wtorek, 07 grudzień 2010 00:50

Hetman ludu śląskiego

Napisał

Pamięć o Wojciechu Korfantym, pomimo upływu wielu dziesiątków lat od czasu jego aktywnej działalności społecznej, politycznej i publicystycznej, jest stale żywa na Górnym Śląsku. Świadczy o tym przyznawane mu pierwszeństwo w kolejnych, organizowanych tu plebiscytach na najpopularniejszego Ślązaka. Odnotować też warto, że zainteresowanie jego osobą i dziełem wzrasta stale na terenie całego kraju. Jest rzeczą znamienną, że im bardziej walczono z jego legendą, próbowano ją zamilczeć lub oczernić, tym więcej budziła ona sympatii i zainteresowania. Jego wielcy przeciwnicy i wrogowie dużo zrobili, aby uniemożliwić jego oddziaływanie na sprawy Śląska, na sprawy Polski, na bieg spraw międzynarodowych. W dłuższej perspektywie czasowej wynik ich działań okazał się tylko chwilowo i doraźnie skuteczny.

Wojciech Korfanty ? pierwszy polski narodowy poseł z Górnego Śląska pod zaborem pruskim, przywódca III Powstania Śląskiego, poseł na Sejm II RP i Sejm Śląski, Prezes Stronnictwa Pracy, najwybitniejszy polityk ze Śląska, należał do czołowych postaci kształtujących bieg polityki po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Był ponadto prekursorem dzisiejszego sposobu prowadzenia działalności politycznej, sprawdzającej się współcześnie w większości krajów systemu demokratycznego. Okazał się też wybitnym znawcą, prekursorem i praktykiem stosowania nauki społecznej Kościoła, której zasadom pozostał wierny do samej śmierci.
Urodził się 20 kwietnia 1873 roku w robotniczej osadzie Sadzawka koło Siemianowic Śląskich. Był najstarszym z pięciorga dzieci. Rodzinę utrzymywał ojciec, który pracował jako górnik w kopalni "Fanny". Matka Karolina pochodziła z domu Klechów. W rodzinnym domu panowało ubóstwo. Czytania po polsku nauczyła go matka na "Żywotach Świętych" Piotra Skargi. Zasługę swego narodowego uświadomienia przypisywał Korfanty hakatystycznym profesorom gimnazjum w Katowicach, do którego uczęszczał. To oni, dzięki zohydzaniu wszystkiego co polskie, wzbudzili w nim zaciekawienie, czym właściwie jest ten lżony i poniżany naród, którego językiem mówił. W latach 1898-99 studiował na Uniwersytecie Wrocławskim prawo i ekonomię pod kierunkiem prof. W. Sombarta, którego poglądy stały się podstawą przyszłego programu ekonomiczno-gospodarczego Wojciecha Korfantego. Profesor Sombart zaliczał go do swych najpilniejszych uczniów.
Działalność na rzecz polskości rozpoczął Korfanty przed wyborami do Reichstagu w 1903 roku. Rozpowszechnił wtedy broszurę "Precz z Centrum" ? była to wtedy główna partia niemiecka. Rozpętał tym walkę nie tylko przeciw prusactwu, lecz także przeciw lojalistycznym posłom Koła Polskiego tej partii w Reichstagu. W 1903 roku zdobywa mandat do Reichstagu z okręgu zabrsko-katowickiego. W kolejnych wyborach w latach 1905 i 1907 uzyskuje mandat pomimo protestów partii Centrum i unieważnienia wyborów. W 1918 roku uzyskuje w wyborach 63% głosów. Ostatnie, co do treści historyczne i najważniejsze swoje przemówienie wygłasza w 25 października 1918 roku. Jego fragmenty warto przypomnieć w 80. rocznicę powrotu Śląska do Polski. Tak mówił Wojciech Korfanty:
(...) Mości panowie, my nie nienawidzimy dotychczasowego systemu pruskiego, jak nam to imputujecie. Mamy dla niego całkiem inne uczucie; my nim pogardzamy. Cenimy i szanujemy naród niemiecki. Nigdy nie zapomnieliśmy, ze naród niemiecki ma swój rzetelny wkład w rozwój świata. Nigdy nie zapomnieliśmy, że niemieckiemu geniuszowi zawdzięczamy niejeden bodziec, lecz mimo to ten przeklęty system pruski stara się nam obrzydzić mowę Schillera i Goethego. Jesteśmy pełni szacunku wobec narodu niemieckiego, który jest dzielny, pracowity, wysoce uzdolniony, który wydał tylu bohaterów myśli, który brał udział we wszystkich ruchach umysłowych Europy i stworzył tak wiele pomników sztuki. I temu wielkiemu narodowi niemieckiemu współczujemy w katastrofie, która wydarzyła się w tym właśnie narodzie, nie za karę za jego grzechy, ale z powodu niektórych mankamentów w jego charakterze. Naród niemiecki okazał się za słaby, aby dać skuteczny odpór ideom pruskim. W ślepej wierze autorytetom, w niedostatku uczuć wolnościowych i dumy politycznej, w zbyt wyolbrzymionym poczuciu posłuszeństwa uległ na pewien okres czasu tym, którzy słowem i czynem ukuli żelazne okowy, wyzwolili nienawiść do narodu niemieckiego. Naród niemiecki, niestety, upadł na pewien czas do roli najemnika w narodowym przemyśle Prus, a tym narodowym przemysłem Prus była dotąd wojna. (...)
Mości panowie, pan Ledebour tłumaczył nam tutaj wczoraj, które to części kraju, według jego mniemania, powinny przypaść Polsce. Chciałbym tu potwierdzić jego dane i oświadczam, że żądamy polskich powiatów Górnego Śląska, Śląska Średniego ? w tym ani jednego powiatu niemieckiego! ? Poznania, polskich Prus Zachodnich i polskich powiatów Prus Wschodnich! (Prezydent: Panie Pośle Korfanty, chciałbym Panu zwrócić uwagę. Pan zdaje się myli nasz parlament z przyszłym kongresem pokojowym). (...) Mości panowie, naród polski żąda uczciwego pokoju prawnego, i to nie od trzech tygodni, lecz od dziesiątków lat. Każda jednak niesprawiedliwość musi być odpokutowana. Kamieniem węgielnym prawnego pokoju i zjednoczenia narodów jest wolność narodowa i obywatelska wszystkich narodów. Warunki wstępne w tym wypadku spełnić musi naród niemiecki.
Mości panowie, w tych poważnych chwilach, w których rozwiązuje się stare stosunki, które nas dotąd łączyły, nie powinniśmy zapominać, że oba narody, niemiecki i polski, są wzajemnie na siebie zdane.
O tym zawsze pamiętamy i mogę panom powiedzieć, że przez stulecia ciemiężony, demokratyczny naród polski wyciąga rękę do demokratycznego, wyzwolonego od prusactwa narodu niemieckiego i podaje braterską dłoń do pojednania, dla wspólnego dobra i pożytku całego świata.
(...)
Naród polski pragnie uczciwie pokoju opartego na prawie nie od trzech dni, ale od setek lat, stawiając jednak warunek, że wszystkie krzywdy nam wyrządzone muszą być naprawione. Owe krzywdy naród niemiecki musi nam naprawić, nim przekroczy bramy nowej ery ludzkości.
Wydaje się, że mowa Wojciecha Korfantego wygłoszona 85 lat temu, również obecnie po ponad pół wieku od zakończenia drugiej wojny światowej, zachowała w wielu odniesieniach, porównaniach i analizach nadal swoją aktualność na drodze do poprawnych stosunków polsko-niemieckich.
W okresie odradzającego się państwa polskiego Wojciech Korfanty odegrał kluczową rolę w okresie plebiscytowym. Polskim komisarzem plebiscytowym na Śląsku został mianowany dekretem Naczelnika Państwa ? Józefa Piłsudskiego ? w dniu 20 lutego 1920 roku. W swojej działalności promował rozwiązania dyplomatyczne. Wobec proniemieckich sympatii, włoskich i angielskich wojsk rozjemczych, które w okresie plebiscytowym znajdowały się Górnym Śląsku, silne oparcie znalazł o osobie francuskiego generała Henri le Ronda, który jednocześnie przewodniczył Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej na Górnym Śląsku. Chrześcijańsko-społeczne przekonania francuskiego generała bardzo podobne co do celów i zasad wyznawanych przez Wojciecha Korfantego ułatwiały zbliżenie obu tak bliskich sobie ideowo ludzi.
Przeprowadzony 20 marca 1921 roku plebiscyt nie przyniósł Polsce wyraźnego sukcesu. Za Niemcami opowiedziało się 59,6% głosujących, za Polska zaś 40,4%. Niemcy uzyskały przewagę w miastach i w okręgu przemysłowym, natomiast Polska na terenach wiejskich, głównie we wschodniej części terenu plebiscytowego. Skutkiem klęski plebiscytowej były plany niekorzystnego dla Polski podziału Górnego Śląska. Według angielsko-włoskiej koncepcji do Polski miały być przyłączone tylko powiaty pszczyński i rybnicki oraz niektóre gminy przygranicznych powiatów, reszta obszaru plebiscytowego pozostać miała w granicach Niemiec. W tej sytuacji w dniu 3 maja 1921 roku Wojciech Korfanty zrzekł się funkcji komisarza plebiscytowego i ogłosił się dyktatorem III powstania śląskiego. Celem powstania stała się tzw. Linia Korfantego, która określała zachodnią granicę polskich roszczeń terytorialnych na Górnym Śląsku na podstawie wyników głosowania plebiscytowego. Biegła ona w układzie południkowym od Bogumina wzdłuż Odry prawie po Opole, a następnie od miejscowości Kolonowskie dalej na północ koło Olesna i do granicy polskiej, pozostawiając Gorzów Śląski po stronie niemieckiej. Wobec zdecydowanej przewagi wojskowej Korfanty zamierzał za pośrednictwem powstania wpłynąć na zmianę decyzji sojuszniczych mocarstw w sprawie podziału Górnego Śląska. Po blisko dwu miesiącach walk powstańczych 25 czerwca zawarte zostało zawieszenie broni, a do 5 lipca wojska niemieckie i powstańcze wycofały się na teren Polski i Niemiec. Po III powstaniu śląskim na forum Ligi Narodów toczyły się rozmowy co do podziału Górnego Śląska. Ostatecznie z obszaru plebiscytowego liczącego 11 tys. km2 Niemcy otrzymały 7,8 tys. km2, tj. 71%, a Polska 3,2 tys. km2, tj. 29%. Z ogólnej liczby 2,1 miliona mieszkańców w Niemczech pozostawiono 1,1 miliona, tj. 54%, a do Polski przeszło 1 milion (46%). Polska otrzymała jednak większą część obszaru przemysłowego. Pomimo niewątpliwego sukcesu, jakim były rezultaty terytorialne i ekonomiczne III powstania śląskiego, do dziś trwa spór, czy należało je nadal kontynuować, aby w drodze militarnych sukcesów osiągnąć znacznie więcej, czy poprzestać na tym, co osiągnięto. Zwolennikami kontynuacji walki zbrojnej byli oficerowie Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) ściśle związanej z Józefem Piłsudskim. Korfantemu zarzucano zdradę i przerwanie walk w najkorzystniejszym dla Polski momencie. Korfanty wskazywał natomiast na charakter oddziałów powstańczych, które przypominały raczej pospolite ruszenie, pełne patriotycznego zapału, lecz bez broni, amunicji, sprawnego dowództwa a nawet obuwia i dostaw żywności. W tej sytuacji uważał, że dobrze zorganizowana i doskonale uzbrojona regularna armia niemiecka szybko może wyprzeć powstańców z aktualnie zajmowanych pozycji. Uważał, że właśnie dla zachowania tych pozycji należy jak najszybciej zawrzeć porozumienie rozejmowe. Tego rozejmu piłsudczycy na Śląsku nigdy Korfantemu nie wybaczyli.
W 1922 roku został zgłoszony jako kandydat na premiera z listy Narodowej Demokracji (ND) i Chrześcijańskiej Demokracji (ChD). Desygnowany przez Komisję Główną Sejmu RP na premiera, nigdy nim jednak nie został wobec stanowczego sprzeciwu Józefa Piłsudskiego. Rok później krótko sprawował funkcję wicepremiera w rządzie Wincentego Witosa. Jako urodzony polemista, polityk i działacz społeczny, zakłada w 1924 roku dziennik śląski pod nazwą „Polonia”, który ukazuje się aż do wybuchu wojny. Na jego łamach drukuje prawie codziennie obszerne materiały i studia z zakresu bieżącej polityki, gospodarki i długi cykl artykułów polemicznych na temat III powstania śląskiego. Choć są one niewątpliwie subiektywnym obrazem tamtych czasów, to jednocześnie stanowią istną kopalnię wiedzy o wszystkich szczegółach dotyczących powstania. Niewątpliwy talent literacki, reporterski a zarazem analityczny sprawia, że materiał ten czyta się wcale nie mniej ciekawie niż słynne pamiętniki Juliusza Cezara. Osobny dział jego publikacji stanowi tematyka nauki społecznej Kościoła, którą znał doskonale, utożsamiał z nią swoje przekonania polityczne, gospodarcze i społeczne. W przeciwieństwie do dzisiejszych jej teoretycznych specjalistów, wskazywał na jej praktyczne zastosowanie w każdym prawie rozpatrywanym zdarzeniu. W swoich niezliczonych publikacjach na ten temat przybliżał naukę papieży szerokim rzeszom czytelników. Jedno jest pewne, że treść publicystyki Wojciecha Korfantego, ze względu na uniwersalizm głoszonych przez niego poglądów w wielu wypadkach zachowuje swoją aktualność aż po dzień dzisiejszy.
Od zamachu majowego Korfanty jest w stałej opozycji do istniejących metod i stylu rządzenia państwem. W tym czasie nie oszczędzono mu żadnych upokorzeń. Był więźniem w twierdzy brzeskiej, gdzie znęcano się nad nim i ciężko go pobito. Zaciekłość, z jaką zwalczano Korfantego pod koniec jego życia, wiąże się z brakiem rezultatów szkalującej go kampanii. W czasie pobytu w więzieniu zostaje wybrany senatorem, uzyskuje mandat posła do Sejmu RP i Sejmu Śląskiego. Katolicki Blok Ludowy Wojciecha Korfantego na Śląsku otrzymał 37,3% głosów. Prasa rządowa przedstawia go jako malwersanta, zdrajcę i łapówkarza, zarzucając mu prawie wszystkie możliwe przestępstwa. Zagrożony kolejnym aresztowaniem w 1935 roku udał się na emigrację. Przebywał w Czechosłowacji, skąd uważnie śledził wszystko, co działo się w kraju. Pisał listy i artykuły. Przy jego walnym udziale doszło do utworzenia tzw. Frontu Morges, a w 1937 roku do połączenia Chrześcijańskiej Demokracji i Narodowej Partii Robotniczej w Stronnictwo Pracy, którego został pierwszym prezesem. Napisał jego program polityczny, do którego nawiązywano aż do czasów współczesnych. Wobec zagrożenia niemiecką agresją na Polskę, w kwietniu 1939 roku wrócił do kraju. Wkrótce został uwięziony. Do lipca 1939 roku przebywał w więzieniu mokotowskim, z którego został zwolniony ze względu na stan zdrowia. Zmarł 17 sierpnia 1939 roku, w okolicznościach wskazujących na otrucie go arszenikiem podczas pobytu w więzieniu.
Jego pogrzeb w Katowicach, na kilka dni przed wybuchem drugiej wojny światowej, stał się demonstracją jedności Polaków na Śląsku. Zdawano sobie sprawę, że odszedł człowiek nieprzeciętny, hetman ludu śląskiego, który znał osobiście jego dole i niedole, odchodził przywódca, wielki Polak, który mógł inaczej i lepiej pokierować nawą państwową w zbliżającym się konflikcie wojennym.

Adam Maksymowicz
Wyświetlony 8757 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.