niedziela, 31 styczeń 2010 21:17

Wolność Tybetu

Napisał
Rozmaitego autoramentu ruchy ?alterglobalistów?, ?obrońców praw człowieka?, pacyfistów itp. szafują hasłem ?wolnego Tybetu?.


Hasło to odznacza się chwytliwym brzmieniem, co ułatwia jego propagowanie. Problem pojawia się, gdy przychodzi wyjaśnić jego treść. Wszystkie te ruchy polityczne (nierzadko wolące dla niepoznaki nazywać się ?ruchami społecznymi?) występują przeciw narzuconej Tybetowi obcej władzy ? przeciw krwawej okupacji tego samodzielnego niegdyś państwa przez komunistyczną Chińską Republikę Ludową. Lecz co postulują w jej miejsce? Domagają się zaprowadzenia w Tybecie reżimu demokratycznego, prawodawstwa opartego na ideologicznych pryncypiach liberalizmu i ?praw człowieka? oraz transplantacji do tego położonego w azjatyckim interiorze kraju reszty kluczowych elementów tego, co można najkrócej określić mianem modelu zachodniego. Realizacja ich postulatów oznaczałaby przeto poddanie historycznej i duchowej tożsamości wspólnotowej Tybetu glajchszaltującemu oddziaływaniu sztucznej, wykorzenionej pseudocywilizacji, jaką świat atlantycki wstrzykuje innym kręgom kulturowym w charakterze środka korodującego. Powstanie takiego ?wolnego Tybetu? prowadziłoby do analogicznych konsekwencji, co okupacja i inkorporacja Tybetu przez modernistyczne, zokcydentalizowane i coraz bardziej skosmopolityzowane Chiny.

Tybet ma zaś czego bronić, gdy idzie o jego swoistość. Wyraźną odrębność od innych tego państwa, przyległego do najwyższych gór Ziemi, dostrzegali nawet najzagorzalsi rzecznicy okcydentalizmu. Należący do nich polski historiozof prof. Feliks Koneczny (1862-1949) uznawał Tybet za ojczyznę osobnej cywilizacji. Nie zaliczał przy tym cywilizacji tybetańskiej do przeżytków przeszłości, ale do cywilizacji żywych. Jeszcze do niedawna Tybet pozostawał jedną z największych na świecie ostoi przednowożytnego porządku społeczno-politycznego, opartego na sakralności norm i instytucji organizujących życie zbiorowe. Trwanie tradycyjnego ładu związane było z górskim charakterem państwa. Prof. Aleksandr Dugin (ur. 1962), rosyjski geopolityk i przedstawiciel tradycjonalizmu integralnego, w eseju ?Od geografii sakralnej do geopolityki? akcentuje istnienie takiego związku w dziejach świata: Góry i cywilizacje gór najczęściej reprezentują archaiczność, fragmentaryczność. Tereny górskie nie tylko nie są źródłem ekspansji; przeciwnie, tu skupione są ofiary geopolitycznej ekspansji innych tellurokratycznych sił. Żadne imperium nie ma swego centrum w regionach górskich. Stąd tak często powtarzany motyw świętej geografii: ?góry zaludnione są przez demony?. Z drugiej strony, idea zachowania na górach pozostałości starożytnych ras i cywilizacji widnieje w fakcie, że właśnie na górach umieszczone są święte centra tradycji. Można nawet powiedzieć, że w tellurokracjach woda koresponduje z pewną siłą duchową. Góry zawsze odgrywały rolę siedzib centrów duchowych, a także przetrwalnikowych enklaw tradycyjnego wzorca cywilizacyjnego. Możemy to zresztą po dziś dzień obserwować na przykładzie państw usytuowanych w obrębie masywu Himalajów: Bhutanu (Królestwa Smoka) bądź istniejącego do 2008 r. Królestwa Mustang (anektowanego przez republikę Nepalu) ? pod względem kulturowym i społecznym być może najbardziej zachowawczych krajów na Ziemi. (...)
Wyświetlony 2801 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.