wtorek, 07 grudzień 2010 13:23

O dwa socjalizmy za dużo

Napisane przez

Rzecz jasna, nie chodzi mi o to, by nawoływać do całkowitego zniesienia podatków. To, że one są niezbędne, jest poza dyskusją. Problemem jest to, jak wiele z naszych pieniędzy - taką albo inną drogą - zabiera nam państwo. Ilość ta mieści się w przedziale od zera do stu procent.

Gdyby państwo otrzymywało 0%, to rychło przestałoby istnieć (i zostałoby wyparte przez jakieś inne, które zapewne starałoby się nie naśladować tego błędu!), bo nie mogłoby się utrzymać. Gdyby zaś zabierało 100%, to skutek byłby ten sam, ale trochę opóźniony ? najpierw (z głodu) wymarliby podatnicy. Każdy inny (pośredni między 0% a 100%) poziom opodatkowania ludności daje państwu trwałe wpływy większe od zera. Ale skoro wysokość owych wpływów ? w miarę przesuwania się wzdłuż tego przedziału ? wzrasta od zera, a potem maleje z powrotem do zera, to gdzieś "po drodze" musi być maksymalna wielkość owego strumienia pieniędzy wpływającego do publicznej kasy. Gdzie? Nie sposób to teoretycznie wyliczyć, przewidzieć. To można tylko wypróbować! (Korzystając jednak z porównań z różnych krajów i epok ? bez konieczności eksperymentowania od nowa!) Wiele wskazuje na to, że w Polsce wysokość owego "patriotycznego haraczu" pięciokrotnie przewyższa optymalny poziom!
Nie chodzi również o to, aby liberalizm traktować jak wzorzec, który trzeba zastosować w 100% za wszelką cenę, w myśl zasady "wszystko albo nic". Nawet tak konsekwentny zwolennik liberalizmu gospodarczego, jakim w Polsce jest Janusz Korwin-Mikke ? przywódca UPR ? nie uważa tego ani za potrzebne, ani nawet za możliwe. Tym bardziej nie kierowali się takim sztywnym punktem widzenia promotorzy odbudowy kapitalizmu w Nowej Zelandii. Na przykład, nie sposób zarzucić nowozelandzkim reformatorom, że po doktrynersku przykrawają rzeczywistość swojego kraju do jakiejś "liberalnej utopii", nie godząc się na żadne odstępstwa od niej. Nie przywrócono choćby sytuacji znanej dawniej m.in. w anglosaskim obszarze cywilizacyjnym, to znaczy ? nie zastąpiono podatku dochodowego tzw. podatkiem pogłównym (płaconym w jednakowej wysokości przez wszystkich zdolnych do zarobkowania dorosłych mieszkańców). Owszem, nawet odstąpiono od koncepcji podatku liniowego (w wysokości 25%) na rzecz podatku progresywnego (25% i 33%): Drugi próg wprowadzono ze względu na naciski lewicowej części Partii Pracy. Dla państwa nie ma on zresztą żadnego znaczenia. (por.: Liberalny cud gospodarczy. Z Wojciechem Młodziejewskim rozmawia Miłosz Marczuk, "Najwyższy Czas!", nr 384 z 6 września 1997 r.). Również osławiony w anty–liberalnej demagogii zarzut o gromadach nędzarzy umierających pod płotami chybiłby tam swego celu – w każdym razie nie dałoby się powiedzieć, że państwo całkowicie zrzuciło z siebie odpowiedzialność za oświatę i ochronę zdrowia względem uboższych obywateli: Planuje się, aby szkoły i placówki służby zdrowia były w rękach prywatnych. Chyba że dana gmina chce przejąć szkołę na własny rozrachunek. Douglas proponuje wprowadzić system edukacyjny oparty na bonach oświatowych. (...) Jest obowiązek szkolny. Zakłada się, że każdy powinien mieć możliwości kształcenia. (...) Oświatę i część służy zdrowia czy też świadczenia na rzecz ludzi o niskich dochodach umieszczono po stronie usług opłacanych z podatków. Ze względu na potrzebę stworzenia równych szans. Nota bene rodzice nowozelandzkich dzieci mogą za zezwoleniem ministerstwa sami uczyć dzieci w domu (tamże). Jak powiada autor wywiadu z p. Młodziejewskim: Światowa Organizacja Handlu (WTO) wskazuje na Nową Zelandię jako na kraj, który modelowo stosuje się do zaleceń o wolnej wymianie towarów i usług (tamże). U nas za sukces w tym kierunku można uznać tylko to, że partie koalicji, która utworzyła rząd Jerzego Buzka, zapisały w swoich programach wyborczych cztery lata temu pomysł "bonów oświatowych". Nie jest to jedyna "obiecanka cacanka" z ich strony... (SLD ma pomysł na naprawianie po reformie obecnego rządu w dziedzinie oświaty! ? m.in. poprzez to, że skróci się dzieciom dzieciństwo, rozciągając obowiązek szkolny już na sześciolatków! Wydłużenie wieku objętego tym obowiązkiem niedawno o rok w górę, a rychło może także o rok w dół ? to rzeczywiście wiekopomne dzieło tej szemranej lewicy!)
Oto, jak rynek pracy wygląda w Unii Europejskiej, do której aspiruje nasze państwo w wypowiedziach i poczynaniach kolejnych rządzących nim ekip polityków: Poza nadmierną władzą biurokracji najpoważniejszą przyczyną problemów Unii są wysokie podatki i sztywne uregulowania rynku pracy. Z tego powodu w ciągu ostatnich 30 lat liczba poszukujących pracy w Europie zwiększyła się z 3 do ok. 10 procent, podczas gdy w USA zmalała z 5 do 4 procent. (...) przeciętny Amerykanin oddaje rocznie ok. 40 proc. swoich zarobków w formie podatków (łącznie z pośrednimi), a Europejczyk 65 proc. (...) Wpływa to na niski poziom inwestycji, a to ma bezpośredni wpływ na wysoki poziom bezrobocia. (...) to właśnie szacunek dla publicznego grosza czyni Stany Zjednoczone pierwszą potęgą świata, czy to się komuś podoba, czy nie. (...) eurobiurokraci (...) raczej nie zdecydują się na dokonanie zmian, które uczyniłyby Unię Europejską groźnym konkurentem dla Stanów Zjednoczonych. Spełnienie postulatów ludzi interesu byłoby dla nich krokiem samobójczym, gdyż okazałoby się, że ich "praca" jest nikomu niepotrzebna. Nie mogliby wówczas tworzyć tysięcy, jak się okazuje, nikomu niepotrzebnych aktów prawnych i regulacji. Nie mogliby "walczyć" z bezrobociem i będącym jego skutkiem ubóstwem. Wielu socjalistów, którzy z "bezpieczeństwa socjalnego" i "sprawiedliwości społecznej" uczynili intratny biznes, straciłoby więc posady. Ograniczą się oni co najwyżej do mówienia o konieczności szybkich zmian, a w poszukiwaniu sposobów ich przeprowadzenia (...) będą przeciągać obrady ad calendas graecas, oczywiście na koszt podatników. (por.: Jan Nowak, Najlepiej w eurozaścianku, "Nasz Dziennik", nr 744 z 8-9 lipca 2000 r.).

(?)
Antoni Kosiba
Wyświetlony 7326 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.