wtorek, 07 grudzień 2010 12:11

Propaganda UE - Pocztówka z Beskidów

Napisane przez

W gorączce przedreferendalnej zaobserwować możemy dziwy, których oko nawet spostrzegawczego obserwatora w innym czasie i innych okolicznościach nie dojrzy.

Do najbardziej znamienitych oznak zbliżającej się nowej ery nalezą nowinki propagandowe, fanfaronada i peany ku czci wielkiej, sprawiedliwej i jedynie słusznej Europy. Niektóre z metod i technik marketingowych stosowane przez euroentuzjastów są na tyle wulgarne i prymitywne, że śmieją się z nich nawet prości i niewykształceni ludzie. Ostatnio, stojąc w kolejce, od starszego pana usłyszałem porównanie propagandy prounijnej do wczesnokomunistycznej. Rubaszny staruszek wspomniał o haśle "Kobiety na traktory" i dokonał paraleli tego sloganu z licznymi dyrektywami Rady Europy dotyczącymi równouprawnienia płci i walki z dyskryminacją, wykluczeniem i ksenofobią. Uczestniczyłem niedawno w szkoleniu poświęconym samorządowi terytorialnemu w UE. Było ono prowadzone przez Centrum "Olympus" pana dr. Jerzego Wojciechowskiego, bliskiego współpracownika Sławomira Wiatra.
Wykład doktora zainaugurowany został popisem sztuki oratorskiej na temat blasków i cieni Unii. Na wstępie doktor podzielił się z nami spostrzeżeniem na temat europejskiej gospodarki: "W Unii jest tylko wolny rynek i to bez ograniczeń wolny, nie ma tam żadnych regulacji np. na niektóre dobra ? węgiel, stal. Pomoc publiczna jest ściśle regulowana i często obostrzona zakazami i karami dla państw ją stosujących".
Po pochwałach świetlana perspektywa zaczęła się zaciemniać, przysłonił ją apokaliptyczny wizerunek Polski poza Unią. "Co nam grozi, jak do Unii nie wejdziemy? Sam nie wiem, ale boję się o tym pomyśleć ? straszył doktor. ? Polska nie ma wyjścia. 70% wymiany gospodarczej to UE. Nie mamy żadnej alternatywy. Rosja nas nie chce, NAFTA nas nie chce, a w Europie jesteśmy, byliśmy i będziemy. Możemy próbować różnych eksperymentów, ale lepiej być w ogonie silnego i potężnego smoka Zachodu, niż w pierwszych kręgach słabego i schorowanego smoka Wschodu. Na tej sali nie ma eurosceptyków, ale pamiętajmy: póki czas nawracajmy zbłąkane owieczki. Żadna dusza nie jest jeszcze stracona".
Unia, zdaniem doktora, to dobro i sielanka konieczne, to kontynuacja XIV-wiecznej idei zjednoczonej Europy, to wzmocnienie suwerenności Polski, to umocnienie religii, nawet bez Invocatio Dei w konstytucji europejskiej, wreszcie Unia to szansa, której zmarnować nie można.
Na zakończenie swojej przemowy doktor przytoczył żarcik na temat kwot mlecznych: "Chłopi prowansalscy, decydując się na ożenek, zastanawiają się nad kwotami mlecznymi swoich wybranek. Unia dysponuje bardzo wysoką mleczną kwotą. Jeśli z niej nie skorzystamy, przepadniemy z kretesem".
Za szkolenie zapłacił Komitet Integracji Europejskiej, i Miasto Bielsko-Biała (10.000 zł), a faktycznie my wszyscy. Nigdy nie przypuszczałem, że dożyję czasów, w których za indoktrynację i propagandę płacić będą jej odbiorcy i to nie pośrednio w postaci wyboru produktów i oferty wulgarnie wciskanej im do głów, ale bezpośrednio ? wyciągając z portfela pieniądze, po to tylko, by móc przyglądać się reklamie określonego produktu.

Radosław Malczyk
Wyświetlony 6060 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.