wtorek, 07 grudzień 2010 00:51

Kapitalizm na serio

Napisane przez

Na "antypodach", w Nowej Zelandii, po około 20 latach uprawiania "interwencjonizmu", "protekcjonizmu" (to są dwa spośród pseudonimów socjalizmu – wymyślonych, rzecz jasna, dla niepoznaki!) zrozumiano, że tak dalej nie da się gospodarować. W 1984 r. nastąpił odwrót. Podatki dochodowe i zwłaszcza podatki od importu (zwyczajowo zwane cłami) spadły bardzo znacznie, a dotacje do rolnictwa, które jest podstawą gospodarki nowozelandzkiej, zredukowano do zera!

 

Niesłychane ? pp. Lepper i Kalinowski zapewne uznaliby, że popełniono świętokradztwo, którego "nigdzie" się nie popełnia: "puszczono na żywioł" rolnictwo!! (Wyrażenie „puścić na żywiołâ€ to jeden ze znamiennych zwrotów biurokratyczno-socjalistycznego żargonu ? podobnie jak: "politbiuro", "ludzie pracy", "w temacie", "operatywka" albo "rzucić na rynek"). I co? Otóż rolnictwo... pozostało PODSTAWOWÂĄ GAŁĂŠZIÂĄ GOSPODARKI tamtego kraju! Może ktoś powie, że farmerzy w Nowej Zelandii produkują tylko na potrzeby własne i ewentualnie ? swoich bliskich mieszkających w miastach, a dzięki temu po prostu nikt nie chodzi głodny? Nie ? trzy czwarte owoców ich pracy "idzie" na eksport! No, niezupełnie "idzie", do najbliższego sąsiada jest bowiem ponad tysiąc kilometrów, i to NIE drogą lądową! Za przewóz towaru statkiem lub samolotem (przecież drożej niż samochodem albo pociągiem!) ktoś musi zapłacić ? albo eksporter, albo zagraniczny nabywca. A mimo to Nowozelandczykom to się opłaca! Tamtejsi farmerzy sami wynajdują sobie kontrahentów, odległych nie tylko geograficznie, ale także kulturowo ? np. w Japonii. I produkują to, o czym wiedzą, że zdołają im sprzedać z korzyścią dla siebie.
Jak do tego doszło? Zaskakująco, bo paradoksalnie. Dwie dekady rządów Partii Narodowej ? czyli, wydawałoby się, "PRAWICY" ? utrwaliło bardzo silny etatyzm, interwencjonizm państwowy, protekcjonizm ? jak zwał, tak zwał, była to postać SOCJALIZMU, która od jego komunistycznej postaci różni się tym, że była demokratyczna: socjalizm nowozelandzki (podobnie jak nieodległy od nas szwedzki) zaistniał i trwał dzięki sukcesom wyborczym promującej go partii, a nie wskutek zbrojnej przemocy ? rewolucyjnej (Rosja, 1917 roku), najezdnicznej (Polska, 1944/45 r.) albo policyjnej (Kuba obecnie). Niemniej skutki tego "eksperymentu" socjal-demokratycznego, owego nowozelandzkiego wariantu tzw. "trzeciej drogi", były bardzo niekorzystne. Państwo wzięło na siebie ciężar nie tylko dofinansowywania rolnictwa, ale także ? kontrolowania komunikacji, przemysłu, bankowości i handlu. Dopóki dawna metropolia, Wielka Brytania, nie weszła w skład EWG, sporo (bo ok. 60% miejscowej produkcji) eksportowano z Nowej Zelandii do "Korony". Ale ta była kolonia brytyjska jako członek Brytyjskiej Wspólnoty Narodów (tzw. Commonwealthu) pozostaje już tylko w unii personalnej z państwem "macierzystym". Tak więc przystąpienie (na początku lat siedemdziesiątych) metropolii do "Wspólnego Rynku" nie tylko NIE poszerzyło możliwości eksportowania z Nowej Zelandii na inne kraje zachodnioeuropejskie, ale jeszcze utrudniło sprzedawanie tamtejszych towarów na brytyjskim rynku zbytu. (EWG już wtedy ? na wiele lat przed Traktatem z Maastricht ? obniżała bariery celne pomiędzy swoimi państwami członkowskimi, ale podnosiła je wokół siebie). Na to nałożył się "kryzys naftowy" (gwałtowny wzrost cen ropy naftowej, wymuszony przez rządy różnych państw muzułmańskich po nieudanej próbie zniszczenia Izraela przez jego arabskich sąsiadów, tj. po wojnie zwanej Jom Kippur z października 1973 r.).
Aby podołać nowym trudnościom, zaczęto robić to, co w "Polsce Ludowej", mniej więcej w tym samym czasie, robiła ekipa tow. Edwarda Gierka: zaciągać kredyty za granicą i przeznaczać je na nieprzemyślane inwestycje przemysłowe. Doszło do tego, że wysokość zadłużenia w przeliczeniu na jednego mieszkańca osiągnęła w Nowej Zelandii poziom wyższy niż w PRL! (Ten kontrast jest tym jaskrawszy, że ten kraj "na antypodach" ? w przeciwieństwie do ówczesnej Polski! ? był DEMOKRATYCZNY i NIEPODLEGŁY. Formalnie z ową niepodległością było akurat na odwrót, bowiem nawet zmiana konstytucji PRL w 1976 r., "formalizująca" kierowniczą rolę partii komunistycznej i sojusz z Moskwą nie zawierała zapisu mówiącego np. że przewodniczącym Rady Państwa PRL jest aktualny przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRS ? wtedy był nim tow. marsz. Leonid Iljicz Brieżniew ? gdy tymczasem Nowa Zelandia ma głowę państwa rezydującą w Londynie ? ale to temat na zupełnie inną opowieść). Państwo zmonopolizowało produkcję pralek i lodówek oraz handel jabłkami i gruszkami. Na samochód trzeba było czekać siedem lat (a skąd my to znamy? ? ano, właśnie z czasów "gierkowskiego dobrobytu"!) Za to aż co czwarty Nowozelandczyk otrzymywał pieniądze z... opieki społecznej, 40% dochodów farmerów pochodziło zaś z subwencji państwowych.
W 1984 r., w którym nie spełniła się, na szczęście, słynna anty-utopia Jerzego Orwella (prawdziwe nazwisko: Eryk Blair) ani też nie ziściło się, niestety, marzenie Andrzeja Amalrika (upadek Związku Sowieckiego), wybory spowodowały, że władzę przejęła Partia Pracy ? "labourzyści", czyli "LEWICA". Ale w przeciwieństwie do swoich (zwłaszcza ówczesnych) towarzyszy z Wysp Brytyjskich, podjęli reformy, których nie powstydziłaby się "Żelazna Dama", późniejsza pani premier w Londynie! Jej nowozelandzki odpowiednik, premier Roger Douglas, zrozumiał coś, co dla niego jako lewicowca zapewne było trudne do przyjęcia: właśnie DLA DOBRA ROBOTNIKóW TRZEBA ICH UWOLNIÆ OD "PAÑSTWA OPIEKUÑCZEGO"! Rozpoczęto program radykalnych reform w duchu liberalnym: PRYWATYZACJA (m.in. wielkiego molocha telekomunikacyjnego "Telecom NZ"), DEMONOPOLIZACJA, OBNIŻANIE PODATKóW (w tym ceł!) I DOTACJI. Najwyższa stopa podatkowa (tu mowa o podatkach dochodowych) została zmniejszona z 66% do 53%, a niedawno dalej, do 37%, i wreszcie ? do 33%. Podatek VAT istnieje, ale jest prawie o połowę mniejszy niż u nas i wynosi 12,5%! Łączna liczba powiatów i gmin uległa zmniejszeniu z 828 do 86! Centralny bank emisyjny został całkowicie uniezależniony od rządu, na wzór niemiecki (albo jak... w Polsce, tyle że ? w Polsce z czasów pamiętnej reformy monetarnej ministra Grabskiego w 1924 roku).
Rezultaty? Państwo nie tylko nie dopłaca do rozmaitych sektorów gospodarki, ale na odwrót ? ma z nich pożytek (wpływy z podatków)! I prywatyzacja państwowych firm, i zmniejszenie administracji terenowej zredukowały biurokrację w Nowej Zelandii. SFERA BUDŻETOWA ZMNIEJSZYŁA SIÊ NIEMAL O 60%. INFLACJA ZMALAŁA AŻ DZIEWIÊCIOKROTNIE (ale nie kosztem liczby zatrudnionych!). O skutkach w rolnictwie już napisałem. Dodam tylko, że chociaż co czwarte gospodarstwo rolne zbankrutowało bardzo rychło po rozpoczęciu reform, to jednak NIE zanotowano gwałtownej migracji byłych farmerów ze wsi do miast. Owszem, porównując sytuacje odległe o 30 lat, można dostrzec, że ludność żyjąca z rolnictwa, leśnictwa i rybołówstwa w początku lat sześćdziesiątych stanowiła 14,4% ogółu ludności Nowej Zelandii, w początku lat dziewięćdziesiątych zaś sama tylko ludność rolnicza spadła tam do poziomu 11%. W tym samym czasie wiejska ludność tego kraju zmniejszyła się z 36% do 15%, co dowodnie świadczy, że główny strumień migracji ze wsi do miast nie dotyczył rodzin farmerskich! Ale nawet byli farmerzy nie pozostali bez środków do życia, skoro bezrobocie zmalało z 11,1% do 6,2%, co już należy do rekordów porównywalnych z sukcesami prez. Ronalda Reagana w USA.
(?)
Antoni Kosiba
Wyświetlony 5056 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.