praktyk prowadzących do tragedii młodych ludzi w jednostkach wojskowych. W sierpniu 2001, podczas pełnienia warty, popełnia samobójstwo 20-letni żołnierz, odbywający służbę zasadniczą w jednostce w Sadkowie. O znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, wynikiem którego była śmierć samobójcza, oskarżono pięciu żołnierzy służby zasadniczej.
Wiadomość z września 2002: "W radomskiej jednostce wojskowej 19-latek popełnił samobójstwo. Ze strony jednostki i kolegów wszystko było w porządku, zapewniają w Żandarmerii Wojskowej. (...) Żandarmeria bada, co spowodowało, że 19-latek popełnił samobójstwo. Żołnierz nie zostawił listu. Dotychczasowe śledztwo nie wykazało, aby powodem była tzw. fala lub surowe traktowanie przez przełożonych".
Czy przemoc w wojsku, o której świadczą samobójstwa żołnierzy, jest wynikiem przejętego z armii sowieckiej systemu szkolenia, o czym pisał jakiś czas temu Piotr Skórzynski?
Wydaje się, że nie tylko, że przyczyn tego stanu rzeczy należy szukać również w obecności i powszechności przemocy w całej kulturze masowej, w modelu kultury rozrywkowej importowanej przede wszystkim, choć nie tylko, zza oceanu. Bowiem przemoc, istniejąca zawsze w mniejszym lub większym stopniu w zamkniętych podkulturach, w grupach przestępczych, przedostała się do świata rozrywki. Masowa kultura obrazkowa: filmy, gry komputerowe, przepełnione są scenami, których istota polega na dręczeniu, człowieka przez człowieka. Nastąpiło uznanie przemocy przez kulturę masową za rozrywkę.

(?)
Jacek Lilpop
Wyświetlony 5858 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.